Logo Przewdonik Katolicki

Człowiek, który przesunął papieski ołtarz...

Adam Gajewski
Fot.

"Jak dziś pamiętam..." - 7 czerwca 1999 r. - wizyta apostolska Jana Pawła II w Bydgoszczy Kilkaset metrów. To tak niewiele w ogólnym bilansie statystycznych wartości bezpośrednio powiązanych z pobytem Papieża Jana Pawła II w grodzie nad Brdą (dla przykładu porównajmy: liczba wiernych uczestniczących w Eucharystii - ok. 600 tys., policjantów zmobilizowanych do ochrony porządku - 2,5...

"Jak dziś pamiętam..." - 7 czerwca 1999 r. - wizyta apostolska Jana Pawła II w Bydgoszczy

Kilkaset metrów. To tak niewiele w ogólnym bilansie statystycznych wartości bezpośrednio powiązanych z pobytem Papieża Jana Pawła II w grodzie nad Brdą (dla przykładu porównajmy: liczba wiernych uczestniczących w Eucharystii - ok. 600 tys., policjantów zmobilizowanych do ochrony porządku - 2,5 tys. itp). A jednak ta mała odległość miała wówczas swoje niebagatelne znaczenie. Gdyby bowiem ołtarz papieski stanął według pierwotnego planu, Papież nie sprawowałby Mszy św. na terytorium Bydgoszczy, a znajdowałby się już w przyległych Białych Błotach! O korektę w szczerej rozmowie z o. Roberto Tuccim, ordynatorem pielgrzymek Ojca Świętego, wnosił Roman Jasiakiewicz, w pamiętnym roku 1999 - prezydent Bydgoszczy, również przewodniczący Miejskiego Komitetu ds. Organizacji Wizyty Apostolskiej Papieża Jana Pawła II. Jego prośba została wysłuchana.


Nie była to prośba jedyna. - Zapytałem, czy z uwagi na emocjonalne zaangażowanie bydgoszczan dopuszcza się możliwość, abym podczas uroczystości publicznie wygłosił okolicznościową laudację, towarzyszącą nadaniu Papieżowi tytułu Honorowy Obywatel Miasta... - wspomina rozmówca watykańskiego wysłannika. - O. Tucci przyjrzał mi się uważnie i powiedział: "Czy zdaje sobie pan sprawę, iż dotychczas być może jedna osoba na świecie wygłaszała laudację na stopniach ołtarza?".
Po bydgoskim etapie pielgrzymki Jana Pawła II grono tychże mówców - szczęśliwców poszerzyło się o drugą osobę! Nie był to zresztą jeden wyjątek, uczyniony specjalnie dla Bydgoszczy. Precedens "gonił" precedens. Za każdym zaś kryła się dobra wola, otwartość, wytrwała praca wielu, wielu ludzi, duchownych i świeckich. - Generalna zasada jest taka, iż Papież nawiedza ośrodki diecezjalne. Jak wiadomo, w roku 1999 Bydgoszcz nie była stolicą diecezji. Nie można zapomnieć starań, jakie ks. arcybiskup Henryk Muszyński podjął dla tej szczególnej, historycznej nobilitacji Bydgoszczy - organizacji wizyty głowy Kościoła w naszym mieście... - mówi Jasiakiewicz.
Przygotowania zarówno duchowe, jak i materialne ruszyły wcześniej, niż nad Brdę dotarło oficjalne potwierdzenie przyjazdu Ojca Świętego. Zaangażowały się w nie wszystkie instytucje kościelne, służby miejskie, wojsko, artyści, przeciętni obywatele. - Do komitetu organizacyjnego przychodzono z najróżniejszymi pomysłami. Trzeba było odrzucać koncepcje zbyt śmiałe, nierealne. W pewnej chwili wszyscy przykładowo zapaliliśmy się do pomysłu, aby na lotnisku zbudować makiety kwartałów Bydgoszczy z ich najbardziej charakterystycznymi budynkami... Okazało się jednak, że takie konstrukcje, jeśli miały pozostawać widoczne, powinny mieć - bagatela! - min. 30 metrów wysokości! Ostatecznie z koncepcji ostała się tylko symboliczna "brama herbowa", przez którą przejechał papamobile... - wspomina prezydent.
Wraz z rosnącym na płycie lotniska monumentalnym ołtarzem, w domowym gabinecie Romana Jasiakiewicza pęczniała sterta kolejnych rękopisów wspomnianej wcześniej laudacji. Powstały 22 warianty krótkiej, 3-minutowej mowy!

Papież przywozi słońce


Upragniony dzień 7 czerwca! Tę datę zna dziś każdy bydgoszczanin. Włodarze miasta przeżyli ją niejako podwójnie - byli najbliżej Dostojnego Gościa, na bieżąco kierowali sytuacją… Prezydent Roman Jasiakiewicz, pochylając się nad albumem pełnym zdjęć, mógłby w nieskończoność snuć pasjonującą opowieść. - Tutaj widać kopię obrazu Matki Bożej Pięknej Miłości, którą wręczyliśmy Papieżowi jako prezent. Pamiętam, jak odprowadzałem ten obraz do samochodu - został zaplombowany przez agentów Biura Ochrony Rządu… Obudziłem się około godz. 5 nad ranem - wówczas ujrzałem straszliwy deszcz. Wcześniej wydałem polecenie, aby otworzyć bramy lotniska - pielgrzymi już czekali! Zobaczyłem ich o godz. 7, zmarzniętych, przemokniętych… Targały mną wielkie emocje - prawie szczypałem się, żeby uwierzyć, że Ojciec Święty naprawdę przyleci do Bydgoszczy. I że mnie przypadł w udziale zaszczyt powitania go. Do ostatnich chwil osuszano zalaną część ołtarza. A ja w wyobraźni widziałem już papamobile unieruchomiony w błocie pomiędzy sektorami. Nic takiego się jednak nie stało - umocnione trasy wytrzymały. Kiedy nadleciały rządowe helikoptery, pogoda zrobiła się słoneczna! Powitaliśmy Ojca Świętego. Potem przejechaliśmy pod ołtarz. Gdy wygłaszałem laudację, do zaplanowanych słów "Wasza Świątobliwość, Ojcze Święty", dodałem "od siebie" słowa "Gościu Nasz Najdroższy"…
Niewyobrażalny aplauz ponadpółmilionowej pielgrzymiej braci przerwał improwizację Romana Jasiakiewicza - Prezydenta Miasta Bydgoszczy w pamiętnym roku 1999.

PS W kolejnym numerze PK DB - "Teraz to już relikwie" - szkic o "papieskiej" kaplicy Pamięci w bydgoskim kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki