Logo Przewdonik Katolicki

Lustracja po chrześcijańsku

Krzysztof Ołdakowski SJ
Fot.

W ostatnim tygodniu znalazłem w prasie wiele artykułów poświęconych lustracji duchownych. Publikacje te były związane z potwierdzeniem przez księdza Michała Czajkowskiego jego współpracy ze służbami specjalnymi PRL. W związku z lustracją Kościół przypomina, że rozliczenie z przeszłością nie może odbywać się jedynie kosztem ludzi, którzy byli ofiarami strachu i przemocy. Nawet...

W ostatnim tygodniu znalazłem w prasie wiele artykułów poświęconych lustracji duchownych. Publikacje te były związane z potwierdzeniem przez księdza Michała Czajkowskiego jego współpracy ze służbami specjalnymi PRL. W związku z lustracją Kościół przypomina, że rozliczenie z przeszłością nie może odbywać się jedynie kosztem ludzi, którzy byli ofiarami strachu i przemocy. Nawet jeżeli świadomie i dobrowolnie podjęli współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa lub wywiadem, pozostali jedynie na usługach głównych architektów systemu totalitarnego, opartego na przemocy i zakłamaniu. Prawdę o bolesnej przeszłości trzeba opisywać w pełnym kontekście. Oznacza to, że należy dążyć do rzetelnej i sprawiedliwej oceny tych, którzy tworzyli mechanizmy bezprawia, a nie koncentrować się jedynie na ludziach, którzy dali świadectwo słabości charakteru i ulegli presji szantażu.

Kościół nie może zadowolić się „prawdą nagich faktów”; nie może poprzestać na odkryciu materialnej i obiektywnej prawdy. Należy brać pod uwagę jej skutki dla życia ludzi, dla dobrego imienia pokrzywdzonych i winnych. Trzeba troszczyć się o przyszłość człowieka, który uległ słabości. Wierzymy przecież, że Pan Bóg z największego nawet zła może wyprowadzić jeszcze większe dobro.

Przyznam, że moje zdumienie budzi nieumiejętność praktycznego odniesienia zaleceń płynących z Ewangelii do konkretnych osób, szczególnie tych, które dopuściły się odstępstwa i zdrady. Stopień oburzenia przybiera skalę podobną do tej, która towarzyszyła faryzeuszom zgorszonym aktami miłosierdzia okazywanego grzesznikom przez Pana Jezusa. Trzeba jasno powiedzieć, że żal z powodu popełnionego zła zawsze był owocem doświadczenia bezwarunkowej miłości i przebaczenia. Pan Jezus nie wymagał kategorycznie przyznania się do grzechów, aby okazać miłosierdzie. Ciąg wydarzeń był odwrotny. Dobrze by było, gdyby rzucający dziś różnymi kamieniami „świętego oburzenia” pamiętali o tym.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że najbardziej zapalczywi „lustratorzy” czerpią dziwną satysfakcję z cudzych potknięć. Jakby były one potwierdzeniem słuszności wszystkich wygłaszanych przez nich poglądów, w przeciwieństwie do tych, którzy publicznie pobłądzili. To, że komuś przydarzył się upadek, nie znaczy, że we wszystkim się mylił lub nie zrobił niczego dobrego w swoim życiu. Uważałbym też w wypominaniu komuś intensywności bicia się we własne piersi z powodu popełnionych grzechów. Trzeba wziąć pod uwagę psychiczne i moralne możliwości człowieka na konkretnym etapie jego życia. Nie ma modelowych sytuacji. Również żal i skrucha przechodzą przez ludzkie ograniczenie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki