Logo Przewdonik Katolicki

Jak kąkol

ks. Krzysztof Graczyk
Fot.

Mam za sobą wiele rozmów z rodzinami, w których szczęście domowe wkroczyli świadkowie Jehowy. Rodziny te pytają, jak zachować się wobec tych, którzy swoją natarczywością i agresywnością ingerują w nasze życie, w naszą wolność? Jest to za trudne pytanie, aby dać krótką, jednoznaczną odpowiedź. Można byłoby kategorycznie nakazać natrętom, aby wynosili się z naszego domu,...


Mam za sobą wiele rozmów z rodzinami, w których szczęście domowe wkroczyli świadkowie Jehowy. Rodziny te pytają, jak zachować się wobec tych, którzy swoją natarczywością i agresywnością ingerują w nasze życie, w naszą wolność? Jest to za trudne pytanie, aby dać krótką, jednoznaczną odpowiedź. Można byłoby kategorycznie nakazać natrętom, aby wynosili się z naszego domu, jednak wiara chrześcijańska jest wiarą miłości. Dlatego powinniśmy zachować umiarkowanie w słowach i emocjach.



Jest wiele dowodów na to, że świadkowie Jehowy stają się przyczyną izolacji od krewnych i znajomych.
Zasiewają kąkol w życie rodzinne: dla nich nieważne jest szczęście drugiego człowieka, ale odniesienie własnej korzyści. Świadka Jehowy nie interesują pytania o sens życia, nie da się z nim rozmawiać, nawet na temat Boga i Jego doskonałości. On chce mówić wyłącznie o polemicznej wobec wiary katolickiej wyznawanej przez siebie doktrynie. Spróbujmy zrozumieć, na czym socjologicznie polega natarczywość świadków Jehowy? Kiedy czyta się teksty przez nich kolportowane, rzuca się w oczy, że społeczeństwo jest tam widziane następująco: z jednej strony jest olbrzymia większość ludzi pogrążonych w grzechu i błędzie, zmierzających do wiecznej zagłady; z drugiej strony - świadkowie Jehowy różniący się korzystnie od całej reszty ludzi. Aby uzyskać taki obraz, wystarczy w dwóch miejscach odejść od prawdy: wytrwale potępiać i oczerniać "innych" (tak się składa, że ulubionym obiektem demonizowania jest Kościół katolicki), siebie zaś idealizować. Świadkowie Jehowy uwielbiają przedstawiać się jako odnowione wspólnoty pierwszych chrześcijan, z tą jednak różnicą, że listy apostolskie wspominają nawet o ciężkich grzechach, jakie zdarzały się w tamtych wspólnotach, natomiast oni, rzecz jasna, są wolni od jakichkolwiek poważniejszych grzechów.
Co się osiąga przez uwierzenie w taki opis społeczeństwa? Skoro świat zewnętrzny jest głęboko pogrążony w niegodziwości, to wolno uprawiać grupowy autyzm: odciąć się od tego świata, stworzyć własny. Świat zewnętrzny nie ma w sobie nic, co mogłoby wzbogacić, co zasługiwałoby na dialog. Takie podejście sprawia, że świadkowie Jehowy ingerują nawet w rodziny swoich krewnych. Nie zważają na brak otwartości. Niewinne początki inwigilowania przeradzają się w wielką ekspansję indoktrynacji. W świecie zewnętrznym dwie tylko rzeczy interesują świadków Jehowy: potępianie go oraz werbowanie stamtąd nowych członków.
To, co się dzieje w rodzinie nękanej przez świadków Jehowy, można nazwać inwazją świata autystycznego, który zawładnął już jednym z członków rodziny, a chciałby "połknąć" ją całą. W takiej sytuacji trzeba się bronić. Taką obroną jest stałość naszych przekonań oraz pogłębianie wiary na modlitwie, jak też i scalanie rodziny przez szczery dialog, dawanie świadectwa, które będzie antytezą do propozycji świadków Jehowy.
Co robić, aby świadkowie Jehowy zrozumieli, że dokonują agresji na naszej rodzinie? Otóż nie pozwolić, nawet za cenę zrezygnowania z więzów rodzinnych, na to, aby rozpoczęli swoje zamiary. Jest to trudne, ale konieczne. Na każdym kroku dawać do zrozumienia, że ich nauka jest fałszywa, a metody uwłaczają godności człowieka. Stanowczo się sprzeciwiać próbom werbowania członków rodziny.
Konieczna jest wspólna, żarliwa modlitwa całej rodziny. Zyskamy potężną siłę, pracując nad budowaniem w sobie miłości do tych, których powinniśmy kochać. Miłości wzorowanej na miłości Boga do człowieka. Bóg nie aprobuje ludzkich grzechów, ale mocą miłości pomaga w wyzwoleniu się z nich. Trzeba nam też stanowczości wobec tych, którzy wchodzą w nasze życie. Aby podejmować z nimi rozmowy religijne, powinniśmy dobrze znać prawdy wiary katolickiej, które są zwalczane przez świadków Jehowy. Należy jednak unikać dyskusji religijnych, gdy świadek Jehowy zachowuje się jak odtwarzacz, zaprogramowany podczas studiowania "Strażnicy". Jeśli zawiedzie nasza perswazja, upomnienie, pozostaje jeszcze droga sądowa, ale jest to ostateczność.
Na koniec należy powiedzieć, że prawdziwa miłość może przezwyciężyć wszystko, jednakże, aby ją pozyskać, trzeba nam wzrastania w wierze i wielkiej czujności. Wówczas obrona przed natarczywością świadków Jehowy będzie skuteczna i uniemożliwi ich zamiary.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki