Logo Przewdonik Katolicki

Chcąc się usprawiedliwić, zapytał

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Gdy słyszę tytuły w stylu "Dla ciebie wszystko", jakoś podświadomie zaczynam się zastanawiać, jak te zaaranżowane historie i nieomal niewykonalne zadania mają się do zwykłego życia. Czy człowiek, który robi rzeczy wielkie, niezwykłe lub niebezpieczne, sprawdza się w małych i zwykłych? Czy ludzie, którzy dla niemałych przecież pieniędzy i dla spełnienia marzeń bliskich sobie...

Gdy słyszę tytuły w stylu "Dla ciebie wszystko", jakoś podświadomie zaczynam się zastanawiać, jak te zaaranżowane historie i nieomal niewykonalne zadania mają się do zwykłego życia. Czy człowiek, który robi rzeczy wielkie, niezwykłe lub niebezpieczne, sprawdza się w małych i zwykłych?


Czy ludzie, którzy dla niemałych przecież pieniędzy i dla spełnienia marzeń bliskich sobie osób podejmują się wykonania mniej lub bardziej niezwykłych zadań, dają sobie radę z tzw. prostymi sprawami? Niekiedy łatwiej jest się zdobyć na wielkie czy nawet ekstremalne wyczyny, a dużo trudniej zachować pogodę ducha, uśmiech na twarzy i pełną otwartości życzliwość w codziennych relacjach z ludźmi.
Bardzo znamienna jest rozmowa, którą Jezus toczy z uczonym w Prawie. On także spogląda ku rzeczom wielkim i wydaje się oczekiwać wzniosłej odpowiedzi. Gdy więc słyszy, że ma po prostu zachowywać przykazania, czuje się zmieszany, może nawet lekko zawstydzony, i próbuje zatuszować wszystko, pytając, kogo ma uważać za bliźniego... Prostota odpowiedzi, którą słyszy, wprawia go w zakłopotanie, a może nawet budzi jakiś lęk. Trzeba się będzie przecież pochylić, zejść z piedestału i stanąć ramię w ramię z Samarytaninem.
Św. Faustyna w swym "Dzienniczku" opisuje następujące zdarzenie: "Kiedy weszłam do swojej celi, ujrzałam puszkę z Najświętszym Sakramentem i usłyszałam taki głos: "Weźmij tę puszkę i przenieś do tabernakulum". W pierwszej chwili zawahałam się, ale się zbliżyłam, słyszałam te słowa: "Z jaką miłością zbliżasz się do Mnie, z taka miłością zbliżaj się do każdej z sióstr, a cokolwiek czynisz im - Mnie czynisz"" ("Dzienniczek", 285).
Nie możemy przewidzieć, kogo dziś albo jutro Pan Bóg postawi na naszej drodze. Trudno przewidzieć, kogo przyjdzie nam nazwać bliźnim i jakie będą tego konsekwencje. Może trzeba będzie z kimś porozmawiać, może wystarczy mu powiedzieć "dzień dobry" lub po prostu wypić z nim kawę. A może, bez wykrętów i lewego usprawiedliwienia, tak jak Samarytanin, będziemy musieli zrobić dużo więcej niż się spodziewamy. Może trzeba będzie zakasać rękawy, "stracić" czas i pieniądze, niczego się za to nie spodziewając.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki