I oni otrzymali po denarze

Brak pracy, który dotyka wielu ludzi, niejednokrotnie mobilizuje do modlitwy przepełnionej wdzięcznością tych, którzy ją posiadają lub dopiero co zdobyli. Czy jednak potrafimy się cieszyć, gdy widzimy, że także innym dobrze się wiedzie? Albo czy dziękujemy za nawrócenie i wiarę innych?



Bruce Marshall w swojej znakomitej książce "Ale i oni otrzymali po denarze", która weszła do...
Czyta się kilka minut

Brak pracy, który dotyka wielu ludzi, niejednokrotnie mobilizuje do modlitwy przepełnionej wdzięcznością tych, którzy ją posiadają lub dopiero co zdobyli. Czy jednak potrafimy się cieszyć, gdy widzimy, że także innym dobrze się wiedzie? Albo czy dziękujemy za nawrócenie i wiarę innych?

Bruce Marshall w swojej znakomitej książce "Ale i oni otrzymali po denarze", która weszła do kanonu lektur katolickich, myśląc o Kościele i tych, których Pan Bóg powołuje do swojej służby, dochodzi do wniosku, że w gruncie rzeczy dla pracujących w winnicy Pana już sama praca dla Niego i w Jego obecności jest wystarczającą zapłatą. Stąd właśnie z całą prostotą przyjmuje za rzecz nieomal oczywistą to, co zawiera się w przypowieści o robotnikach winnicy - każdy, bez względu na zdolności, trud i czas pracy, otrzymuje tyle samo. Ostatecznie to przecież sam Pan jest naszą nagrodą.

Gdybyśmy chcieli odczytywać słowa dzisiejszej Ewangelii jako wykład nauki społecznej czy sugestię dla jakiejś nowej ekonomii z przydomkiem "ewangeliczna", znaleźlibyśmy się w dużym kłopocie. Mogłoby się bowiem okazać, że w krótkim czasie pojawiłyby się zastępy robotników ostatniej godziny. Większość wyruszałaby na poszukiwanie pracy przed zachodem słońca, by niewiele pracując, korzystać z zapłaty, jaką otrzymali ci, co pracowali cały dzień. Tymczasem nie o ekonomię i nie o pracę tu chodzi. Przypowieść chce nam przybliżyć prawdę o zbawieniu.

Bóg jest dobry, a zbawienie jest Jego darem, który ofiarowuje każdemu człowiekowi. Nasz wysiłek i całe staranie, by ten dar pozyskać, nie może nas jednak ani tak pochłonąć, ani tak zaślepić, byśmy nie potrafili się cieszyć, że także inni, choć może bez szczególnych zasług i wielkiego wysiłku, a do tego może jeszcze z dużym opóźnieniem, dotarli szczęśliwie do portu zbawienia. Ich szczęście powinno być naszym szczęściem i zachętą do wdzięczności Bogu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2005