Zwolennicy aborcji podkreślają najczęściej, że ludzki płód nie może być traktowany jako w pełni ukształtowana istota ludzka, a zatem nie może być także podmiotem praw. A skoro tak, to nie przysługują mu niezbywalne ludzkie pryncypia, w tym najważniejsze z nich: prawo do życia. Jest to najprostszy i najczęściej stosowany argument przy sankcjonowaniu przerywania ciąży. Znajduje to swoje praktyczne odbicie w ustawodawstwie tych krajów, które na drodze prawnej dopuściły aborcję bez żadnych ograniczeń, uznając jednocześnie, że płód stanowi część ciała kobiety, o której jedynie ona sama może decydować.
W tej dziedzinie od pewnego czasu zaczęło się jednak sporo zmieniać. Przeciwnicy aborcji odeszli od spektakularnych akcji protestacyjnych w obronie życia nie narodzonego, a zaczęli posługiwać się długofalową "taktyką salami". Poprzez lobbing i naciski polityczne stopniowo, krok po kroku, rozszerzają zakres prawnej ochrony dzieci nie narodzonych, przybliżając tym samym uznanie ich za pełnoprawnych obywateli.
Długi Marsz prawników
W 1973 roku Sąd Najwyższy USA w precedensowym orzeczeniu (znanym jako Roe v. Wade) uznał legalność aborcji. Od tej pory w Stanach Zjednoczonych do jej wykonania wystarczy jedynie wola kobiety. Z takim rozwiązaniem nigdy jednak nie pogodzili się antyaborcjoniści.
Za każdym razem więc, gdy w Stanach do władzy dochodzą konserwatyści, czynią wszelkie starania, by zmienić niekorzystne zapisy prawne. Tak było za prezydentury Ronalda Reagana oraz George'a Busha, tak jest i teraz, gdy stery państwa dzierży syn tego ostatniego - George Bush junior.
W listopadzie zeszłego roku amerykański prezydent podpisał ustawę zabraniającą przerywania ciąży w jej fazie zaawansowanej (tj. powyżej trzeciego miesiąca) poprzez uśmiercenie płodu przed jego usunięciem. Według liberałów, jest to w praktyce równoznaczne z zakazem przeprowadzania takich zabiegów.
Zaniepokojenie zwolenników nieograniczonej aborcji wywołał też najświeższy produkt legislacyjny: ustawa "O nie narodzonych Ofiarach Przemocy". Została już ona przegłosowana przez Izbę Reprezentantów oraz Senat i podpisana przez prezydenta. Bush zresztą wielokrotnie zapowiadał, że podpisze każdą ustawę zmierzającą do ograniczenia aborcji w USA.
Na mocy nowych przepisów, za zbrodnię uznaje się uszkodzenie lub spowodowanie śmierci płodu w wyniku przestępstw karanych przez prawo federalne. Tej kwalifikacji podlega 68 czynów z użyciem przemocy. Impulsem do uchwalenia ustawy stała się głośna sprawa mieszkanki Kalifornii Lacy Peterson, która, będąc w ósmym miesiącu ciąży, została zamordowana przez swojego męża.
Podobne rozwiązania prawne obowiązują też częściowo w Irlandii, gdzie przewidziana jest jednorazowa odpowiedzialność za zabicie człowieka od jego poczęcia (a więc nie dopiero od momentu urodzenia) do naturalnej śmierci.
To jednak nie koniec działań amerykańskich antyaborcjonistów. Republikańska większość zgłosiła już bowiem pod obrady Kongresu projekty ustaw dotyczących określenia prawnego statusu nie narodzonego dziecka oraz karalności wykonywania aborcji u nieletnich bez wiedzy i zgody ich rodziców lub opiekunów prawnych.
Działania te będą się nasilać, tym bardziej, że amerykańskie społeczeństwo w coraz mniejszym stopniu opowiada się za utrzymaniem pełnej swobody w dostępie do aborcji (według badań Instytutu Gallupa z 2002 roku chce tego jedynie 25-27 procent Amerykanów).
Z pewnością przyczynił się do tego rozwój i upowszechnienie badań ultrasonograficznych, co powoduje, że większość społeczeństwa postrzega dziecko poczęte jako rzeczywistą osobę ludzką.
Zabiegi republikanów są zatem coraz bardziej skuteczne i doprawdy niewiele brakuje, by udało się uznać płód ludzki za podmiot praw, a więc w konsekwencji także za pełnoprawnego człowieka.
Bardzo niefrancuskie przepisy
Wydawałoby się, że ostatnim krajem, który może troszczyć się o życie nie narodzonych, jest arcyliberalna Francja. Tym bardziej, że na podstawie obowiązującego od 1975 roku "prawa Veil" aborcja jest nad Sekwaną najzupełniej legalna. Rocznie dokonuje się zresztą we Francji ponad 200 tysięcy takich zabiegów, a ruchy proaborcyjne mogą liczyć na sowite dotacje na swoją działalność z państwowego budżetu.
Tymczasem mała niespodzianka - niektóre z uchwalonych w zeszłym roku przepisów prawnych noszą ewidentne znamiona działań pro-life.
W maju 2003 roku uchwalono "poprawkę Prebena" do ustawy o bezpieczeństwie na drogach. Zgodnie z jej zapisami, spowodowanie uszkodzenia płodu w czasie wypadku drogowego obciąża sprawcę tego wypadku w takim samym stopniu, jak spowodowanie obrażeń u osoby już narodzonej. Faktem jest, że poprawka przewiduje znacznie łagodniejszą sankcję karną niż ma to miejsce normalnie, ale dobre i to.
Co spowodowało, że "postępowa" Francja zdecydowała się na wprowadzenie takiego "dziwnego" przepisu?
Otóż pod koniec lat 90-tych doszło do wypadku, który zbulwersował francuską opinię publiczną. Młoda kobieta została potrącona przez jadący z nadmierną prędkością samochód, w wyniku czego poroniła. Sprawca wypadku został uniewinniony, ponieważ w świetle obowiązującego prawa nie było żadnych ofiar! W tej sytuacji nawet "oświeceni" ustawodawcy francuscy nie mogli pozostać obojętni wobec istnienia tak ewidentnej luki prawnej.
Pod koniec listopada 2003 roku deputowani zaskoczyli opinię publiczną po raz wtóry. Zgromadzenie Narodowe przyjęło bowiem inną poprawkę, autorstwa Jeana-Paula Garrauda z rządzącego UMP. Przewiduje ona odpowiedzialność karną za doprowadzenie do usunięcia ciąży w wyniku błędu lekarskiego, nieuwagi, nieprzestrzegania bezpieczeństwa lub na skutek zaniedbania.
Ciekawe, jak w świetle nowych przepisów zachowają się proaborcyjni aktywiści we Francji i Stanach Zjednoczonych, którzy do niedawna chlubili się jednymi z najbardziej liberalnych na świecie ustaw aborcyjnych...
Póki co, zwolennicy swobodnego przerywania ciąży czują się skonsternowani i z niepokojem spoglądają w przyszłość. Doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że oto na ich oczach, w tradycyjnych bastionach liberalizmu aborcyjnego, prawo zaczyna niebezpiecznie zmierzać ku uznaniu płodu za istotę ludzką. A stąd już tylko krok do zakazu aborcji.
- W Polsce nie ma przepisów karnych pomyślanych specjalnie dla sytuacji, w których w następstwie np. wypadku drogowego czy też pobicia kobiety ciężarnej ginie płód ludzki. Zastosowanie mają tutaj przepisy kodeksu karnego dotyczące przerwania ciąży w ogólności. Na ich podstawie do odpowiedzialności karnej może zostać pociągnięty ten, kto przerywa ciążę wbrew woli kobiety (art. 153) albo wprawdzie za jej zgodą, lecz z naruszeniem przepisów ustawy (art.152); nadto karalne jest spowodowanie uszkodzenia ciała dziecka poczętego lub rozstroju zdrowia zagrażającego jego życiu (art. 157a). Wszystkie te przepisy uzależniają jednak karalność od umyślności po stronie sprawcy. Trzeba jednak pamiętać, że kodeksowa formuła umyślności jest szersza od potocznej, gdyż obejmuje nie tylko tzw. zamiar bezpośredni, kiedy sprawca chce popełnić czyn zabroniony, ale i tzw. zamiar ewentualny, kiedy przewidując taką możliwość, na to się godzi. Pozwoli to przypisać umyślność działania np. pijanemu mężczyźnie, który silnie kilkakrotnie kopie w brzuch swą żonę znajdującą się w 6. miesiącu ciąży, czego konsekwencją jest śmierć płodu. Natomiast nieumyślne przerwanie ciąży jako takie w świetle polskiego ustawodawstwa pozostaje bezkarne, i to niezależnie od okoliczności konkretnego zdarzenia. Zatem jeżeli np. kierowca spowoduje wypadek samochodowy, którego konsekwencją będzie poronienie u kobiety-uczestnika wypadku, to nie będzie żadnych podstaw, aby pociągnąć go do odpowiedzialności karnej za spowodowanie śmierci dziecka nie narodzonego.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











