Nieskore są wasze serca do wierzenia

Chociaż rozum i serce nie zawsze są skłonne, by iść za głosem wiary, pozostaje w nich jakiś niepokój, który odzywa się w rozmaitych pytaniach i poszukiwaniu nauczyciela - towarzysza drogi



Wielkanocne dni przyniosły kolejną, można by powiedzieć "tradycyjną", porcję telewizyjnych, radiowych i prasowych informacji o Polakach przeżywających Wielkanoc. Cała "tradycyjność" tych informacji...
Czyta się kilka minut

Chociaż rozum i serce nie zawsze są skłonne, by iść za głosem wiary, pozostaje w nich jakiś niepokój, który odzywa się w rozmaitych pytaniach i poszukiwaniu nauczyciela - towarzysza drogi

Wielkanocne dni przyniosły kolejną, można by powiedzieć "tradycyjną", porcję telewizyjnych, radiowych i prasowych informacji o Polakach przeżywających Wielkanoc. Cała "tradycyjność" tych informacji polega na tym, że dużo wygodniej jest pytać o przedświąteczne zakupy i potrawy na stołach niż o to, co powinno być źródłem świętowania, czyli o wiarę. Tu i ówdzie przebijają się wprawdzie wiadomości pokazujące statystyki przystępowanie do sakramentów i udziału w liturgii, które burzą tzw. europejskie standardy, ale ostatecznie i tak kończy się wszystko retorycznym pytaniem, które ma nas zachęcić do zastanowienie, czy to wszystko, co widzimy i robimy jest aby na pewno prawdziwe... Co więcej, czasami ma się wrażenie, że chce się nam wmówić, że niemożliwe, by to, co robimy, było prawdziwe - tu na pewno chodzi o przyzwyczajenie, a nie o wiarę.

Problem, który dotyka medialnego obrazu świata, przenikającego do naszej mentalności wciąż jest mniej więcej taki sam. Dużo prościej jest uchwycić zjawiska i szukać uogólnień, które przemawiają do wyobraźni, niż zatrzymać się przy konkretnym człowieku. Tym, który - jak ci uczniowie w drodze do Emaus - przeżywa rozczarowania i rozterki, zastanawia się nad tym, co się dzieje, niekiedy doświadcza nawet jakiegoś załamania w wierze, bo spodziewał się, że wszystko potoczy się zupełnie inaczej... ale jednak wciąż szuka i dzieli się swoimi wątpliwościami, bo wie, że sam sobie z nimi nie poradzi.

A potem, czasami nawet nie rozpoznając Jezusa albo nie zwracając na Niego uwagi, zaczyna Go słuchać. Idzie za głosem serca, które pała, gdy Pan, dzięki słowu Pisma, pozwala zobaczyć świat w świetle zmartwychwstania i na tej drodze przywraca człowiekowi radość i nadzieję.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2005