Logo Przewdonik Katolicki

Zaprzyjaźnić się ze spowiedzią

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Rozmowa z ojcem doktorem Piotrem Jordanem Śliwińskim, kapucynem, inicjatorem powstania Szkoły dla Spowiedników Mówi się o poważnym kryzysie sakramentu pojednania w krajach Europy Zachodniej, a u nas... powstaje Szkoła dla Spowiedników. - Myślę, że nie jest słuszne stwierdzenie, iż na zachodzie Europy panuje kryzys spowiedzi, a w naszym kraju go nie ma. Problem jest raczej dwubiegunowy....

Rozmowa z ojcem doktorem Piotrem Jordanem Śliwińskim, kapucynem, inicjatorem powstania Szkoły dla Spowiedników


Mówi się o poważnym kryzysie sakramentu pojednania w krajach Europy Zachodniej, a u nas... powstaje Szkoła dla Spowiedników.

- Myślę, że nie jest słuszne stwierdzenie, iż na zachodzie Europy panuje kryzys spowiedzi, a w naszym kraju go nie ma. Problem jest raczej dwubiegunowy. Z jednej strony rzeczywiście panuje kryzys spowiedzi, a właściwie kryzys poczucia grzechu, z drugiej jednak strony coraz większa grupa ludzi szuka stałego spowiednika. U pewnej grupy wiernych sakrament pokuty traktowany jest rzeczywiście bardzo powierzchownie, za to cały czas powiększa się liczba wiernych, która wiąże z tym sakramentem możliwość głębszego doświadczenia wiary. Zauważyliśmy również, że wierni coraz częściej poszukują konkretnego kapłana, czy nawet kierownika duchowego, który posiada łatwość zrozumienia ich sytuacji i problemów.
Natomiast fakt, że w Polsce powstaje Szkoła dla Spowiedników, niczego nie przesądza, ani nie świadczy o jakieś naszej wyjątkowości, poza tym pierwsza tego typu szkoła powstała w Genui. W odróżnieniu od niej planujemy stały cykl formacji dla spowiedników. Chciałbym podkreślić, że stworzenie szkoły nie jest negacją, czy też pokazaniem niewystarczalności formacji seminaryjnej. Szkoła nasza ma pomagać kapłanom, którzy posiadają już pewien spowiedniczy staż, a konfrontują się z konkretnymi trudnościami, choćby komunikacyjnymi. Coraz częściej występuje problem znalezienia języka, który dotrze do penitenta. Używanie pojęć zaczerpniętych z klasycznej ascetyki - jak choćby umartwienie, czy też z teologii życia wewnętrznego - np. kontemplacja, jest niestety najczęściej przez dzisiejszego katolika zupełnie niezrozumiałe, albo kojarzone z treściami, jakie im nadaje kultura popularna.

To dlaczego nie uczy się go na lekcjach katechezy?

- Zgadzam się, że w tym obszarze jest pewna luka. Kościół nieustannie szuka odpowiedniego języka, którym mógłby posługiwać się w ewangelizacji. Język popkultury często spłaszcza doświadczenie religijne. Poza tym pośpiech dzisiejszego świata, a zatem również penitenta, komunikacja za pomocą SMS-ów i e-maili prowadzą do tego, że mamy problem z prowadzeniem dłuższej, poważnej rozmowy. Często jest to po prostu nadawanie i odbieranie komunikatów, bez głębszego wnikania w ich treści. Stąd lęk przed rozmową w konfesjonale, który z kolei wywołuje trudność w wysłowieniu się. Wyzwaniem staje się zatem zachęcenie i przeprowadzenie głębszej rozmowy dotykającej nie tylko problemów życia, ale także treści religijnych. Może tego dokonać kapłan cierpliwy i otwarty oraz dobrze przygotowany do prowadzenia otwartego dialogu.

Myślę, że lęk przed spowiedzią wypływa często z przeżytego traumatycznego kontaktu ze spowiednikiem.

- Niestety, z bólem muszę przyznać pani rację. Często wspominam słowa jednego z moich spowiedników: "pamiętaj, nigdy w konfesjonale nie krzycz, bo Bóg na grzesznika nigdy nie krzyczy". Spowiednik jest szafarzem miłosierdzia Bożego. Bardzo ważne jest również to, co mówi Ojciec Święty, że jeśli kapłan ma świadomość własnego grzechu, to wówczas nie będzie miał poczucia wyższości lub kogoś, kto może oceniać.

Myślę, że bardzo ważna jest osobowość spowiednika.

- Na pewno. Wystarczy przypomnieć dwóch moich współbraci - św. Ojca Pio, który, choć często bywał szorstki i bardzo twardo rozmawiał z penitentami, to jednak nigdy nie pozostawiał ich samych, wiele się za nich modlił. Natomiast drugi - święty Leopold Mandića był uosobieniem delikatności. Zdarzało się, że jego łzy nad dolą penitenta zagubionego w grzechach pobudzały do głębokiego żalu także zatwardziałych grzeszników.

Współczesny świat przewartościowuje wiele spraw. Coraz częściej i łatwiej sami siebie rozgrzeszamy.

- To prawda, jest to problem dzisiejszej kultury, która podpowiada rozwiązania relatywistyczne: każdy ma "swoją prawdę". My, chrześcijanie, często przejmujemy sposób myślenia stwierdzający, że sami mamy prawo oceniać, co jest dobre, a co złe. W tym momencie rodzi się duże niebezpieczeństwo, choćby takie, jakie proponuje nam ideologia New Age, że grzech w ogóle nie istnieje, a człowiek tylko się myli. Odpowiedzialność moralną zastępuje się postulatem lepszego poznania w celu wyeliminowania pomyłki.

Czy powołanie Szkoły dla Spowiedników jest wynikiem zmiany podejścia Kościoła do wiernych?

- W Kościele polskim istnieje potrzeba przejścia od Kościoła masowego do Kościoła osób. Coraz więcej wiernych domaga się indywidualnego, personalnego podejścia. Wierni chcieliby, aby kapłan miał czas na rozmowę oraz dokładne wysłuchanie, na zapoznanie się z sytuacjami, które prowadzą ich do grzechu.

Jak Ojciec wcześniej zauważył, ludzie mają problem z werbalnym porozumiewaniem się. Czy nie istnieje niebezpieczeństwo, że konfesjonał stanie się miejscem, w którym wierni będą szukać pomocy psychologicznej, gdzie będą chcieli się po prostu wygadać?

- Kapłan musi czuwać, aby celebracja sakramentu pokuty była doświadczeniem religijnym, doświadczeniem wiary. Człowiek jest jednością, a zatem do sakramentu przyniesie swoje uczucia, wspomnienia i doświadczenia. Spowiednik powinien orientować się w psychologii, ale nie jest od tego, by poddawać kogoś psychoterapii. Oczywiście, może on wskazać specjalistę, który pomoże w tym obszarze. Z mojej osobistej praktyki wiem, że w sytuacjach bardzo trudnych współdziałanie psychologa oraz kapłana daje wspaniałe efekty.

Często z ust głęboko wierzących osób słyszy się jednak opinię, że zagubionemu człowiekowi wcale nie jest potrzebny psycholog, ale dobry spowiednik.

- Bóg może podziałać na człowieka także poprzez dobrego psychologa. Wielu doskonałych psychologów, nawet tych niewierzących, obecność spowiednika w życiu ich pacjenta uważa za coś oczywistego i potrzebnego. Na tym obszarze nie powinno być konkurencyjności, ale komplementarność działania. Trzeba jednak pamiętać, że żadna psychoterapia nie przyniesie przebaczenia grzechów.

Jak ocenia Ojciec nasz rachunek sumienia?

- W tej kwestii dość często pokutuje w nas podejście ekonomiczno-rachunkowe. Pana Boga traktujemy jak bankiera, do spowiedzi podchodzimy z ołówkiem, którym odkreślamy: winien, ma, odsetki, saldo, na końcu pokuta. A przecież rachunek sumienia może się stać okazją do medytacji nad historią swojego życia od momentu przystąpienia do ostatniej spowiedzi. Taka medytacja pozwoli na odkrycie korzeni zła, które czynimy, ale także pomoże dostrzec dobro, do czynienia którego jesteśmy zaproszeni.

Często przeszkodą w spowiedzi jest nie tylko sam konfesjonał, ale również architektura świątyni.

- Zgadza się. Na Zachodzie coraz powszechniejsze są centra spowiednicze. W Poznaniu taką rolę spełniają klasztory Ojców Dominikanów, Karmelitów i Franciszkanów, zarówno na Górze Przemysława jak i przy placu Bernardyńskim, czy też kościół farny. Dobrze, że wierni wiedzą, iż w konkretnych godzinach mogą spotkać w konfesjonale spowiednika. W naszym małym kapucyńskim kościele w Krakowie wprowadziliśmy konfesjonały posiadające charakter pokoików, w których penitent może głośniej mówić, nie czuje się speszony spojrzeniami, może też usiąść, a jest to ważne szczególnie dla starszych osób lub chorych, którym klęczenie sprawia kłopot. To wszystko stwarza zupełnie nowe warunki ku temu, aby odpowiednio dobrze przeżyć sakrament pokuty.

Czy także z tych wielu wątpliwości i problemów, o jakich mówiliśmy, narodziła się idea stworzenia Szkoły dla Spowiedników?

- Myślę, że duże zainteresowanie Szkołą dla Spowiedników świadczy o tym, że odpowiada ona na oczekiwania i potrzeby kapłanów. Cały czas obok radości z tego powodu towarzyszy nam również drżenie, czy podołamy temu wyzwaniu.
Szkoła będzie proponowała interdyscyplinarne podejście do celebracji sakramentu pokuty. Obok medytacji i formacji biblijnej, pogłębienia formacji teologicznej chcemy też spoglądać na sakrament pokuty z punktu widzenia dzisiejszej antropologii kulturowej, a także psychologii. Ważnym elementem będą spotkania z cenionymi spowiednikami, którzy podzielą się swym doświadczeniem. Istotne jest również to, że w naszej szkole każdy problem ma być rozpatrywany zarówno od strony penitenta, jak i spowiednika.
Rozmawiała

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki