Istnieje pewna...
Istnieje pewna pokusa, która dotyka niekiedy ludzi zaangażowanych w ruchach religijnych, jeżdżących na rekolekcje i dni skupienia czy uczestniczących w pielgrzymkach. Niektórzy z nich zaczynają się w pewnym momencie tak dobrze czuć na tych zamkniętych spotkaniach, że z trudem (a czasami nawet z lękiem) wracają do codziennego życia. Zamiast nabierać sił i ducha, by dzielić się z innymi i świadczyć, co Bóg uczynił w ich życiu, poprzestają na jakimś duchowym samozaspokojeniu, które nikomu nie służy, a może być nawet niebezpieczne.
Chociaż rozstanie z Chrystusem musiało budzić w sercach uczniów jakiś naturalny smutek i z pewnością rodziło tę samą tęsknotę, którą odczuwa się przy każdym rozstaniu, św. Łukasz mówi nam, że apostołowie "z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali, wielbiąc i błogosławiąc Boga". Tych kilka prostych zdań, opisujących wniebowstąpienie Jezusa, pokazuje, że czas nie poszedł na marne. Po smutku pierwszego rozstania, tego z Wielkiego Piątku, i po radości Pierwszego Dnia Tygodnia, przychodzi czas dojrzałości w wierze. Apostołowie wiedzą, że wyszli ze szkoły swego Mistrza, by podjąć to dzieło, które On rozpoczął.
Każda Msza św., modlitwa i słuchanie Słowa Bożego jest po to, byśmy z nowymi siłami wracali do codziennych obowiązków. Każde spotkanie z Bogiem powinno pobudzać entuzjazm w wypełnianiu codziennych obowiązków. Bo przecież "Pan Bóg chce, abyśmy i tutaj byli szczęśliwi, pragnąc jednak wypełniać wszystko to, co odnosi się do innego szczęścia".
Jak apostołowie, którzy wracali do Jerozolimy, musimy powracać do zwykłych zajęć i codziennych obowiązków z radością, którą mają tylko ci, co spotkali Jezusa i w Jego szkole uczyli się życia.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









