Logo Przewdonik Katolicki

Niebo na łączach

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Kiedy matka Angelika rozpoczynała nadawanie programów w przyklasztornym garażu, nikt nie wróżył jej jakiegokolwiek powodzenia. Amerykańska klaryska nie miała bowiem żadnego doświadczenia medialnego ani menedżerskiego, a do dyspozycji jedynie garść dolarów. Dziś założona przez nią stacja jest największą chrześcijańską telewizją na świecie... Kościół coraz częściej docenia...

Kiedy matka Angelika rozpoczynała nadawanie programów w przyklasztornym garażu, nikt nie wróżył jej jakiegokolwiek powodzenia. Amerykańska klaryska nie miała bowiem żadnego doświadczenia medialnego ani menedżerskiego, a do dyspozycji jedynie garść dolarów. Dziś założona przez nią stacja jest największą chrześcijańską telewizją na świecie...

Kościół coraz częściej docenia i wykorzystuje siłę mediów do przekazywania za ich pośrednictwem Dobrej Nowiny. Nic jednak nie wzmacnia ewangelicznego przekazu tak silnie jak telewizja. To zresztą zrozumiałe zważywszy, że żyjemy w dobie cywilizacji piktograficznej, w której do świadomości odbiorców najłatwiej przemówić właśnie za pomocą obrazów.

– Na całym świecie podejmuje się, dzięki Bogu, wiele inicjatyw telewizji katolickich, ale niestety często brakuje odpowiedniego zaplecza programowego, środków finansowych i specjalistów, zdolnych je wesprzeć – powiedział kilka dni temu przewodniczący Papieskiej Rady Środków Społecznego Przekazu abp John Patrick Foley. Zaapelował on o utworzenie sieci łączącej telewizje katolickie na świecie. Zdaniem hierarchy, przyczyniłoby się to do lepszej koordynacji i współpracy oraz podniesienia poziomu prezentowanych przez nie programów. Czyżby więc już wkrótce miała powstać globalna stacja zdolna połączyć miliony katolików na całym świecie?

Siła wiary
Fenomen amerykańskiej telewizji „EWTN” pokazuje, że pieniądze wcale nie muszą być najważniejsze w całym przedsięwzięciu. Zapał, wiara i powołanie znaczą równie dużo, a może nawet o wiele więcej, niż walizki dolarów. Dziś, po ponad dwudziestu latach nadawania, stacja matki Angeliki jest oglądana w 110 krajach i w 85 milionach gospodarstw domowych, a budżet telewizji wzrósł do 29 milionów dolarów rocznie. Tę największą obecnie katolicką stację radiowo-telewizyjną na świecie można oglądać także w polskich sieciach kablowych. W programie nadawanym po angielsku i hiszpańsku dominują audycje o ściśle religijnym charakterze – nabożeństwa, katechezy i nauczanie Kościoła przybliżane przez wybitnych amerykańskich teologów. Niektórzy z charyzmatycznych kaznodziejów, np. ojciec Benedict Groschel czy też jezuita polskiego pochodzenia Mitch Pacwa, zdążyli już nawet mimowolnie stać się prawdziwymi medialnymi gwiazdami. W rozwoju telewizji nie przeszkodził nawet częściowy paraliż twarzy, jakiego kilka lat temu doznała ponad 80-letnia siostra Angelika.

Inny fenomen, opisywany już kiedyś na łamach „Przewodnika Katolickiego”, stanowią brazylijskie telewizje katolickie, z których każda może pochwalić się stabilną kilkudziesięciomilionową widownią. Przy tym zaś zarówno „TV Seculo XXI” (Telewizja XXI wieku), jak i stacja „Cancao Nova” (Śpiewajmy na nowo) utrzymują się wyłącznie z datków wiernych. Również w przypadku tych stacji ich początki były więcej niż skromne.

Co ciekawe, katolicka telewizja rozwija się dynamicznie nawet w laickiej Francji. Od chwili powstania w 1999 roku stacja „KTO” potroiła swoją oglądalność i dziś kształtuje się ona na poziomie ponad dwóch miliony widzów. I to pomimo kłopotów finansowych oraz nadawania programu jedynie w płatnych kanałach kablowych i satelitarnych.

Zważywszy też na fakt, że swoje telewizje katolickie mają także Tajwan, Filipiny, Liban i inne równie egzotyczne kraje, pomysł arcybiskupa Foleya nie musi wcale okazać się „marzeniem ściętej głowy”. Tym bardziej że od kilku lat coraz poważniej mówi się o umieszczeniu na orbicie satelity, który przekazywałby program katolicki do domostw na całym świecie. Istnieje więc realna szansa, że decyzja o utworzeniu ogólnoświatowej stacji może zapaść już w październiku, podczas tegorocznego madryckiego kongresu telewizji katolickich.

Czas TV Trwam
Tymczasem w Polsce właściwie do dziś nie udało się stworzyć katolickiej stacji, która swoimi rozmiarami, profesjonalizmem i dostępnością odpowiadałaby zapotrzebowaniu naszego społeczeństwa.

– To wymaga wykształcenia najpierw pewnej kultury telewizyjnej. W Polsce przez ostatnie kilkadziesiąt lat katolicy nie mieli dostępu do środków masowego przekazu, będących jedynie reżimową tubą propagandową. W USA taka kultura tworzyła się nieprzerwanie od chwili powstania tamtejszej telewizji – uważa Grzegorz Górny, twórca programu „Fronda”, obecnie redaktor naczelny tygodnika „Ozon”.

Jego zdaniem, kiedy na początku lat 90. w polskich mediach następowało nowe otwarcie, Kościół nie był przygotowany na przyjęcie telewizji. Sił starczyło jedynie na utworzenie sieci radiostacji. Potem jeszcze przez wiele lat brakowało w Polsce kapitału, wykształconych kadr i odpowiedniej oferty programowej.

Dlatego też pierwsza katolicka stacja telewizyjna w Polsce powstała dopiero w 1996 roku. Była nią franciszkańska telewizja „Niepokalanów”, na bazie której kilka lat później utworzono Telewizję „Puls”. Ta jednak okazała się całkowitą finansową klapą. Nie mogło być jednak inaczej, skoro stację komercyjną próbowano tworzyć za państwowe pieniądze.

Z kolei związana z Radiem Maryja Telewizja Trwam, która rozpoczęła nadawanie w czerwcu 2003 roku, nie jest jeszcze jak na razie powszechnie dostępna.

– To jest telewizja, która oprócz swojego niewątpliwego religijnego wymiaru, ma także bardzo silny polityczny charakter, z którego z pewnością nie zrezygnuje – mówi zastrzegający sobie anonimowość dziennikarz związany od wielu lat z ojcem Tadeuszem Rydzykiem.

Według jego informacji Trwam planuje w najbliższych latach otworzenie ośrodków we wszystkich największych miastach w Polsce, a sprzęt i studio telewizyjne w Rembertowie już dziś należą do najnowocześniejszych w Polsce.

– Od czasów wyborów parlamentarnych, a zwłaszcza od momentu parafowania paktu stabilizacyjnego, podwoiła się też liczba sprzedawanych odbiorników satelitarnych, dzięki którym możliwe jest oglądanie stacji – twierdzi nasz rozmówca.

Jeżeli dodatkowo okaże się, że Trwam zyska od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nową, szerszą koncesję (a jest to wielce prawdopodobne), to już wkrótce może dojść do zbudowania pierwszej w Polsce potężnej telewizji mającej religijny charakter.

MTV dla chrześcijan
Na przeciwległym biegunie plasuje się Telewizja „Emaus” – działająca od ubiegłego roku maleńka stacja wymyślona przez grupę pasjonatów z Warszawy. Na razie jest to telewizja internetowa funkcjonująca pod adresem www.emaus.waw.pl. Jednak już teraz prowadzone są rozmowy z operatorami telewizji kablowych w sprawie jej wejścia do niektórych „kablówek”.

– Naszym pierwotnym zamierzeniem było stworzenie ściśle muzycznej telewizji, która promowałaby chrześcijańską muzykę. Obecnie pomiędzy muzycznymi teledyskami staramy się umieszczać także inne formy – mówi Jan Kotlarz, redaktor naczelny TV „Emaus”.

Dlatego w tej chwili telewizja rozbudowuje sieć współpracowników – w kilku polskich miastach m.in. w Katowicach, Poznaniu, Bydgoszczy są już osoby dysponujące kamerami i przygotowujące materiały dla stacji.

Jak mówi Kotlarz, „Emaus” ma mieć przede wszystkim charakter ewangelizacyjny, a jej celem jest przybliżenie chrześcijaństwa tym środowiskom, które znajdują się dziś z dala od Kościoła.

Czy istnieje więc szansa na to, by ta mała stacyjka stała się kiedyś polskim odpowiednikiem „EWTN”? Kto wie, wszak początki działalności matki Angeliki były o wiele bardziej skromne...

Największe szanse na powstanie dużej prężnej telewizji daje jednak rozwój nowych technologii. Wydaje się, że rewolucja cyfrowa i związane z tym ponowne rozdanie częstotliwości spowoduje, że utworzenie religijnego kanału tematycznego lub nawet osobnej katolickiej stacji telewizyjnej jest tylko kwestią czasu. Jeśli tak się stanie, to wreszcie w milionach polskich gospodarstw będzie można usłyszeć słowa: katolicki obraz w twoim domu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki