Logo Przewdonik Katolicki

„Oto mamy ołtarz”

Mateusz Wyrwich
Fot.

Nieprzypadkowo elementem papieskiego ołtarza w Warszawie stał się krzyż i słowa: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Benedykt XVI chętnie przywołuje słowa i czyny swojego poprzednika, stąd nawiązanie projektantów do pamiętnej Mszy św. Jana Pawła II w 1979 roku. Warto przypomnieć sobie okoliczności tamtej przełomowej wizyty Papieża w stolicy. Noc...

Nieprzypadkowo elementem papieskiego ołtarza w Warszawie stał się krzyż i słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Benedykt XVI chętnie przywołuje słowa i czyny swojego poprzednika, stąd nawiązanie projektantów do pamiętnej Mszy św. Jana Pawła II w 1979 roku. Warto przypomnieć sobie okoliczności tamtej przełomowej wizyty Papieża w stolicy.

Noc z pierwszego na drugiego czerwca 1979 roku w warszawskim śródmieściu żywo przypominała dzień. Wrażenie to przywołały tłumy spacerujących ludzi z całej niemal Polski.

Otwarte wszystkie śródmiejskie, i nie tylko, kościoły były zapowiedzią wielkiego święta. Warszawiacy już od kilku dni przyjmowali pielgrzymów z całego kraju. W wielu rodzinach do dziś żywe są zawarte wówczas „papieskie przyjaźnie”. Po raz pierwszy od czasów wojny zawiązywała się wielka solidarność. Wierni, spacerując po mieście, z wielką odwagą manifestowali swą wiarę. Na ulicach, wobec nieobecnych tej nocy mundurowych sił komunistycznego reżimu, brzmiała pieśń „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie…”.

Zbyt wielu pielgrzymów
Już w 1978 roku ze strony Kościoła padła propozycja zaproszenia Jana Pawła II do Polski. Komuniści przez kilka miesięcy nie dawali jakiejkolwiek odpowiedzi. Decyzja bowiem w tej kwestii musiała zapaść na Kremlu. Pierwsze „konsultacyjne” spotkanie przedstawicieli rządu i Episkopatu odbyło się dopiero w marcu 1979 roku, następne w połowie kwietnia. Ton próbowali nadać komuniści. Najbardziej zależało im, aby „strona kościelna nie nadawała rozgłosu wizycie Papieża”. Argumentowano, że zbyt duża liczba ludzi może zagrozić bezpieczeństwu nie tylko Ojca Świętego, ale i samym pątnikom. Przestrzegano też, że utrudniony będzie dojazd do Warszawy, bowiem warszawskie dworce nie będą w stanie przyjąć tylu pielgrzymów.

Nic z tych „ostrzeżeń” nie spełniło się, a w stolicy z Janem Pawłem II spotkało się blisko dwa miliony ludzi – czy to witając Papieża na trasie przejazdu, czy uczestnicząc w Mszach św. w sobotę i niedzielę. I to mimo stwarzanych trudności. Drukowane przez władze zaproszenia na Eucharystię dostarczono stronie kościelnej dopiero na trzy dni przed wizytą Jana Pawła II. Poważnym, zamierzonym utrudnieniem była też nocna przebudowa sektorów, jako że komuniści na kilkanaście godzin przed Mszą św. zdecydowali, że musi być nowa, wolna przestrzeń pomiędzy Grobem Nieznanego Żołnierza a ołtarzem.

Niemal wszystkiego zakazywano
Pierwsze spotkanie władz z przedstawicielami Episkopatu odbyło się w gmachu urzędu miasta przy placu Dzierżyńskiego. Stronie kościelnej przewodniczył powstaniec warszawski, bp Zbigniew Kraszewski. Wśród delegacji był również ks. Bogusław Bijak. – Właściwie zakazano nam przyprowadzania na Mszę św. zorganizowanych grup kościelnych – wspomina ks. Bijak. – Mieli tu na myśli dawne organizacje sodalicyjne młodzieży uniwersyteckiej, wtedy zgromadzonej w duszpasterstwie akademickim. Kiedy później wyprowadzałem z kościoła seminaryjnego na plac blisko pięciuset lektorów archidiecezji warszawskiej, były pomruki dezaprobaty ze strony Służby Bezpieczeństwa. „O, idzie wojsko kościelne”, mówili i pytali, czy ich obecność została uzgodniona. Bardzo dbali też o to, by nagłośnienie Mszy nie wykraczało poza kilka pierwszych sektorów. Tłumaczyli to kłopotami technicznymi. „Bronili” też przed papieskimi dekoracjami Grób Nieznanego Żołnierza, jak również hotel Victoria, usytuowany tuż obok miejsca koncelebry.

Podczas drugiego spotkania obu zespołów komuniści zdecydowanie zaprotestowali przeciwko zaproponowanej przez bp. Kraszewskiego Mszy św. dla młodzieży na placu Zamkowym. Biskup argumentował, że stojący z krzyżem król Zygmunt jest symbolem katolickiej Warszawy, a plac Zamkowy jest świętym miejscem, bo uświęconym krwią powstańców. Propozycję komuniści odrzucili, nie podając żadnej argumentacji. W ramach protestu delegacja kościelna opuściła spotkanie.

Msza św. „akademicka” odbyła się tuż obok placu Zamkowego przy kościele pw. św. Anny w niedzielę 3 czerwca. Przybyło na nią nie mniej ludzi niż poprzedniego dnia na plac Zwycięstwa. Eucharystię usiłowali zakłócić aktywiści ZMS skandujący hasła: „Precz z Kościołem”, ale nie zostali dopuszczeni przez tłum już na kilometr przed ołtarzem.

Bardzo jasny przekaz
Odpowiedzialnym za przygotowanie papieskiego ołtarza na ówczesnym placu Zwycięstwa był historyk sztuki, dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, ksiądz Andrzej Przekaziński. Funkcję tę piastował też podczas następnych papieskich wizyt w stolicy. Pełni ją również i w tym roku. Jak wspomina, nadesłane wówczas projekty ołtarza w żaden sposób nie oddawały ducha przesłania papieskiej pielgrzymki. Radzono nad projektami w Sali Kurialnej Episkopatu. Na stole stał krzyż. Obecny w jury nestor polskiej grafiki, Henryk Tomaszewski, odruchowo zdjął dekorację jednego z modeli. Został podest ze schodami. Profesor postawił na podest krzyż stojący na stole i powiedział: „Oto mamy ołtarz. Musi na nim stanąć krzyż”. Pomysł został przetworzony w projekt przez prof. Adolfa Szczypińskiego, wtedy dziekana warszawskiej ASP.

– Chodziło o stworzenie bardzo jasnego przekazu. Tak prostego, że wręcz niemożliwego do jakiejkolwiek dyskusji komunistów z nami – opowiada ksiądz Andrzej Przekaziński. – Na tym pierwszym projekcie ołtarza pokazaliśmy dwa podstawowe znaki chrześcijaństwa: krzyż i obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Powiesiliśmy też stułę, która jest w okresie wielkanocnym pięknym teologicznym symbolem.

– Obecny ołtarz papieski w Warszawie zaprojektowany został przez rodzinę warszawskich architektów, ­ państwa Kicińskich – wyjaśnia ksiądz dyrektor. – Obecny zespół stanął wobec zadania znalezienia jakiegoś znaku, nawiązania do pierwszej wizyty Jana Pawła II w Warszawie. Tegoroczny ołtarz stanął dokładnie tam, gdzie w 1979 roku. Chcieliśmy też przywołać coś z atmosfery tamtej pielgrzymki. Stąd w obecnym projekcie jest krzyż i zakończenie papieskiej homilii: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”.

Homilia dialogowana
Sobotnia papieska Msza św., 2 czerwca 1979 roku, odbyła się z udziałem kilku koncelebransów i ponad miliona wiernych.

W zdumiewającej ciszy Ojciec Święty rozpoczął swoją pierwszą homilię na polskiej ziemi. I kiedy mówił, że nie można zrozumieć „Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu” – blisko milion ludzi wstało z miejsc i zaczęło śpiewać „My chcemy Boga”.

– Pierwszy raz w Polsce odbyła się homilia dialogowana. Tego się dotychczas w Kościele nie stosowało – opowiada z wielkim wzruszeniem ks. Bogusław Bijak. – Wszyscy śpiewali i oczy ocierali od łez. Duch modlitwy i wiary ogarnął wszystkich. Przeżywałem to tak, jakby promienisty strumień łaski spłynął na wszystkich, którzy byli tam obecni. Musiało się więc coś stać, kiedy Jan Paweł II zawołał: „Ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II Papież wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen”.

Wśród zgromadzonych kapłanów, w pierwszym rzędzie naprzeciwko ołtarza, siedział Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński. – Nigdy nie zapomnę starego kardynała siedzącego pod parasolem – wspomina ks. Andrzej Przekaziński. – Kardynał był prawdziwym Interreksem. Reprezentował wszystko swoją osobą. Należał do odchodzącego pokolenia, które walczyło z wybudowanym tam prawosławnym soborem saskim, postawionym jeszcze przez cara jako symbol zwycięstwa nad Polską. Zburzono go w latach dwudziestych II Rzeczypospolitej. Ołtarz papieski stał w miejscu soboru. Papież Benedykt XVI również staje na placu, gdzie przecinają się linie polskiej historii.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki