Logo Przewdonik Katolicki

Koniec francuskiego laicyzmu

Krzysztof Bronk
Fot.

Nowy przywódca francuskiej prawicy, jeden z głównych kandydatów na przyszłego prezydenta Republiki bulwersuje francuskie elity ostentacyjnym wyznawaniem swej wiary i ostrą krytyką laicyzmu. Nie traci jednak na popularności i szybko pnie się w górę po szczeblach politycznej kariery. Czy za jego sprawą Francja wyrzeknie się antyreligijnej polityki państwa? 28 listopada nowym szefem rządzącej...

Nowy przywódca francuskiej prawicy, jeden z głównych kandydatów na przyszłego prezydenta Republiki bulwersuje francuskie elity ostentacyjnym wyznawaniem swej wiary i ostrą krytyką laicyzmu. Nie traci jednak na popularności i szybko pnie się w górę po szczeblach politycznej kariery. Czy za jego sprawą Francja wyrzeknie się antyreligijnej polityki państwa?



28 listopada nowym szefem rządzącej partii - Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) - został Nicolas Sarkozy. Syn węgierskiego arystokraty, ambitny i zarazem bardzo skuteczny francuski polityk, najpopularniejszy członek obecnego rządu zdobył rekordowe, 85-procentowe poparcie w partyjnych wyborach i tym samym stał się niekwestionowanym przywódcą zjednoczonej prawicy we Francji, a Jacques'owi Chirackowi odbił jego własną partię. Z obecnym prezydentem różni się od dawna. Sarkozy krytykuje prezydencką politykę zagraniczną, a zwłaszcza jego skrajny antyamerykanizm i opowiada się za bardziej liberalnym modelem gospodarki. Kością niezgody jest również stosunek Sarkozyego do religii, wyłożony w wydanej przed miesiącem książce: "Republika, religie, nadzieja".

Katolicki coming out



"Tak, jestem katolikiem, praktykującym, choć nieregularnie" - wyznaje Sarkozy i tym samym łamie jedną z podstawowych zasad politycznego savoir-vivre'u we Francji, która nakazuje politykowi milczenie w kwestiach religijnych. Sarkozy otwarcie dzieli się swoim przeżywaniem wiary, mówi o nadziei, jaką wnosi do jego życia, o tym, jak wiara dojrzewa w nim wraz z mijającym czasem. Wyjaśnia, dlaczego z rodziną chodzi do kościoła, opisuje swoje spotkania ze świadkami katolickiej wiary. Przypomnia o kulturze, moralności, oświacie, które Francja zawdzięcza katolicyzmowi, a Europa chrześcijaństwu.
Oczywiście, wywody Sarkozyego nie są wykładem katolickiej wiary. Nie jest to książka teologa, lecz katolika poszukującego, ale poszukującego wewnątrz Kościoła katolickiego. Nie we wszystkim zgadza się z Janem Pawłem II, lecz z drugiej strony ceni Kościół za jego przywiązanie do tradycji i wierność swemu nauczaniu, nie kryje podziwu dla nowych ruchów, wyznaje, że rażą go "krawatowi" biskupi, a powodzenie Kościoła w przyszłości uzależnia od postaci profetycznych, a zarazem wiernych Papieżowi i swemu biskupowi.
Publiczne ujawnianie swej wiary i sympatii dla Kościoła jest we Francji poważnym nietaktem. Ale Sarkozy na tym nie poprzestaje. Domaga się rewizji obowiązującego od niemal stu lat laickiego prawa, które wprowadza najbardziej radykalny w Europie rozdział państwa od Kościoła. Francja się burzy, ale Sarkozy wie, co robi, wie, że posiada silne argumenty, wcale niekatolickie.

Główny problem Republiki



Problem laicyzmu Sarkozy odkrył przed dwoma laty, kiedy przejął tekę ministra spraw wewnętrznych. Zasłynął wówczas jako dobry i skuteczny polityk: ograniczył przestępczość, pod jego rządami Francuzom zaczęło się żyć bezpieczniej. Sarkozy jednak wiedział, że aby odnieść sukces na miarę swych ambicji, musi również rozwiązać jeden z głównych problemów Republiki, jakim jest integracja pięciomilionowej społeczności muzułmańskiej we Francji. Zadanie to należało do jego kompetencji, bo francuski minister spraw wewnętrznych jest jednocześnie ministrem ds. wyznań.
Spektakularnym osiągnięciem Sarkozyego na tym polu było zjednoczenie francuskich muzułmanów, a dokładniej stworzenie rady reprezentującej wobec rządu wszystkich wyznawców islamu we Francji. Z czasem Sarkozy doszedł jednak do przekonania, że wina za problemy z integracją leży również po stronie Republiki, która musi zmienić swe nastawienie do religii.
Obowiązujące od 1905 r. prawo wyznaniowe w sposób rażący dyskryminuje religie względem innych grup czy organizacji społecznych. Ludzie wierzący, jak pisze Sarkozy, słusznie odbierają je jako przejaw niesprawiedliwości. Podczas gdy Kościół katolicki od niemal stu lat znosi laicyzację po chrześcijańsku, muzułmanie odpowiadają na nią po muzułmańsku, widząc w antyreligijnej polityce państwa faktyczne wypowiedzenie wojny. Taka sytuacja nikomu nie służy. Nie takie też były intencje twórców laickiego prawa, mającego ograniczyć wpływy Kościoła katolickiego. A zatem - konkluduje Sarkozy - aby państwo mogło przekonać do siebie muzułmanów i zrobić z nich dobrych obywateli, musi przede wszystkim zmienić swój stosunek do religii, traktować ją jako czynnik ubogacający Republikę i nauczyć się z religiami współpracować.
Na tym jednak nie koniec. Sarkozy jako minister ds. wyznań przekonał się, że islam instytucjonalny - z meczetami, rodzimymi imamami - jest o wiele bardziej umiarkowany i przyjaźnie nastawiony do Republiki niż muzułmanie niemający oparcia w instytucji. Jeśli zatem chcemy oczyścić francuski islam z jego ekstremalnych nurtów - przekonuje szef gaulistów - musimy sięgnąć do publicznej kasy. Państwo musi łożyć na utrzymanie francuskich duchownych, aby ograniczyć napływ obcych, bardziej radykalnych imamów, a miejscowym zapewnić godny żywot i niezależność od zapomóg z zagranicy. Powinno również wspierać ośrodki formacji teologicznej, aby młodzi muzułmanie nie musieli po naukę wyjeżdżać do krajów arabskich i aby program formacji przyszłych duchownych mógł być kontrolowany i zawierał treści sprzyjające integracji. Z kieszeni podatnika powinno się też finansować budowę nowych meczetów, aby mogło zniknąć "muzułmańskie podziemie" w emigranckich dzielnicach wielkich miast, najbardziej podatne na wpływ ekstremalnych ideologii.
Oczywiście wszystkie rozwiązania dotyczące islamu musiałyby w imię konstytucyjnej równości obejmować również inne wyznania. Z państwowych subwencji na równi korzystaliby muzułmanie, żydzi i chrześcijanie.
To faktyczne zanegowanie przez Sarkozyego republikańskiego laicyzmu spotkało się z głośną dezaprobatą niemal wszystkich środowisk politycznych. Grzmiał premier Raffarin, prezydent Chirack oskarżał o próbę obalenia głównego filaru Republiki, następca Sarkozyego (Nicolas Sarkozy był ministrem spraw wewnętrznych od maja 2002 r. do marca 2004 r., kiedy objął Ministerstwo Finansów; po wygraniu partyjnych wyborów poddał się do dymisji) Dominique de Villepin ogłosił, że prawo z 1905 r. jest nietykalne, lewicowy "Le Monde" przygotował całą serię artykułów polemicznych. A jednak to Nicolas Sarkozy wygrał partyjne wybory, wciąż cieszy się szerokim poparciem, zarówno prawicowego, jak i lewicowego elektoratu i dziś jest na prostej drodze do najwyższych urzędów w państwie. Francuzom ciężko wyrzec się laicyzmu. Ale na razie nikt nie ma lepszych pomysłów na integrację muzułmanów.

W co wierzy Nicolas Sarkozy?



Sami katolicy też podchodzą do inicjatyw Sarkozyego z rezerwą. Sto lat laicyzacji wystarczyło, aby francuski Kościół nauczył się całkiem dobrze prosperować w niesprzyjających warunkach i dawać czytelne świadectwo ubóstwa i ewangelicznego pojmowania władzy. I choć na co dzień musi się borykać z wieloma trudnościami, również natury ekonomicznej, nie chce podejmować debaty o świeckości państwa na warunkach, które dyktuje szef rządzącej partii. Tym bardziej, że może ona doprowadzić do jeszcze większego nasilenia antyreligijnych postaw, czego przykładem jest obowiązujący od września zakaz noszenia ostentacyjnych symboli religijnych we francuskich szkołach.
Katolicki dziennik "La Croix" pyta nawet o autentyzm ostentacyjnej wiary Sarkozyego. Na ile jest szczera, na ile wynika z politycznego wyrachowania? Nie nam to osądzać. Jedno jest pewne, Sarkozy głęboko wierzy w swój polityczny sukces, a to oznacza, że na pewno nieraz jeszcze usłyszymy zarówno o nim, jak i jego delaicyzacji.

N. Sarkozy, "La République, les religions, l'espérance", CERF 2004.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki