Chcąc się usprawiedliwić, zapytał

Gdy słyszę tytuły w stylu "Dla ciebie wszystko", jakoś podświadomie zaczynam się zastanawiać, jak te zaaranżowane historie i nieomal niewykonalne zadania mają się do zwykłego życia. Czy człowiek, który robi rzeczy wielkie, niezwykłe lub niebezpieczne, sprawdza się w małych i zwykłych?



Czy ludzie, którzy dla niemałych przecież pieniędzy i dla spełnienia marzeń bliskich sobie...
Czyta się kilka minut
Gdy słyszę tytuły w stylu "Dla ciebie wszystko", jakoś podświadomie zaczynam się zastanawiać, jak te zaaranżowane historie i nieomal niewykonalne zadania mają się do zwykłego życia. Czy człowiek, który robi rzeczy wielkie, niezwykłe lub niebezpieczne, sprawdza się w małych i zwykłych?

Czy ludzie, którzy dla niemałych przecież pieniędzy i dla spełnienia marzeń bliskich sobie osób podejmują się wykonania mniej lub bardziej niezwykłych zadań, dają sobie radę z tzw. prostymi sprawami? Niekiedy łatwiej jest się zdobyć na wielkie czy nawet ekstremalne wyczyny, a dużo trudniej zachować pogodę ducha, uśmiech na twarzy i pełną otwartości życzliwość w codziennych relacjach z ludźmi.

Bardzo znamienna jest rozmowa, którą Jezus toczy z uczonym w Prawie. On także spogląda ku rzeczom wielkim i wydaje się oczekiwać wzniosłej odpowiedzi. Gdy więc słyszy, że ma po prostu zachowywać przykazania, czuje się zmieszany, może nawet lekko zawstydzony, i próbuje zatuszować wszystko, pytając, kogo ma uważać za bliźniego... Prostota odpowiedzi, którą słyszy, wprawia go w zakłopotanie, a może nawet budzi jakiś lęk. Trzeba się będzie przecież pochylić, zejść z piedestału i stanąć ramię w ramię z Samarytaninem.

Św. Faustyna w swym "Dzienniczku" opisuje następujące zdarzenie: "Kiedy weszłam do swojej celi, ujrzałam puszkę z Najświętszym Sakramentem i usłyszałam taki głos: "Weźmij tę puszkę i przenieś do tabernakulum". W pierwszej chwili zawahałam się, ale się zbliżyłam, słyszałam te słowa: "Z jaką miłością zbliżasz się do Mnie, z taka miłością zbliżaj się do każdej z sióstr, a cokolwiek czynisz im - Mnie czynisz"" ("Dzienniczek", 285).

Nie możemy przewidzieć, kogo dziś albo jutro Pan Bóg postawi na naszej drodze. Trudno przewidzieć, kogo przyjdzie nam nazwać bliźnim i jakie będą tego konsekwencje. Może trzeba będzie z kimś porozmawiać, może wystarczy mu powiedzieć "dzień dobry" lub po prostu wypić z nim kawę. A może, bez wykrętów i lewego usprawiedliwienia, tak jak Samarytanin, będziemy musieli zrobić dużo więcej niż się spodziewamy. Może trzeba będzie zakasać rękawy, "stracić" czas i pieniądze, niczego się za to nie spodziewając.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2004