Logo Przewdonik Katolicki

Narody grają w piłkę

Jerzy Kaczmarek
Fot.

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to nie tylko fenomen sportowy, nie tylko występ najlepszych zawodników naszego kontynentu i stadiony pełne fanów, ale to w ogromnej mierze fenomen socjologiczny, który ujawnia całą gamę zachowań zbiorowych, częstokroć zapomnianych bądź skrzętnie ukrywanych w przestrzeni ponowoczesnego dyskursu. Jednym z takich zachowań jest manifestacja przywiązania...

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to nie tylko fenomen sportowy, nie tylko występ najlepszych zawodników naszego kontynentu i stadiony pełne fanów, ale to w ogromnej mierze fenomen socjologiczny, który ujawnia całą gamę zachowań zbiorowych, częstokroć zapomnianych bądź skrzętnie ukrywanych w przestrzeni ponowoczesnego dyskursu.

Jednym z takich zachowań jest manifestacja przywiązania do swego narodu wyrażająca się na wiele sposobów. Futbol jako czynnik integrujący społeczność i przywracający poczucie tożsamości i dumy narodowej - sentencja ta, przez niektórych uznana za prowokacyjną, mogąca być zgrabnym tytułem pracy magisterskiej czy doktorskiej, odnosi się jak najbardziej do obserwowanej rzeczywistości. Ba, nawet więcej - minione mistrzostwa ukazały też pewne związki pomiędzy piłką nożną a religijnością.

Narodowa duma


O zależnościach pomiędzy wielkimi imprezami sportowymi, szczególnie piłkarskimi, a wzrostem natężenia manifestacji uczuć narodowych pisano już wielokrotnie. Chociażby przed dwoma laty przy okazji mistrzostw świata w piłce nożnej, kiedy to "US-Magazine Time" obwieszczał, iż "Puchar świata jest być może jedynym medium, w którym mogą w otwarty sposób ujawnić się narodowe uczucia". Rzeczywiście, ktokolwiek był w tamtych dniach chociażby w Berlinie, mógł zobaczyć tysiące młodych ludzi ciągnących przez miasto z niemieckimi flagami i płaczących po porażce w finałowym meczu z Brazylią. Nie inaczej jest i teraz w krajach, których zespoły uczestniczą w turnieju europejskim. Jak podają agencje prasowe, z przeprowadzonych badań wynika, że mecz Portugalia-Anglia oglądało 72 procent Portugalczyków, a swoje domy udekorowali flagami narodowymi. Nie tylko zresztą barwy narodowe, ale także hymny stają się ważnym symbolem identyfikacji z narodem. Wystarczy wspomnieć o piłkarzach i kibicach na stadionie śpiewających je wspólnie. Wielce zasłużony dla Grecji trener Otto Rehhagel ma szansę dostać greckie obywatelstwo, a jedną z przesłanek ku temu ma być fakt, iż wraz z piłkarzami śpiewa hymn tego kraju. Są także i negatywne zachowania na trybunach, jak np. gwizdy fanów, gdy grany jest hymn drużyny przeciwnej, co parokrotnie miało miejsce w trakcie tychże mistrzostw i na co zareagowały nawet władze UEFA, które zapowiedziały kary finansowe na federacje, których kibice będą się zachowywać w taki sposób. Spore oburzenie w Niemczech wywołała także wypowiedź czołowego piłkarza holenderskiego Ruuda van Nistelrooya, który przed meczem Holandia-Niemcy stwierdził, że nadszedł czas rozliczenia się za okupację niemiecką jego kraju w czasie drugiej wojny światowej. Można oczywiście wypowiedź tę zbyć jako żart, ale akurat w tej kwestii piłkarz nadepnął na odcisk naszym zachodnim sąsiadom i stąd oburzenie w Niemczech, które było formą obrony dumy narodowej zdruzgotanej przez wydarzenia ostatniej wojny. Odbudowywanie tej dumy trwa do dzisiaj i opiera się w dużej mierze na podkreślaniu historyczności tamtych wydarzeń, z którymi obecne pokolenie nie ma nic wspólnego. Zresztą w podobny sposób odpowiadano van Nistelrooyowi, stwierdzając ni mniej ni, więcej, iż to jest tylko turniej piłkarski, nie rozmawiajmy więc o historii. O dumie narodowej mówił też trener drużyny Łotwy - Aleksandrs Starkovs, podsumowując występ swojej drużyny: "Na pewno nie przynieśliśmy wstydu łotewskiemu narodowi".
Innym rodzajem manifestacji uczuć narodowych jest uczestnictwo głów państw na meczach swoich reprezentacji. Królowie, książęta, prezydenci, premierzy dopingują swój zespół przyozdobieni często w szaliki narodowej drużyny. Jest to przy okazji dobry sposób na pokazanie się i odbudowanie czy też wzmocnienie swojej pozycji.

Pijani kibice i miliony przed telewizorami


Powyższe przykłady pokazują, w jak istotny sposób mecze piłkarskie wpływają na rozbudzenie świadomości narodowej wśród zawodników, trenerów i kibiców. Dzieje się tak na przekór temu, co obwieszczają euroentuzjastycznie, liberalnie i globalistycznie nastawione środowiska, a mianowicie zmierzch państw narodowych, a nawet i samych narodów. Fałsz tego stanowiska ujawniają choćby takie widowiska piłkarskie, które wyzwalają na jakiś czas ukrywane i często określane jako naganne zachowania patriotyczne. Słowo "naród" pochodzi od łacińskiego natio oraz nasci, czyli rodzić się, pochodzić, powstawać, rosnąć; jest więc naród wspólnotą, w której każdy z nas się rodzi i rozwija jako jednostka ludzka, uczy się mówić w ojczystym języku, przyswaja sobie kulturę, poznaje historię, dzieli wspólne losy z członkami tej zbiorowości - zarówno tymi, którzy żyją obecnie, jak i tymi, którzy już odeszli, ale też i antycypuje więzi z pokoleniami przyszłymi, wreszcie przywiązany jest do swojej ziemi ojczystej. Poczucie narodowe jest więc czymś niebezpiecznym dla tendencji unifikacyjnych i globalistycznych, dlatego w dyskursie publicznym próbuje się je spychać na margines. Jednakże poczucie to wypływa z głębi człowieka jako istoty społecznej, jako istoty potrzebującej zakorzenienia, która, jak pięknie mówi o. prof. Mieczysław Albert Krąpiec, "wychyla się ku wieczności", ale wychyla się stąd, kroczy poprzez ten świat jako członek danego narodu, zakorzenionego w "tu i teraz". Właśnie to zakorzenienie jest potrzebne każdemu człowiekowi, gdyż inaczej traci on oparcie w swojej grupie i staje się jednostką zagubioną, a przez to łatwo podatną na manipulację i wykorzystywanie przez innych.
Wyrazem tych narodowych, często głęboko ukrytych tęsknot są właśnie widowiska piłkarskie i to, co wokół nich się dzieje. Można oczywiście postawić pytanie, czy takie zachowania posiadają odpowiednią głębię stanowiącą o trwałości tychże zachowań. Część z nich to z pewnością działania okazjonalne, jak np. przemaszerowanie przez miasto z flagą narodową czy odśpiewanie hymnu, ale jest przecież i tak, że takie zachowania wrastają głębiej w jednostki i stają się elementem codziennego życia w sensie świadomości przynależności do danego narodu i poczucia dumy z tejże przynależności. Poza tym takie zachowania, częstokroć naiwne w swej prostocie, są przecież wyrazem poszukiwania zakorzenienia w narodzie jako "swojej" grupie. Warto więc na wielkie wydarzenia piłkarskie spojrzeć i z tej strony, a nie wyłącznie poprzez pryzmat burd pijanych kibiców. To jest tylko margines tych imprez, zaś ich widownią są nie tylko agresywni fani, ale przede wszystkim miliony przed telewizorami, którzy kibicują swojej drużynie i z nią się utożsamiają, mówiąc później w liczbie mnogiej: "wygraliśmy"!

Modły o zwycięstwo


Piłkarskie mistrzostwa Europy ujawniły jeszcze jeden, bardzo interesujący aspekt, a mianowicie wzmożoną manifestację uczuć religijnych przez kibiców, działaczy i samych piłkarzy. Często się zdarza podczas meczów piłki nożnej, że wchodzący na boisko zawodnik żegna się znakiem krzyża. Nawiasem mówiąc, ciekawy jestem, co na to antyreligijne ustawy, jak np. francuska, dotyczące zakazu manifestowania swojej religijności w sferze publicznej. Być może będziemy wkrótce świadkami nakładania na takich piłkarzy kar, aż do więzienia włącznie. Brzmi to dosyć orwellowsko, ale, gdy rozum śpi... W każdym bądź razie podczas obecnych mistrzostw wiele mówi się o Bogu. Trener Portugalczyków Luiz Felipe Scolari o wygranym przez swoją drużynę meczu z Anglią mówi tak: "Za takie mecze należy dziękować Bogu", natomiast trener Holendrów Dick Advocaat, zachwycając się nad talentem swego zawodnika Ruuda van Nistelrooya, powiedział, iż tenże "ma dar od Boga". Jeśli chodzi o Portugalię, to wiadomo, że szczególnym nabożeństwem cieszy się tam Matka Boża Fatimska i to właśnie o Niej wiele się podczas tych mistrzostw mówiło. Luis Figo przyznał, iż żarliwie się modlił o zwycięstwo swojej reprezentacji do Fatimskiej Pani, a przed meczem z Anglikami to samo twierdziła legenda portugalskiej piłki - Eusebio. W relacjach prasowych z mistrzostw znaleźć możemy informacje o wzmożonych pielgrzymkach kibiców przystrojonych w narodowe flagi i koszulki swojej drużyny do sanktuarium w Fatimie. Nawet sam Scolari musiał temperować Portugalczyków, mówiąc, że modlitwy owszem, pomagają, ale przecież rezultat zależy od postawy piłkarzy.
Tutaj, tak jak przy okazji kwestii narodowej, znów możemy zapytać o głębię owych manifestacji wiary religijnej i trwałości jej podstaw. Modlić się można oczywiście o wszystko, co jest godziwe, a zwycięstwo w uczciwym meczu jest godziwe, więc taka modlitwa to nic złego. Problem w tym, żeby nie pojmować tychże praktyk religijnych na sposób magiczny, co zresztą w życiu niektórych katolików zdarza się nie tylko przy okazji zawodów sportowych. Magia polega w tym przypadku na tym, że poprzez określone czynności (odmówienie jakiejś formuły, podróż do określonego miejsca) chce się uzyskać określone dobro. Prawdziwa, żywa wiara polega zaś na bezwarunkowym oddaniu siebie, całego swojego życia na wyłączną własność Bogu. Z meczami piłkarskimi jest zaś tak, że, jak to usłyszałem przy okazji jakiegoś kazania, modlić się o zwycięstwo swoich piłkarzy można, ale co wtedy, gdy również i kibice drużyny przeciwnej o takie zwycięstwo się modlą? A przecież, dodajmy, w meczach po fazie grupowej remisów być już nie może.

Każdy mecz się kończy


Jak zatem należy oceniać owe manifestacje przynależności narodowej i wiary religijnej ujawniające się podczas zawodów sportowych? Czy ich ludyczność i częstokroć wrażenie płytkości muszą od razu budzić nasz sprzeciw? Warto się nad takimi manifestacjami zastanowić, gdyż wiele razy w zupełnie innych sytuacjach zachowujemy się podobnie, nie zdając sobie może z tego w ogóle sprawy, kiedy np. przychodzi czas egzaminu wznosimy nasze gorące modlitwy ku Bogu, a przy różnych okazjach, szczególnie w zderzeniu z innymi nacjami manifestujemy swoją polskość. Przecież dążenie do Boga zapisane jest w ludzkiej naturze, a chęć zakorzenienia się w narodowej wspólnocie jest istotną potrzebą jednostki ludzkiej, wynika więc z tego wniosek, że ani Boga, ani dążeń pronarodowych nie da się wyrzucić z ludzkich serc. Można z nimi walczyć, można wykreślać z różnych konstytucji, ale one i tak prędzej czy później wypłyną.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki