Paplanie i demokracja

Natura mediów jest taka, że obserwują one tylko pewne procesy i niektórych bohaterów, na innych nie mając czasu, siły i miejsca. Dopóki bohaterowie i procesy się pokrywają, to opisujące zjawisko media przedstawiają fakt najbardziej istotny, wypełniając należycie swoje zadanie. Gorzej, gdy obserwowany podmiot-medium rozmija się z istotnymi procesami. Dziś często wydaje się, że właśnie...
Czyta się kilka minut

Natura mediów jest taka, że obserwują one tylko pewne procesy i niektórych bohaterów, na innych nie mając czasu, siły i miejsca. Dopóki bohaterowie i procesy się pokrywają, to opisujące zjawisko media przedstawiają fakt najbardziej istotny, wypełniając należycie swoje zadanie. Gorzej, gdy obserwowany podmiot-medium rozmija się z istotnymi procesami. Dziś często wydaje się, że właśnie media znalazły się w takim kryzysie. Świat medialny jest różny od tego, który jest w rzeczywistości. Dowodem pośrednim na to jest zdziwienie wyrażone przez komentatorów po kolejnych wyborach w różnych częściach świata, np. zdziwienie po referendum francuskim oraz zdziwienie i zaskoczenie po wyborach w Iranie. W obu wypadkach to zdziwienie wynikało z czegoś, co można by nazwać "medialnym czarowaniem rzeczywistości". Czarowanie rzeczywistości to jej rozpoznawanie poprzez swoje chcenie i opisywanie jej zgodnie z tym chceniem.

Media odpowiadają na zapotrzebowanie polityków i reklamodawców, na bok odstawiając przygody życiowe pana Paryskiego czy Teherańskiego, a potem zdziwieniu towarzyszy biadolenie i strach. Heidegger pisał, że pod tą cechą człowieka jest niby debata, niby rozmowa, w której tak jakby dzieje się wszystko, a naprawdę nie dzieje się nic. Ponieważ gada się ciągle i o wszystkim, to owe gadanie zmienia się w paplanie. I właśnie tak jest dzisiaj z demokracją. Sam w tym uczestniczę i sam nie potrafię od tego uciec. I tak w paplaniu uciekają rzeczy wielkie, symboliczne, procesy takie jak pojednanie polsko-ukraińskie. I tak w paplaniu nie zatrzymujemy się nad atakiem gejów na katedrę Notre Dame czy biedoty na portugalską plażę.

Słyszymy wprawdzie informację, ale uciekamy od niej do głównego nurtu paplania. Nie dlatego że chcemy, ale dlatego że jest jakaś siła bezwładności, która nas w ten nurt spycha. Nas spycha (dziennikarzy), a odpycha odbiorcę - czytelnika, słuchacza, widza, który tylko dzięki swojej nadzwyczajnej cierpliwości, nie od razu, a dopiero w którymś momencie oświadcza, że debata publiczna go nie interesuje i odwraca się od demokracji, bo uznaje ją za winną niezajmowania się jego rzeczywistymi problemami. To że się odwraca, widać na podstawie między innymi frekwencji wyborczej i wyników wyborów. Nie widać tego, do czego się zwraca. Oby do rzeczy świętych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2005