Logo Przewdonik Katolicki

Ludzie wielkiej wiary

o. Stanisław Tomoń
Fot.

Nie straszny im deszcz ani upał. Kiedyś - nie zatrzymały ich zakazy milicji. Dzisiaj - nieważne są lata ni trud. Nie przestraszy ich zmęczenie, czy ogólnie słaba kondycja. Chociaż mamią reklamy i oferty biur podróży. Chociaż czeka tyle spraw do zrobienia. To właśnie w te dni - oni wyruszają "od Bałtyku po gór szczyty" na polskie drogi. Idą - zrazu dziarsko, potem już tylko... krok...

Nie straszny im deszcz ani upał. Kiedyś - nie zatrzymały ich zakazy milicji. Dzisiaj - nieważne są lata ni trud. Nie przestraszy ich zmęczenie, czy ogólnie słaba kondycja. Chociaż mamią reklamy i oferty biur podróży. Chociaż czeka tyle spraw do zrobienia. To właśnie w te dni - oni wyruszają "od Bałtyku po gór szczyty" na polskie drogi. Idą - zrazu dziarsko, potem już tylko... krok za krokiem. Idą wciąż, bo... wierzą. Poszli, bo szukają. Wybrali, bo chcą czegoś. Dążą, bo potrzebują. I czy to tylko dni kilka, czy nawet przyjdzie im na tygodnie liczyć - to przejdą swoją drogę aż na... Jasną Górę. Tu ujrzą Jej oblicze - Matki Chrystusowej. Przypatrzą się Jej jak swojej Matce. Opowiedzą Jej o wszystkim. Wybłagają, przeproszą, uwielbią, wychwalą za wszystko Ją - Królową Polaków.
Wpisały się już w krajobraz Polski grupy pielgrzymów. Pątnicze grupy są czymś normalnym i powszednim. Wielu nie dziwią. A przecież pielgrzymki to fenomen społeczny, rezonujące wydarzenie moralne. Znów jesteśmy świadkami religijnego cudu w skali społecznej. Od nowa doświadczamy reanimującej miłości Boga. Wszystkie pielgrzymki są także próbą ratowania tego, co jeszcze Polskę stanowi.
Nie jest zgodne z prawdą historyczną, że przed laty to tylko Komitet Obrony Robotników stał się przyczyną powstania wielomilionowego ruchu społecznego "Solidarność". Trzeba stwierdzić, że to wytrwała praca duszpasterska Kościoła - kazania, spowiedzi, Komunie, Msze, oazy, Kluby Inteligencji Katolickiej, lekcje religii, katechezy z katolickiej nauki społecznej i właśnie... piesze pielgrzymki na Jasną Górę doprowadziły też w efekcie, w sierpniu 1980 r. do upomnienia się "o człowieka, o jego pracę i godność". To z kurzu przebytej drogi pątniczej wyłoniło się pytanie o sens pracy. To na ścieżkach pielgrzymich modlono się o taki ustrój społeczeństwa, który gwarantowałby odniesienie do Boga w codziennych realiach życia. To nie tyle internacjonalizm "pociągów przyjaźni", co wspólny trud pielgrzymkowy wychowywał do braterstwa, do słów - "bracie i siostro". I nie o jakieś upominanie się tu o zasługę lub przypisywanie sobie czegoś przez Kościół chodzi, ale o inspirujące przypomnienie - w czym aktualnie można upatrywać środka pomocy dla ratowania wspólnego dobra. Kiedy fanatyk ateizmu i laickiej Europy nie widzi miejsca dla słów o Bogu w papierowym zapisie, to sami obywatele kwestionują taką decyzję i zapraszają Chrystusa - "w drogę z nami wyrusz, Panie!"
Znów nabrzmiewają dni. Także pielgrzymkową modlitwą i mądrością. W drogę wychodzą ludzie wielkiej wiary. Tylko w czerwcu, ponad 30 pieszych pielgrzymek z całego Śląska przyniosło na Jasną Górę, właściwie wszystkie te same - co przed pokoleniem - życiowo ważne postulaty. Czy jednak pątnicy zdążą wrócić, by cokolwiek jeszcze uratować, zanim zostanie ogłoszone, że państwo polskie właśnie scedowało swoją suwerenność, a z powodu długów... zbankrutowało?!

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki