Negocjacje w cenie

Kredyt we frankach szwajcarskich na 6,5 proc. i na 9 proc. w euro? Dzisiaj to nie do pomyślenia, ale jeszcze rok czy dwa lata temu wiele banków pożyczało tak drogo.



Wielu klientów wciąż płaci zawyżone odsetki. Wielu też nowych przyjmuje oferty banków bez dyskusji. Tymczasem konkurencja wśród banków jest tak duża, że nie tylko można, ale nawet trzeba negocjować warunki.

Na rynku...
Czyta się kilka minut

Kredyt we frankach szwajcarskich na 6,5 proc. i na 9 proc. w euro? Dzisiaj to nie do pomyślenia, ale jeszcze rok czy dwa lata temu wiele banków pożyczało tak drogo.

Wielu klientów wciąż płaci zawyżone odsetki. Wielu też nowych przyjmuje oferty banków bez dyskusji. Tymczasem konkurencja wśród banków jest tak duża, że nie tylko można, ale nawet trzeba negocjować warunki.

Na rynku kredytów mieszkaniowych konkurencja jest ogromna. Niestety, tak jak w przypadku operatorów sieci komórkowych, jest to głównie walka o nowego klienta. Banki nie wyrywają sobie "starych" kredytobiorców (jednym z wyjątków jest mBank, który oferuje kredyty refinansowe bez prowizji). Nie troszczą się też szczególnie o tych, których udało im się złapać jakiś czas temu. Trudno im się dziwić. Mają klientów, którzy pokornie płacą za kredyt dwa razy więcej niż powinni i wszystko jest zgodne z prawem - warunki są zapisane w umowie. Ale coraz częściej, gdy klient zobaczy plakat typu: "od 1,5 proc. we frankach", zaczyna się zastanawiać, czy aby nie płaci za dużo.

Co może zrobić w takiej sytuacji? - Najdroższa opcja to refinansowanie kredytu, a więc zamiana go na inny, w nowym banku - mówi Maciej Kossowski, niezależny doradca finansowy z firmy Expander, oferującej kredyty mieszkaniowe i produkty finansowe kilkudziesięciu instytucji i banków. - Kolejna możliwość to przewalutowanie. Jeśli nie ma prowizji podstawowym kosztem będą różnice kursowe.

Walcz o obniżkę

Co zrobić, gdy mamy w umowie zbyt wysoką marżę? Należy złożyć w banku wniosek o jej dostosowanie do aktualnego poziomu. Jeśli bankowi zależy na zatrzymaniu nas u siebie, to powinien pójść na rękę. W praktyce, jeśli nasza umowa kredytowa przewiduje wysoką prowizję za wcześniejszą spłatę, bank ma mocną pozycję negocjacyjną - wie, że ucieczka z kredytem będzie nas sporo kosztować. Część klientów spłaca np. kredyty o stałej stopie zaciągnięte kilka lat temu. Prowizje za wcześniejszą spłatę są tam horrendalnie wysokie - nawet kilkanaście procent zadłużenia (banki wyliczają je na podstawie skomplikowanych wzorów).

- Co innego jednak, jeśli prowizji nie ma lub jest niska - zwraca uwagę M. Kossowski. - Wówczas bank ryzykuje, że straci klienta, jeśli nie obniży oprocentowania. We wniosku o redukcję oprocentowania powinniśmy domagać się dostosowania go do poziomu aktualnie obowiązującego w banku. Możemy podnosić dodatkowo inne argumenty. Choćby taki, że aktualna relacja zadłużenia do wartości nieruchomości jest znacznie niższa niż w momencie zaciągania kredytu. A to dzięki spadkowi zadłużenia w wyniku spłaty kredytu i wzrostowi wartości nieruchomości. Im wyższa kwota kredytu, tym większe szanse mamy na pozytywną decyzję banku.

Graj va banque

W praktyce nie chodzi jednak o to, jakich argumentów użyjemy, lecz o to, jak dla banku realna (i jak kosztowna) będzie utrata nas jako klienta. To ryzyko jest oczywiście pochodną wysokości prowizji blokujących "ucieczkę" i poziomu naszej determinacji.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2005