Piętnastoletniego Rysia Ż. znałem ze szpitala od trzech lat (tj. od 1961 r., przyp. red.). Przewlekle chory, leżał na oddziale tygodniami, był wypisywany do domu i znów wracał do szpitala. Na ciele chłopca utworzyły się odleżyny, niegojące się rany. Dołączyła się choroba nerek. Niekiedy klęczał na łóżku oparty na łokciach - w ten sposób odpoczywał. Lekarze nie widzieli...
Rysio
Piętnastoletniego Rysia Ż. znałem ze szpitala od trzech lat (tj. od 1961 r., przyp. red.). Przewlekle chory, leżał na oddziale tygodniami, był wypisywany do domu i znów wracał do szpitala. Na ciele chłopca utworzyły się odleżyny, niegojące się rany. Dołączyła się choroba nerek. Niekiedy klęczał na łóżku oparty na łokciach - w ten sposób odpoczywał. Lekarze nie widzieli dla niego ratunku. Któregoś dnia zabrano go do domu. Przed wypisaniem przystąpił do spowiedzi i prosił, abym codziennie przynosił mu Komunię św. do domu. O to, bym nie odmówił tej przysługi, prosiła mnie także matka chłopca. Od tej pory, wracając ze szpitala do domu, wstępowałem do Rysia, aby udzielić mu Komunii św. Przynosiłem mu też książki do czytania. Odwiedziłem go, gdy zaczął tracić przytomność. Uczestniczyłem w jego pogrzebie.
Zgoda buduje
Wychodząc po procesji z cmentarza, spotkałem Józefa L. i jego żonę Stefanię. Zapytałem, jak im się teraz powodzi? Usłyszałem, że wszystko układa się jak najlepiej. Józefa L. poznałem kilka miesięcy wcześniej, w szpitalu. Przed operacją był u spowiedzi i Komunii św. Później powiedział mi, że żona gniewa się na niego. Odwiedza go w szpitalu, jednak nie chce mu wybaczyć. Chory poczuwał się do winy i chciał wszystko naprawić. Przystał na to, bym porozmawiał z jego żoną, aby doprowadzić do zgody. Kobieta była nieugięta. Wysuwała swoje żale, argumentowała, że przebaczała mężowi już wiele razy, a on powracał do nagannych zachowań. W szpitalu odwiedzała go nadal. Po powrocie Józefa do domu odwiedziłem małżonków. Rozmowa, argumenty - wreszcie udało mi się doprowadzić do zgody. Józef przyrzekł poprawę. Byłem u nich jeszcze raz czy dwa razy. Jak oboje zapewniali, w ich życiu zapanowała harmonia, ład, zgoda.
Taka matka
Zatrzymałem się przy leżącym na oddziale chirurgicznym pacjencie. Głowę miał spowitą bandażem, oko i twarz zdeformowane siniakami. Zapytałem, czy uległ wypadkowi? Odpowiedział, że trafił do szpitala za sprawą sąsiadów. Czekali na niego nieopodal domu. Najpierw został uderzony kamieniem. Gdy się zachwiał, podbiegli. Sąsiedzi, dwaj bracia, siedemnasto- i dziewiętnastolatek. Zaczęli go bić. Wszystkiemu przyglądała się ich matka, zachęcając synów do katowania leżącego słowami: "Bijcie, ile wlezie. Ojciec i tak was obroni". Jeden z leżących w sali chorych znał ojca tych młodzieńców. Powiedział o nim: "To był znany działacz z okresu stalinowskiego; chodził "za zbożem", aby gospodarze odwozili je do skupu".
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













