Czy Brat był obecny podczas wieczornej modlitwy 16 sierpnia br.?
- Jak każdego wieczoru, skupieni byliśmy na wieczornej modlitwie, podczas której tradycyjnie brat Roger zajął swoje miejsce na końcu szpaleru utworzonego przez klęczących przed nim braci. Zaraz na początku tej modlitwy usłyszeliśmy...
Z bratem Markiem, jednym z czterech polskich braci Wspólnoty Taizé, rozmawia Jadwiga Knie-Górna
Czy Brat był obecny podczas wieczornej modlitwy 16 sierpnia br.?
- Jak każdego wieczoru, skupieni byliśmy na wieczornej modlitwie, podczas której tradycyjnie brat Roger zajął swoje miejsce na końcu szpaleru utworzonego przez klęczących przed nim braci. Zaraz na początku tej modlitwy usłyszeliśmy krzyki. Zaskoczeni nie wiedzieliśmy co się dzieje, po chwili dotarło do nas, że chodzi o brata Rogera. Modlitwa nie została przerwana, poruszenie ucichło. Kilku braci, z których jeden jest lekarzem, podbiegło do brata Rogera. Po chwili wynieśli go na ramionach z kościoła, jak się potem okazało, przenieśli go do naszego domu. Modlitwa trwała do końca, przerwał ją powrót brata, który zawsze był najbliżej brata Rogera, z informacją, co się faktycznie wydarzyło. Wiadomość była krótka - w wyniku agresji najprawdopodobniej niezrównoważonej psychicznie kobiety brat Roger zmarł. W kościele znów słychać było głosy poruszenia i płacz, ale jednocześnie bracia na nowo zaintonowali śpiewy i nadal trwała modlitwa.
Tradycyjnie podczas modlitwy wokół brata Rogera zawsze siedziały dzieci. Czy przez te traumatyczne przeżycia, zarówno one, jak i młodzież, potrzebowały wsparcia psychologicznego?
- Wyjątkowo tego dnia przy bracie Rogerze nie było dzieci, które zazwyczaj bywały i bardzo dobrze go znały. Niemniej te, które były świadkami tragedii, natychmiast otrzymały odpowiednią opiekę i wsparcie, dzięki czemu już po kilku dniach ponownie pojawiły się w kościele, by usiąść w pobliżu brata Aloisa, który zajął miejsce brata Rogera.
Jeśli chodzi o młodzież, niektórzy z braci zaraz po wyjściu z kościoła rozeszli biegli się po terenie Taizé, na którym znajdowało się wówczas dwa i pół tysiąca młodych ludzi, żeby wesprzeć rozmową tych, którzy doznali szoku. Bardzo szybko zjawiła się żandarmeria, która przejęła zabójczynię brata Rogera, obecny był Czerwony Krzyż, psychologowie oraz siostry dwu zgromadzeń, z nami współpracujących: świętego Andrzeja i urszulanki szare. O północy dzwony jeszcze raz zwołały wszystkich do kościoła. Podczas modlitwy jeden z najstarszych braci wspólnoty wygłosił bardzo krótką, ale przejmującą medytację. Jej myślą przewodnią były słowa psalmu: cenna jest w oczach Bożych śmierć jego przyjaciół. Przypomniał, jak bardzo brat Roger był człowiekiem pokoju, zaufania i przebaczania. Już tej samej nocy zaczęliśmy się modlić za sprawczynię śmierci brata Rogera. Wiele osób jeszcze długo czuwało na modlitwie. Następnego dnia na porannej modlitwie był już obecny brat Alois, którego brat Roger przez wiele lat przygotowywał do przejęcia posługi komunii, jak lubił mówić, posługi gromadzenia braci w jedno. Brat Alois w dniu śmierci założyciela Wspólnoty Taizé wraz z innymi współbraćmi był w Kolonii na Światowych Dniach Młodzieży. Kiedy dotarła do niego wiadomość o tragicznej śmierci brata Rogera, natychmiast wsiadł w samochód i przyjechał do Taizé. Tak więc 17 sierpnia rytm życia wspólnoty był już kontynuowany, a stała modlitwa pomogła nam w pokoju i w spokoju przeżywać te smutne dni. Ciało brata Rogera zostało nam wkrótce zwrócone, dzięki czemu młodzi mogli przy nim czuwać, a także pożegnać się z nim.
Całe popołudnie i wieczór trwała nieprzerwana pielgrzymka ludzi, zarówno młodych, jak i starszych, którzy pragnęli wziąć udział w ostatnim pożegnaniu brata Rogera. Tak było do wtorku 23 sierpnia, kiedy pożegnaliśmy brata Rogera uroczystą Mszą św., którą celebrował kardynał Walter Kasper, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Brata Rogera żegnało wielu biskupów Kościoła katolickiego, wielu duchownych Kościoła protestanckiego i prawosławnego. Obecni byli również przedstawiciele władz państwowych z kilku krajów.
Uroczystość pożegnania brata Rogera była świętem paschalnym, czasem wyrażenia wdzięczności Panu Bogu za to wszystko, co dzięki bratu Rogerowi otrzymaliśmy, przede wszystkim za jego życie, które do końca było oddane Kościołowi, młodzieży, a także pojednaniu chrześcijan i ludzi.
Śmierć brata Rogera wstrząsnęła całym światem. Wiele osób uważa, że dzień ten stał się dniem narodzenia pierwszego ekumenicznego męczennika...
- Jeden z naszych braci powiedział: "Brat Roger na czerwono podkreślił to, czego pragnął, czyli całe życie poświęcić pojednaniu chrześcijan, jedności rodziny ludzkiej". Śmierć podczas modlitwy, pośród wspólnoty braci i prawie 3 tysięcy młodych ludzi, jest z pewnością jakimś przypieczętowaniem całego dzieła jego życia.
Czy można powiedzieć, że najistotniejszą sprawą dla brata Rogera było nawrócenie, które jest prawdziwym ekumenizmem?
- Brat Roger wpatrywał się w oblicze Chrystusa, słowa Ewangelii brał bardzo poważnie, żył nimi na co dzień. Swoją osobą nie przesłaniał Chrystusa, ale Jego światło promieniało na jego twarzy, nawet po śmierci. Prymas Józef Glemp, podczas uroczystości wręczania bratu Rogerowi doktoratu honoris causa Akademii Teologii Katolickiej w 1986 roku, powiedział piękne słowa: "Brat Roger rozumie, że rozdarty jest przede wszystkim człowiek w swoim wnętrzu, swoim sercu i to on potrzebuje uzdrowienia". Brat Roger wiedział, że proces pojednania trzeba rozpocząć od siebie, od własnego nawrócenia. Tak też mówił: "W sobie już dzisiaj mogę pojednać z wiarą Kościoła wszystko to, co otrzymałem od swoich przodków, rodziców, którzy przekazywali mi skarb wiary". Ostatnio coraz częściej słyszy się o ekumenizmie duchowym, o ekumenizmie świętości i w nim właśnie niektórzy widzą jakąś nową nadzieję na szybkie pojednanie chrześcijan.
Tożsamość eklezjalna brata Rogera była dość zawiła. Wiele osób zadaje pytania: dlaczego protestant przyjmował do serca Pana Jezusa? Dlaczego jego pogrzeb odprawiany był w obrządku katolickim?
- Te fakty same za siebie mówią; wystarczy tylko z nich wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Jaka szczególna więź łączyła dwóch wielkich ludzi Kościoła - Jana Pawła II i brata Rogera?
- Pierwsze spotkanie Ojca Świętego z bratem Rogerem miało miejsce już podczas Soboru Watykańskiego II. Podobno, choć jeszcze się nie znali, to regularnie spotykali się w kaplicy, do której biskupi, uczestnicy soboru, przychodzili na modlitwę przed i po obradach. Ojciec Święty już jako młody biskup odwiedził braci w naszym rzymskim domu, gdzie brat Roger mieszkał podczas obrad soboru.
Kardynał Wojtyła w latach sześćdziesiątych dwukrotnie odwiedził Taizé. Natomiast w latach siedemdziesiątych brat Roger zapraszany był do Piekar Śląskich na coroczne pielgrzymki mężczyzn, na zakończenie których wygłaszał medytacje maryjne. Tam też bywał kardynał Wojtyła. Na spotkaniu delegacji ekumenicznych, zaraz po swoim wyborze, Jan Paweł II poprosił brata Rogera, aby często go odwiedzał. Brat Roger, posłuszny prośbie, regularnie, każdego roku, jeździł do Rzymu, gdzie z Ojcem Świętym spotykał się na audiencjach prywatnych. Piątego października 1986 roku Karol Wojtyła kolejny raz odwiedził Taizé, ale już jako Jan Paweł II.
Tak więc ich więzi były bliskie, myślę, że nie były to tylko więzi przyjaźni, ale także głębokiego rozumienia przez Papieża intencji brata Rogera, który zawsze bardzo ciepło mówił o Janie Pawle II.
"Otwierając Ewangelię każdy z nas może sobie powiedzieć: te słowa Jezusa są trochę tak, jak bardzo stary list napisany do mnie w nieznanym języku; ponieważ jednak zaadresowany został przez Kogoś, Kto mnie kocha, spróbuję zrozumieć jego sens i zaraz wprowadzić w życie to, co zrozumiem, nawet jeśli zrozumiem niewiele...
To nie rozległa wiedza jest konieczna na początku - ona będzie miała swoją wartość. Człowiek zaczyna pojmować Tajemnicę Wiary sercem, dzięki temu, co jest w jego głębi. Wiedza przyjdzie potem. I nie wszystko dane nam jest w jednej chwili. Życie wewnętrzne rozwija się w nas krok po kroku. Tajemnicę Wiary przenikamy, posuwając się do przodu etapami. W głębi człowieka tkwi tęsknota za obecnością, nieme pragnienie komunii. Nie zapomnijmy nigdy, to proste pragnienie Boga jest już początkiem wiary.
Poza tym nikt nie jest w stanie zrozumieć sam o własnych siłach wszystkiego w Ewangelii. Możemy sobie powiedzieć: w tej niepowtarzalnej komunii, którą jest Kościół, to, czego sam nie mogę pojąć w wierze, inni rozumieją i tym żyją. Nie opieram się więc tylko na swojej własnej wierze, ale na wierze chrześcijan wszystkich czasów, na wierze tych, którzy nas w niej poprzedzili, od Maryi Dziewicy i apostołów począwszy, aż po tych, którzy dzisiaj nią żyją. I dzień po dniu wewnętrznie przygotowuję się do tego, by zaufać Tajemnicy Wiary.
W ten sposób jasne się staje, że wiara, zaufanie do Boga, jest czymś bardzo prostym, tak prostym, że dla wszystkich dostępnym. Wiara jest jakby wewnętrznym wzlotem, przez całe życie ciągle ponawianym, aż do ostatniego tchnienia".
brat Roger z Taizé
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













