Logo Przewdonik Katolicki

Drogo, a będzie drożej

Magdalena Rak
Fot.

Drugi kwartał 2006 roku był okresem hossy na wtórnym rynku nieruchomości. Padły kolejne rekordy wzrostów cen. W poprzednim kwartale Warszawa przełamała barierę 5 tys. zł jako średnią cenę metra kwadratowego, by w czerwcu 2006 przekroczyć kolejną, czyli 6 tys., i odnotować 14,52 proc. wzrost w skali kwartału. Jednak tym razem to nie stolica jest liderem. Kraków w górę W niesłychanym...

Drugi kwartał 2006 roku był okresem hossy na wtórnym rynku nieruchomości. Padły kolejne rekordy wzrostów cen.

W poprzednim kwartale Warszawa przełamała barierę 5 tys. zł jako średnią cenę metra kwadratowego, by w czerwcu 2006 przekroczyć kolejną, czyli 6 tys., i odnotować 14,52 proc. wzrost w skali kwartału. Jednak tym razem to nie stolica jest liderem.

Kraków w górę
W niesłychanym tempie nastąpił wzrost cen w Krakowie. W stolicy Małopolski w II kwartale 2006 padły dwa rekordy. Najpierw w maju średnie ceny przekroczyły 5 tys. zł za metr kwadratowy, a już w czerwcu, po niemal 13-procentowym wzroście, wyniosły 6126 zł za metr. W ten sposób średnie ceny w Krakowie zrównały się, a nawet przekroczyły poziom cen w Warszawie – wynika z analizy serwisu nieruchomości www.szybko.pl.

O ponad 16 proc. wzrosły średnie ceny we Wrocławiu. Już w kwietniu przekroczyły 4 tys. za metr kwadratowy, a w maju osiągnęły 4658 zł.

Najniższe średnie ceny na rynku wtórnym, ciągle poniżej 4 tysięcy złotych, utrzymują się w Gdańsku i Poznaniu.

Przyczyną tak dużych wzrostów cen w tym kwartale jest luka podażowa (przewaga popytu nad podażą). Dodatkowo koniunkturę podgrzewają propozycje legislacyjne: wzrost podatku VAT z 7 do 22 proc. od 2008 roku już teraz wpływa na duży popyt.

Ku Unii
Próbując odpowiedzieć na pytanie o górną granicę cen nieruchomości w Polsce, nie pozostaje nic innego, jak obserwować rynek w krajach Unii Europejskiej. Oczywiście jesteśmy jednym z najbiedniejszych członków Wspólnoty, niemniej jednak można dokonać analizy porównawczej, i tak np. ceny żywności w Polsce już w tej chwili osiągnęły 50 proc. wysokości średnich cen unijnych. Nieruchomości zaś pozostają nadal od 6 do 8 razy tańsze. Jeśli ceny nieruchomości mają dojść do porównywalnego poziomu jak żywność, to pole do wzrostu jest ogromne.

W I kwartale Poznań jako jedyne z dużych miast nie zanotował wzrostu cen, ale już w II kwartale gorączka zakupowa udzieliła się i poznaniakom. Motorem napędowym wzrostu cen mogą stać się tu zachodni sąsiedzi. Lokalizacja w pobliżu granicy, budowana autostrada, dobre połączenie z Berlinem mogą skusić niemieckich inwestorów. Ceny, które często stanowią jedynie 50 proc. cen warszawskich czy krakowskich, a są niemal symbolicznie w porównaniu z niemieckim rynkiem nieruchomości, będą niewątpliwym magnesem i gwarancją dużej zyskowności inwestycji.

Na kredyt
Duży wpływ na wzrost cen miała decyzja Głównego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, który wprowadził nowe regulacje dotyczące kredytów walutowych. Kredyty stały się w ostatnim czasie głównym źródłem finansowania zakupu mieszkania. Polacy tylko w 2005 roku zaciągnęli 24 mld zł w kredytach hipotecznych. Jest to nadal niewielka kwota w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej, bo stanowi jedynie 5 proc. PKB, podczas gdy w Niemczech jest to 55 proc., a w Wielkiej Brytanii 75 proc.

Znamienną cechą polskiego rynku kredytowego była przewaga kredytów udzielanych we frankach szwajcarskich – najtańszych na rynku. Są to oczywiście kredyty obarczone wyższym ryzykiem w porównaniu z kredytami złotówkowymi. Reakcją na wprowadzone przez GINB obostrzenia od 1 lipca 2006 był ogromny wzrost zainteresowania kredytami hipotecznymi w maju i w czerwcu. Przełożyło się to na wzrost popytu na nieruchomości, a co za tym idzie na wzrost cen.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki