Najpierw problem autora. Mimochodem, przy publikacji...
Nie po raz pierwszy, jak mi się wydaje, wołam o rehabilitację myślenia i zdrowego rozsądku. Czynię tak, powodowany różnymi impulsami. Jednym z nich jest pojawienie się w ostatnich dniach, jako pewnego wydarzenia, Ewangelii Judasza. Nie chodzi mi już nawet o teologiczne analizy tego szczątkowego tekstu, ale o kilka elementarnych kwestii.
Najpierw problem autora. Mimochodem, przy publikacji „dzieła” wspomina się o przypisywaniu go starożytnej sekcie tzw. kainitów. Była to sekta zbliżona pod pewnymi względami do współczesnych satanistów, oddająca cześć „potężniejszej sile” we wszechświecie. Nazwę wywodziła od Kaina, oddając mu cześć za to, że zabił swego słabszego brata. Podobnie czczono innych „odrzuconych” – Ezawa i Judasza. Jak pisał Epifaniusz, uważali go za swego powinowatego i zaliczali do grona ludzi żądnych najwyższej wiedzy. Twierdzili, że „nikt nie może być zbawiony, w inny sposób, jak odbywając podróż przez wszystko” (słowa Epifaniusza).
Dalej, problem mieszania płaszczyzn. W komentarzach do Ewangelii Judasza zwraca się uwagę na dwie różne płaszczyzny, łącząc je ze sobą. Otóż, jedną sprawą jest kwestia zdrady Judasza, a inną kwestia jego zbawienia. W tej pierwszej mamy jednoznaczną opinię czterech Ewangelistów i całej Tradycji. W tej drugiej – równie jednolite milczenie. To zresztą jest oczywiste, bo zdrada jest rzeczywistością, którą można ocenić z punktu ludzkiego, zbawienie jest kwestią, która przynależy do Boga. To, co jednak mnie uderza, to teza lansowana przez gazetowych teologów, że jeśli w świetle Ewangelii Judasz nie był zdrajcą, ale wybranym przez Jezusa – wręcz pomocnikiem zbawienia – to ma to ułatwić kwestię zrozumienia miłosierdzia Jezusa względem tego apostoła! Zaraz, zaraz, a po co miłosierdzie, skoro Judasz nie popełnił żadnego zła, ba, wręcz jest współpracownikiem odkupienia?! Dlaczego zatem takie żądanie miłosierdzia dla kogoś, kto nic złego nie uczynił? Nie, miłosierdzia potrzebuję ja, jako grzesznik, i owi gazetowi teolodzy, gdyż brak odpowiedniej wiedzy też jest grzechem.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









