Logo Przewdonik Katolicki

Służebniczki...

Bernadeta Kruszyk
Fot.

Przedwojenna willa przy ulicy Chociszewskiego w Gnieźnie. Za furtką figurka Matki Bożej. Dalej niewielki ogród i miniplac zabaw dla dzieci. - Szczęść Boże - mówi na powitanie siostra Damiana Kwiecień, przełożona Domu Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP. - I cóż chciałaby pani o nas wiedzieć? - pyta. - Wszystko - odpowiadam. - Wszystko - powtarza z uśmiechem - robimy...

Przedwojenna willa przy ulicy Chociszewskiego w Gnieźnie. Za furtką figurka Matki Bożej. Dalej niewielki ogród i miniplac zabaw dla dzieci. - Szczęść Boże - mówi na powitanie siostra Damiana Kwiecień, przełożona Domu Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP. - I cóż chciałaby pani o nas wiedzieć? - pyta. - Wszystko - odpowiadam. - Wszystko - powtarza z uśmiechem - robimy na chwałę Pana...
Siadamy w niewielkim, skromnie urządzonym pokoiku... Książki, kilka obrazów na ścianach... Siostra Damiana wręcza mi cztery kartki maszynopisu... - To historia naszego domu - mówi. - Spisałam ją, by ułatwić pani pracę, a sobie oszczędzić opowiadania...
Najpierw Niemcy, potem Sowieci
Historia domu sięga 1930 roku. Siostry nabyły go od niejakiego pana Politowicza za sumę 35 tysięcy złotych. Sześć lat później - w 1936 roku - zakupiły kolejny, ulokowany przy sąsiedniej ulicy św. Michała. Działalność zgromadzenia nabrała tempa... Powiększono pracownię krawiecką, w której dziewczęta z miasta uczyły się kroju i szycia, otwarto ochronkę dla ponad trzydzieściorga dzieci, zorganizowano przytułek dla starszych pań, a przy zakonnej furcie wydawano śniadania i obiady najuboższym... Lata owocnej pracy przerwała II wojna światowa. Siostry musiały opuścić zarekwirowany przez Niemców dom przy ulicy św. Michała, a po roku także część pomieszczeń w willi przy ulicy Chociszewskiego. W czerwcu 1941 roku ostatnie z nich wywieziono do obozu w Bojanowie. Po wojnie obydwa zdewastowane budynki zajmowali żołnierze sowieccy. Gdy je opuścili, siostry wyremontowały, jak mogły, część pomieszczeń i na powrót otworzyły ochronkę i przytułek. W 1952 roku pierwszą z nich, na polecenie ówczesnych władz, zamieniono na państwowe przedszkole. Siostry uruchomiły ją ponownie dopiero w 1993 roku.
Tuje zamiast złomu
Idziemy do kaplicy... Pogrążone w modlitwie zakonnice wydają się mnie nie zauważać... Trwa adoracja Najświętszego Sakramentu... - Jest nas tu siedemnaście - wyjaśnia siostra Damiana. - Najstarsza z sióstr ma dziewięćdziesiąt trzy lata... W ubiegłym roku pożegnałyśmy seniorkę... Dożyła stu jeden lat... Do końca była bardzo samodzielna i miała niezwykle jasny umysł... W kaplicy oraz w zaciszu własnych pokoi siostry służebniczki wypraszają łaski dla Kościoła, zgromadzenia, świata i Ojczyzny. Czasami ktoś poprosi o modlitwę w bardziej konkretnej intencji. Nie odmawiają... - Gdyby ludzie pokładali więcej nadziei w Bogu, nie byliby tak nieszczęśliwi i zagubieni - dodaje siostra przełożona. Siostry zajmują dom przy ulicy Chociszewskiego. W drugim, ulokowanym przy ulicy św. Michała, mieści się ochronka dla dzieci. Budynki dzieli podwórko oraz niewielki ogród. Niedawno siostry posadziły w nim tuje. - Kupiłyśmy je "za złom" - śmieje się siostra Damiana. - Trochę go u nas było. Pozbierałyśmy, sprzedałyśmy i mamy piękne iglaki w ogrodzie.
W trosce o najmłodszych
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP (wielkopolskie) stanowi jedną z czterech gałęzi zgromadzenia założonego w 1850 roku przez sługę Bożego Edmunda Bojanowskiego. Powstało, by organizować ochronki dla pozbawionych opieki wiejskich dzieci. Początkowo zajmowały się tym tylko trzy dziewczyny. Z czasem dołączały kolejne. Rosła także liczba ochronek. W 1850 roku wspólnota otrzymała regułę i stała się zgromadzeniem zakonnym. Siostry zachowują ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Za swoje godło przyjęły literę "M" i krzyż otoczone siedmioma gwiazdami na znak, że Maryja prowadzi do Chrystusa, oświecając drogę swoimi cnotami: czystością, ubóstwem, posłuszeństwem, czystą intencją, duchem modlitwy, duchem ofiary i głębokiej pokory. Wypełniając powołanie swego założyciela, zakonnice prócz modlitwy i duchowego doskonalenia służą Bogu i ludziom, wspierając ubogich oraz podejmując trud wychowania oraz kształcenia najmłodszych w duchu wiary, patriotyzmu oraz rodzimych zwyczajów.
Siostra pozytywnie zakręcona
W ogrodzie poznaję siostrę Beatę Olenderek i jej małych podopiecznych. Najmłodsze mają trzy latka, najstarsze pięć. Dokazują na placu zabaw... Siostra Beata radzi sobie z nimi doskonale. - Ich rodzice mówią, że jestem pozytywnie zakręcona - mówi z uśmiechem. - Taka i do tańca, i do różańca... Siadamy na ławce... Rozmawiamy o życiu codziennym ochronki, wspólnych modlitwach, zabawach i oczywiście przedszkolakach... - Kiedyś jedna z dziewczynek była w szpitalu - wspomina. - Któregoś dnia zaniosłam jej garść medalików. Wzięła je i powiedziała: ,,To ja teraz będę misjonarką". I proszę sobie wyobrazić, chodziła z tymi medalikami od sali do sali, rozdawała je dzieciom, mówiła im o Ojcu Świętym, a wieczorem wszystkie klękały i razem mówiły pacierz... Siostra Beata ma w zanadrzu niejedną taką opowieść. Ochronkę prowadzi od ośmiu lat i jak mówi ,,wychowała" ponad setkę dzieci. Odwiedzają ją przy każdej okazji. Dla tych, które nie mogły się rozstać z przedszkolem, zorganizowała kółko teatralne. Zdradza, że kiedyś chciała mieć dużą rodzinę i ma - te dzieci to przecież spora gromadka.
Tydzień z Panem Bogiem
Ochronka realizuje specjalny program opracowany przez założyciela zgromadzenia - Edmunda Bojanowskiego. Dotyczy on wychowania dzieci w duchu wiary i patriotyzmu, wykształcenia w nich właściwych postaw moralnych i społecznych (bo czym skorupka za młodu nasiąknie...) oraz rozwijania umiejętności psychofizycznych i artystycznych, przy jednoczesnym zapewnieniu poczucia bezpieczeństwa. Zwiedzam przedszkolne sale. - To pokoje zabaw, to kuchnia, a to klasa, w której starsze dzieci rysują i uczą się pierwszych literek - objaśnia siostra przełożona. Wszędzie wiszą kolorowe obrazki i różne dekoracje - dzieło siostry Beaty i maluchów. Oglądamy albumy ze zdjęciami... Widzę zatrzymane w kadrze ważne wydarzenia z życia ochronki: odwiedziny księży biskupów, wspólne Wigilie, Bożonarodzeniowe jasełka, noworoczne zabawy... Na wszystkich dzieci wspólnie z rodzicami. - Staramy się, by rodzice gościli u nas jak najczęściej - mówi siostra Beata. - To wzmacnia więzi rodzinne i sprawia, że dzieci czują się ważne, potrzebne i doceniane. Kończy się moja wizyta u sióstr służebniczek... Ostatnie zdjęcie... Rzut oka na miejsce, gdzie dziecięcy śmiech łączy się z cichym szeptem modlitwy...
Tekst i zdjęcie:

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki