Posiał dobre nasienie

Zasadniczo wiemy, że cel nie uświęca środków. Warto jednak to sobie przypominać, bo niekiedy, całkiem po cichu i niespodziewanie, tak właśnie zaczynamy działać



Wojny, które przyszło nam oglądać w ostatnich latach na ekranach telewizorów, pokazały bardzo wyraźnie, że usuwanie zła, np. walka z reżimami, przynosi ofiary także wśród niewinnych ludzi. Co gorsza, te ofiary zostają...
Czyta się kilka minut

Zasadniczo wiemy, że cel nie uświęca środków. Warto jednak to sobie przypominać, bo niekiedy, całkiem po cichu i niespodziewanie, tak właśnie zaczynamy działać

Wojny, które przyszło nam oglądać w ostatnich latach na ekranach telewizorów, pokazały bardzo wyraźnie, że usuwanie zła, np. walka z reżimami, przynosi ofiary także wśród niewinnych ludzi. Co gorsza, te ofiary zostają niejako wkalkulowane w koszta wojen. Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas jednak zupełnie innymi drogami. Trzeba wpierw patrzeć na to, co dobre! O dobro trzeba zadbać!

Pytanie, które stawiają słudzy, "Czy mamy iść i usunąć chwast?": powraca często; ot, choćby w tym naszym zastanawianiu się: jak usunąć zło ze świata? Znamienna jest jednak odpowiedź, którą słyszą słudzy, gdy chcą iść i natychmiast usunąć chwast: "pozwólcie róść obojgu aż do żniwa". Zostają powstrzymani. Wpierw trzeba bowiem umocnić to, co jest dobre. Trzeba pozwolić, by dobro się zakorzeniło, a dopiero potem rugować zło.

Gdy człowiek rozumie wielkość zła i autentycznie zależy mu na tym, co dobre, może mieć ochotę - podobnie jak słudzy z ewangelicznej przypowieści - by bezwzględnie je usuwać. Jezus pokazuje nam jednak, że trzeba wykazać wiele roztropności w walce ze złem. Bo w walce ze złem nie wystarczą ani szczere chęci, ani nawet - jak nam się często zdaje - zdecydowana walka. Przy braku roztropności można niechcący więcej zniszczyć, niż zbudować.

Ta nauka jest szczególnie ważna, gdy pomyślimy o ludziach, może zwłaszcza młodych, w wierze jeszcze nieugruntowanych. Wobec niektórych zachowań chciałoby się niekiedy zareagować w sposób zdecydowany, ucinając wszelkie wątpliwości i zrywając kontakty. Czy jednak nie byłby to jakiś znak braku nadziei; braku wiary, że człowiek może się zmienić i że "praca nad innymi" - podobnie jak nasza "praca nad sobą" - ma sens?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2005