Logo Przewdonik Katolicki

Ewangelia odmieniła świat

Bp Piotr Krupa
Fot.

Dramaty, o których donoszą nam media, tak niekiedy przytłaczają wielu z nas, że nadzieja wydaje się już niemożliwa. Wojny, przemoc, niesprawiedliwość, afery - jak to wszystko pogodzić z nadzieją, o której mówi Pan Jezus w Ewangelii? Przecież Chrystus pragnął innego świata, pełnego pokoju, braterstwa i nadziei! Tak, to prawda. Ale Pan Jezus nie mówił, że ta przemiana świata dokona...

Dramaty, o których donoszą nam media, tak niekiedy przytłaczają wielu z nas, że nadzieja wydaje się już niemożliwa. Wojny, przemoc, niesprawiedliwość, afery - jak to wszystko pogodzić z nadzieją, o której mówi Pan Jezus w Ewangelii? Przecież Chrystus pragnął innego świata, pełnego pokoju, braterstwa i nadziei! Tak, to prawda. Ale Pan Jezus nie mówił, że ta przemiana świata dokona się nagle, z dnia na dzień, z roku na rok. Gdy o tej przemianie nauczał, porównywał ją do ziarna gorczycy, które rośnie i staje się powoli wielkim krzewem. Słowo Jezusa, Boża Prawda, jest żywym nasieniem, które zasiane wzrasta i przemienia świat. Nie jest to przemiana gwałtowna, natychmiastowa, taka, jaką obiecują nam politycy w swoich kampaniach wyborczych. Prawdziwy, dobry owoc dojrzewa powoli. Zresztą, gdy Chrystus mówił o przemianie świata i zwycięstwie dobra, prawdy i miłości, nie mówił, że zło, kłamstwo i nienawiść znikną całkowicie, nie obiecywał raju na ziemi, jak to robili rewolucjoniści. To byłaby iluzja. Jezus nawet przestrzegał, że dobro i zło (pszenica i kąkol) będą rosły obok siebie. Nie mówił, że zło zniknie całkowicie, ale zapewniał, że nie zapanuje ono w tych, którzy dochowają wierności Bogu "Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła" (J 1,5). Księga Apokalipsy zapowiada nawet nasilenie się zła u kresu czasów. To nasilenie się mocy zła, dopuszczone przez Boga, będzie próbą naszej wierności Bogu. Zostanie ono przezwyciężone dopiero gdy wypełni się czas, gdy nadejdzie ostatnia godzina.

Przemiany mają wymiar duchowy
Przemiana świata wg ewangelii nie ogranicza się do wymiaru zewnętrznego, do tego co widzialne i co podpada pod zmysły. Życie ludzkie na świecie to nie tylko to, co widać, co się da zmierzyć, zważyć, policzyć. Ma ono też swój aspekt niewymierny. Nieczęsto słychać o nim w radiu, nie pokazuje go telewizja, nie piszą o nim gazety. Nie budzi sensacji. Ale ono istnieje. Istnieje inny wymiar życia: życie duchowe. Aby je odkryć, wystarczy się przyglądnąć życiu świętych. To ich miłość Boga i ludzi przemieniła świat, a nie, jak się to niekiedy sugeruje, uśmiech gwiazd filmowych z plakatu kinowego, "Królestwo Boże w was jest" (Łk 17,21). Istnieje duchowy, wewnętrzny wymiar ludzkiego życia. Aby go dostrzec, trzeba patrzeć na świat pod innym kątem niż tylko ten, który podpowiada socjologia, ekonomia czy polityka. Trzeba patrzeć w głąb życia i historii.

Gdy przyszedł Chrystus ...
Z przyjściem Chrystusa nie zniknęło zło. Ono ciągle jest. Sam nas przed nim przestrzegał. Ale z Jego przyjściem zmieniło się nasze spojrzenie na zło (i nasza władza nad nim, jeśli tego pragniemy).
To, co się zmieniło od czasów Chrystusa, to nie tyle sam świat, co raczej nasze rozumienie świata, nasza świadomość, nasze sumienie. Tak mówi o tym Ewangelia: "On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie" (J 16,8).
Zło, grzech, ma od czasów Chrystusa odkrytą twarz, został zdemaskowany. Może jeszcze urzekać, to prawda, ale nie może już mylić. Przed Chrystusem, nienawiść nieprzyjaciół, masakra zwyciężonych, były czymś zwyczajnym, były regułą gry. Dziś nienawiść nazywa się nienawiścią, kłamstwo nazywa się kłamstwem, a zbrodnię zbrodnią.
Grzech w świetle Chrystusa, ma czytelne oblicze. "A życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła" (J 1,4-5). Ale tego nowego światła Jezus ludziom nie narzuca.
Mogą je odrzucić i rzeczywiście odrzucają. Bóg nie łamie ludzkiej wolności, bo ona jest przecież Jego dziełem. Ale Pan Bóg uzdolnił człowieka skłonnego do zła, aby w świetle Objawienia i z pomocą łaski czynił ten świat lepszym. Jezus odnowił duchowo człowieka, a człowiek ma z kolei czynić świat duchowo lepszym. Niestety, człowiek nie zawsze sięga po te Boże środki przemiany świata. "Światło przyszło na świat, ale ludzie bardziej umiłowali ciemność, aniżeli światło: bo złe były ich uczynki" (J 3,19).
Ale nie rozpaczajmy z tego powodu, że zaczyn chrześcijański w świecie nie działa dość szybko i dość głęboko. On działa. Tylko my, chrześcijanie, nie zawsze pozwalamy mu czytelnie objawiać się w naszym życiu. Słowo Boże trwa na wieki i przemienia świat. Świadczą o tym zwłaszcza święci. Jak nieoceniony wpływ na dzieje świata i jego przemianę wywarł św. Augustyn, Benedykt, Franciszek z Asyżu, Dominik, Siostra Benedykta od Krzyża, Matka Teresa z Kalkuty i tylu innych świętych.
Ich dzieła trwają i odmieniają świat, pomnażają dobro. Czyniąc świat bardziej Bożym, czynią go bardziej ludzkim. Niezmierzone są zasoby dobra i łaski, jakimi nas Bóg obdarza. Trzeba tylko po nie sięgać, trzeba o nie Boga prosić, trzeba się o nie modlić. Ludzkie nadzieje niekiedy umierają, ale nie umiera nadzieja, która ma swe źródło w Bogu. Nikt nie może wyrwać z serca człowieka tej pewności wiary i tej nadziei, że Łaska Boża, za każdym razem, gdy spotka człowieka dobrej woli, może "odnowić oblicze ziemi" (Ps 104,30).

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki