Logo Przewdonik Katolicki

Cennikiem w korupcję

Renata Krzyszkowska
Fot.

Klinika Ginekologiczno-Położnicza w Poznaniu zamierza wprowadzić dobrowolne opłaty za dodatkową opiekę pielęgniarek i położnych. Pacjentki mogłyby też legalnie opłacić wybranego przez siebie lekarza. Zdaniem dyrekcji zlikwiduje to tzw. szarą strefę. W przypadku wynajęcia lekarza usługa ta kosztowałaby od 1,5 do 3 tysięcy zł, a położnej od 300 do 600 zł....

Klinika Ginekologiczno-Położnicza w Poznaniu zamierza wprowadzić dobrowolne opłaty za dodatkową opiekę pielęgniarek i położnych. Pacjentki mogłyby też legalnie opłacić wybranego przez siebie lekarza. Zdaniem dyrekcji zlikwiduje to tzw. szarą strefę. W przypadku „wynajęcia” lekarza usługa ta kosztowałaby od 1,5 do 3 tysięcy zł, a położnej – od 300 do 600 zł. Dziesięć procent kwoty otrzymywałby szpital. W kraju rozgorzała dyskusja nad legalnością i etycznością tego pomysłu.

Przeciwnicy opłat powołują się m.in. na artykuł 38, ustęp 5 Ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej, który mówi, że „osoby uprawnione do świadczeń zdrowotnych w publicznych zakładach opieki zdrowotnej nie mogą być obciążane opłatami za ich udzielanie, nawet gdy świadczeń zdrowotnych udziela publiczny zakład opieki zdrowotnej niebędący właściwym ze względu na obszar lub rejon swojego działania”.

Oficjalnie i z podatkiem
Prawnicy, których dyrektor szpitala poprosił o opinię, stwierdzili jednak, że pomysł jest zgodny z prawem. – Szpital nie pobiera opłaty za leczenie czy poród, gdyż ich koszty pokrywa NFZ. Prawo jednak nie gwarantuje pacjentce swobodnego wyboru lekarza, który będzie przy narodzinach jej dziecka. Wszystko zależy od planu dyżurów. Teraz może się to zmienić – mówi prof. Tomasz Opala, dyrektor Kliniki Ginekologiczno-Położniczej przy ul. Polnej w Poznaniu.

Pacjentka może podpisać z wybranym lekarzem umowę cywilnoprawną, na której podstawie pozostawałby on w gotowości przyjazdu do szpitala. Inaczej poród przyjmie medyk, któremu wypadnie w tym czasie dyżur. Ci niedyżurujący nie mają prawa przebywania na oddziale. Zdarzały się bowiem sytuacje, że lekarze przyjeżdżali do pracy poza dyżurami, by towarzyszyć w porodach swoich pacjentek, często odpłatnie. Oficjalne podanie cennika i zalegalizowanie takiej ponadstandardowej usługi w pewnym stopniu ucywilizowałoby czarny rynek. Dzięki temu pieniądze od pacjentek zostałyby opodatkowane i częściowo zasiliły niezbyt zasobną szpitalną kasę.

Polska egzotyka
Obecnie każde wprowadzenie opłat za leczenie budzi kontrowersje. Każdy, kto chorował, wie jednak, że państwowa służba zdrowia ledwo dyszy. Prędzej czy później sięgnie do naszych kieszeni i pacjenci docelowo będą współfinansować swoje leczenie. Niewątpliwie przyczyni się to do wyeliminowania szarej strefy, gdyż żaden pacjent nie będzie chciał płacić za dane świadczenie dwa razy.

– Podobnie jak na Zachodzie, również w Polsce popularne staną się różnego typu ubezpieczenia zdrowotne. Im ktoś opłaci większą składkę, tym wygodniej będzie mu się chorowało. U nas na razie pacjenci płacą w sposób nieformalny, i to nie tylko za komfort. Wprawdzie działa już kilka firm proponujących dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, ale to w naszym kraju nadal egzotyka – mówi dr Marek Daniel, wieloletni dyrektor Specjalistycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu. Gdy takie dodatkowe ubezpieczenia staną się powszechniejsze, za gotowość lekarza do przyjęcia porodu zapłaci ubezpieczyciel, a nie pacjentka.

Większość pacjentek pytanych o opinię pozytywnie odniosła się do projektu dyrektora Opali. Twierdziły, że miałoby to duże znaczenie dla ich psychiki. Czułyby się spokojniejsze, wiedząc, że czuwa przy nich ktoś sprawdzony, komu ufają.

Podniosły się też jednak głosy, że wprowadzenie opłat może sprawić, iż mniej zamożne pacjentki będą miały gorszą opiekę. – To nieprawda, przynajmniej nie u nas – mówi prof. Tomasz Opala. – Ich porodów przecież nie będą odbierali gorsi lekarze, bo złych po prostu nie zatrudniamy. Wszystkie pacjentki, bez względu na status społeczny, leczymy na jednakowym, bardzo wysokim poziomie. Wszystkie panie mają jednakowy dostęp do specjalistycznego sprzętu, rodzą w jednakowym komforcie, wszystkie mają do swojej dyspozycji jednoosobowe sale porodowe z łazienką.

Różnicy w podejściu szpitali do pacjentek, w zależności od zasobności ich portfela, chyba jednak nie da się całkowicie wykluczyć. – Gdy rodziłam pierwsze dziecko, poród trwał wiele godzin. Przez ten czas oprócz położnej nie podszedł do mnie żaden z lekarzy, choć nie mieli dużo pracy. Potem dowiedziałam się od koleżanki, studentki medycyny, odbywającej wtedy praktyki na tym oddziale, że lekarze czekali na łapówkę. Drugie dziecko rodziłam już w innym szpitalu i nieformalnie opłaciłam lekarza, który przyjechał, by mi towarzyszyć. Dzięki temu czułam się dużo lepiej. Zalegalizowanie opłat to dobry pomysł, choć na pewno nie wszystkich będzie stać na ich uiszczenie – mówi jedna z pacjentek

Minister mówi „nie”
Ministerstwo zdrowia sceptycznie odnosi się do całej sprawy.

– W obowiązującym porządku prawnym pobieranie opłat za gotowość lekarza do przyjęcia porodu nie jest zgodne z prawem. Pobieranie takich opłat będzie możliwe dopiero, gdy zostanie ustalony koszyk świadczeń gwarantowanych. Wówczas zostanie określone, co się Polakom należy od państwa bezpłatnie, a za co trzeba płacić. Wtedy rozwiązania takie, jakie zaproponował prof. Tomasz Opala, będą legalne. Obecnie są bezprawne. Gdyby jednak szpital mimo wszystko zdecydował się na ich wprowadzenie już teraz, pacjenci będą go mogli zaskarżyć i żądać zwrotu poniesionych kosztów. W każdym sądzie wygrają sprawę – mówi Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Prof. Opala nie widzi powodów, dla których pacjentki miałyby skarżyć szpital, bo to nie z nim będą podpisywać umowę, a z konkretnym lekarzem. Sprawa może trafić do sądu, jeśli np. lekarz nie wywiąże się z umowy i w chwili porodu nie przybędzie do szpitala. – Co do legalności swojego pomysłu nie mam wątpliwości. Opłaty zostaną wprowadzone, ale jeszcze nie potrafię podać dokładnej daty. Właśnie jesteśmy na etapie sporządzania listy zatrudnionych u nas lekarzy i położnych, z którymi pacjentki będą mogły podpisywać stosowne umowy. Niestety, nie wszyscy prowadzą prywatną działalność gospodarczą, co utrudnia dopracowanie kwestii formalnych – mówi prof. Tomasz Opala.

O co ta „wojna”?

Opinie czytelników internetowego portalu medycznego www.eskulap.pl<

„To żałosna próba legalizacji prywatnych interesów przez ginekologów z państwowych szpitali. W całym kraju się to dzieje, a tam po prostu ktoś jeszcze (dyrekcja?) chce się pod to podłączyć i szerzej rozkręcić biznes”.

„Nie wiem, o co ta cała «wojna». Uważam, że jest to całkiem dobra propozycja. Wszyscy wiemy, że w każdym szpitalu są problemy z tzw. uczciwością. Wreszcie każda z rodzących pacjentek będzie mogła wybrać sobie położną oraz lekarza, których chciałaby mieć przy porodzie. Każdy może mieć swój wybór”.

„Nie możemy udawać, że nie ma problemu, bo NFZ płaci za poród. Zdecydowana większość rodzących pacjentek nie wymaga opieki wybranej położnej czy lekarza. Część jednak domaga się takiej opieki, bo np. zna lekarza, który prowadził ją w ciąży, lub zna położną, przy której rodziła koleżanka, i była zadowolona z opieki. Ta część pacjentek powinna mieć prawo wyboru i móc za to oficjalnie zapłacić. Przyjazd lekarza czy położnej do szpitala w związku z porodem swojej pacjentki poza dyżurem dodatkowo wzmocniłby obsadę dyżuru, zwiększył poczucie bezpieczeństwa pacjentki i mam nadzieję, nie wzbudzał zawiści u pozostałego personelu”.

„Skoro pacjentce ze względów psychologicznych zależy na tym, aby poród odbierał znany jej ginekolog, róbcie to na prywatnym gruncie. Wynajmijcie pomieszczenia i dostosujcie je do standardów sali porodowej, operacyjnej itd. Opłaćcie media, leki, sterylizacje, personel. Ginekolog ma zapewne środki na to pochodzące z wieloletniego procederu wykorzystywania publicznych ośrodków służby zdrowia. On zgarnia finansową śmietankę, szpital zgarnia koszty, anestezjolog i neonatolog zgarniają powikłania. Piękny układ. Działajcie prywatnie, nie czepiajcie się państwowych klinik, tylko o to mi chodzi”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki