Logo Przewdonik Katolicki

Przeszedł przez życie dobrze czyniąc

PK
Fot.

Doktor Kazimierz Hołoga zmarł blisko pięćdziesiąt lat temu, jednak żyje nadal we wdzięcznej pamięci mieszkańców Nowego Tomyśla, gdzie w latach 1951-1958 pełnił funkcję dyrektora szpitala powiatowego. Na szczeblu diecezjalnym rozpoczął się proces informacyjny, mający na celu dokumentację heroiczności cnót i życia tego wybitnego lekarza, wspaniałego syna wielkopolskiej ziemi, który...

Doktor Kazimierz Hołoga zmarł blisko pięćdziesiąt lat temu, jednak żyje nadal we wdzięcznej pamięci mieszkańców Nowego Tomyśla, gdzie w latach 1951-1958 pełnił funkcję dyrektora szpitala powiatowego. Na szczeblu diecezjalnym rozpoczął się proces informacyjny, mający na celu dokumentację heroiczności cnót i życia tego wybitnego lekarza, wspaniałego syna wielkopolskiej ziemi, który może być w przyszłości podstawą do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego.

Kazimierz Antoni Hołoga przyszedł na świat 18 stycznia 1913 roku w Poznaniu jako najmłodsze z sześciorga dzieci Wincentego i Marii z Białkowskich. Ojciec prowadził własną drogerię, a matka zajmowała się wychowaniem dzieci, starając się zaszczepić im głęboką wiarę i patriotyzm. Poważne trudności materialne, które zmusiły rodzinę do przeprowadzki na wieś, mobilizowały rodziców do jeszcze większych wysiłków, by jak najlepiej przygotować dzieci do życia i zapewnić im wykształcenie. Kazimierz, który dostrzegał miłość i poświęcenie rodziców, odebrał wtedy wspaniałą szkołę życia i charakteru, mającą istotny wpływ na całe jego dalsze życie.

Lekarz i robotnik
W Gnieźnie ukończył szkołę średnią i uzyskał stopień chorążego. Po powrocie do Poznania rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego, których ukończenie uniemożliwił mu wybuch II wojny światowej. Zmobilizowany do służby w kolumnie sanitarnej dotarł aż na Kresy Wschodnie. Po demobilizacji, pragnąc uniknąć sowieckiej niewoli, powrócił do Poznania. Musiał jednak szybko opuścić to miasto, ponieważ Niemcy zorientowali się, że jest polskim oficerem. Ukrywał się w Warszawie, pracując ciężko jako robotnik w browarze. Podczas jazdy pociągiem został aresztowany przez Niemców. Jeszcze przed rewizją, w czasie jazdy samochodem gestapo, udało mu się wyrzucić, przez szparę w drzwiach, przewożone ulotki. W więzieniu na Pawiaku przeżył cztery miesiące przesłuchań i niepewności. Wyszedł na wolność, ponieważ nie zdołano udowodnić mu winy. Następnie przebywał w Krakowie, gdzie pracował w laboratorium profesora Bujwida przy wytwórni szczepionek przeciwdurowych. Zachorował wtedy na tyfus plamisty, co zrujnowało mu zdrowie, nadszarpnięte wcześniej dźwiganiem ciężkich worków w browarze i pobytem na Pawiaku.

Pragnąc zaliczyć egzaminy dyplomowe, jeździł do Warszawy na tajne komplety prowadzone przez profesorów Uniwersytetu Poznańskiego. W lutym 1942 roku uzyskał zaświadczenie ukończenia studiów medycznych, które dawało mu prawo praktyki lekarskiej. Pracę rozpoczął obowiązkowym stażem w szpitalu w Lublinie, prowadzonym przez siostry szarytki.

Nawiązał kontakt z Armią Krajową i wstąpił do ruchu oporu. Z narażeniem życia pomagał walczącym, nie zważając na ich polityczną przynależność. W roku 1944 poślubił Marię Rochalską, studentkę trzeciego roku farmacji. Po wyzwoleniu Lublina został ponownie zmobilizowany i wcielony do II Armii Wojska Polskiego jako lekarz w szpitalu ewakuacyjnym. Po demobilizacji i weryfikacji dyplomu trafił do Szpitala Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Poznaniu. Został asystentem doktora Granatowicza na oddziale chirurgicznym. Już wtedy miał opinię niezwykle utalentowanego chirurga. Uzyskał pierwszy stopień specjalizacji i rozpoczął pisanie pracy doktorskiej „Uchyłek Meckela i jego rozpoznanie” u profesora Antoniego Jurasza. Kiedy szpital został przejęty przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, zrezygnował z pracy. „Nie mogę robić tego, co każą mi władze, muszę robić to, co każe mi sumienie”, powiedział do żony.

Nowy Tomyśl
W roku 1951 trafił do Nowego Tomyśla, gdzie objął posadę dyrektora szpitala powiatowego. Praca ta okazała się głównym przeznaczeniem jego życia.

Wkrótce otrzymał drugi stopień specjalizacji z chirurgii, który przyznano mu, co zdarzało się niezwykle rzadko, bez konieczności zdawania egzaminu. Doktor Hołoga był dobrym organizatorem i dyrektorem, troszczącym się o szpital i pracowników, ale na pierwszym miejscu stawiał zawsze dobro pacjentów. Chorzy szybko zauważyli, że jest nie tylko wybitnym chirurgiem i niezrównanym diagnostą, ale także lekarzem, który do końca nie traci nadziei i podejmuje walkę o życie chorego nawet wtedy, gdy innym wydaje się ona daremna.

Uczciwy i bezinteresowny
Wszystkich ujmowała jego dobroć, uczciwość i bezinteresowność. Ceniono go za wielogodzinne czuwanie przy łóżkach najciężej chorych, za to, że nie brał pieniędzy za wizyty i porady od ludzi gorzej sytuowanych, a niekiedy udzielał im pomocy materialnej. Był niezwykle rzetelny i bezgranicznie oddany służbie pacjentom. Takiej postawy oczekiwał również od swoich asystentów, którzy chętnie podejmowali pracę pod jego kierownictwem.

O jego odpowiedzialności za życie pacjentów świadczą ofiary, jakie ponosił z tego powodu w życiu osobistym. Nie mając komu powierzyć opieki nad pacjentami, dwukrotnie odkładał wyjazd do ciężko chorej matki. Kiedy w roku 1955 miał wyjechać do Anglii, co wiązało się z jego pracą doktorską, do nowotomyskiego szpitala trafił ciężko ranny funkcjonariusz milicji. Doktor Hołoga zrezygnował z wyjazdu i blisko rok walczył o życie i zdrowie rannego, oddawał mu własną krew. Uratowany pacjent, któremu właśnie zmarła żona, nie osierocił pięciorga dzieci.

Pod Twoją obronę
Jako człowiek głęboko religijny, nigdy nie ukrywał swoich przekonań, co w latach pięćdziesiątych nie ułatwiało mu życia. Regularnie uczestniczył w niedzielnej Mszy św. Przed trudniejszymi zabiegami modlił się w kaplicy szpitalnej, a przygotowując się do operacji, odmawiał po cichu „Pod Twoją obronę”. Z ogromnym szacunkiem odnosił się do sióstr służebniczek Maryi, pracujących w nowotomyskim szpitalu jako pielęgniarki. Tocząc nieustanną walkę o życie, był zdecydowanym przeciwnikiem zabijania dzieci nienarodzonych. Starał się odwodzić kobiety od takich decyzji. Potrafił nawet zaproponować, że zaadoptuje niechciane dziecko, a w innym przypadku, że będzie wspierał finansowo jego wychowanie.

Jak zgodnie podkreślają wszyscy, którzy go znali, był osobą niezwykle sympatyczną, obdarzoną ogromnym urokiem osobistym. Wysoki, postawny, o pogodnym, wesołym spojrzeniu – takim go zapamiętano. Cieszył się udanym życiem rodzinnym, uprawiał sport, odbył dwie wyprawy rowerowe do Gdańska.

Przeszedł dobrze czyniąc
Cały czas podejmował działania mające poprawić warunki leczenia. Zwiększył liczbę personelu, odnowił gruntownie zniszczony budynek szpitala, przygotował plany rozbudowy i zdobył niezbędne fundusze. Niestety, choroba nowotworowa przerwała te plany. Zmarł 12 września 1958 roku, po wielu miesiącach cierpień. Podczas jego choroby Prymas Wyszyński napisał do Marii Hołogowej list ze słowami otuchy i zapewnieniem o modlitwie.

Jego pogrzeb, któremu przewodniczył biskup Franciszek Jedwabski, zgromadził kilka tysięcy osób. Obok siebie kroczyli ludzie wyznający odmienne światopoglądy: duchowni, przedstawiciele komitetu powiatowego PZPR, milicjanci itp. Wszystkich połączyła wdzięczność i pragnienie oddania hołdu człowiekowi, który dokonał tak wiele, żyjąc zaledwie 45 lat. Na płycie nagrobnej wykuto słowa, które są doskonałym podsumowaniem jego pełnej poświęcenia dla innych postawy: „Przeszedł przez życie dobrze czyniąc”.

Patron
Mając na uwadze ogromne zasługi doktora Kazimierza Hołogi dla Nowego Tomyśla, a także niezwykłą szlachetność charakteru, uczciwość, ofiarną służbę innym i wierność wyznawanym wartościom, społeczność szkolna Zespołu Szkół Zawodowych i Licealnych wybrała go na swego patrona. Arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki w piątek 8 września weźmie udział w uroczystości nadania imienia doktora Hołogi nowotomyskiej szkole.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki