Paryskie Faux pas

Skandaliczne połajanki prezydenta Francji Jacquesa Chiraca pod adresem Polski, Czech i Węgier wywołały zrozumiałe wzburzenie nie tylko w naszym kraju, ale i w całej Europie.

Według prezydenta Francji, przyłączenie się Polski, Czech i Węgier do unijnych zwolenników Ameryki nie świadczy o dobrym wychowaniu. - Uważam, że kraje te straciły dobrą okazję, aby siedzieć cicho - zadeklarował...
Czyta się kilka minut

Skandaliczne połajanki prezydenta Francji Jacquesa Chiraca pod adresem Polski, Czech i Węgier wywołały zrozumiałe wzburzenie nie tylko w naszym kraju, ale i w całej Europie.

Według prezydenta Francji, przyłączenie się Polski, Czech i Węgier do unijnych zwolenników Ameryki nie świadczy o dobrym wychowaniu. - Uważam, że kraje te straciły dobrą okazję, aby siedzieć cicho - zadeklarował Chirac.

W Warszawie francuska minister obrony Michele Alliot-Marie przyłączyła się do linii francuskiego prezydenta i przyrównała Polskę do młodej kandydatki na żonę, która tuż przed wejściem do nowej rodziny nie powinna mieszać się w spory.

- W rodzinie sprawy zawsze się jakoś ułożą, ale ten kto podejmuje interwencję z zewnątrz, może za to zapłacić.

Nasi dyplomaci w wyważony, ale dobitny sposób wskazali na niestosowność dąsów gospodarza Pałacu Elizejskiego.

Same jednak deklaracje Chiraca nie są w tej sprawie ważne.

Ostrość wypowiedzi francuskiego prezydenta wskazuje, jak bardzo wizja wojny z Irakiem dzieli zachodnią Europę - tradycyjnego powojennego sojusznika Stanów Zjednoczonych. Nasz kontynent dzieli się na dwa obozy - sojuszników Ameryki i przeciwników wojny na czele z Francją i Niemcami.

Aby zademonstrować swoją antywojenną determinację, prezydent Chirac postanowił zaatakować słabych partnerów - Środkowoeuropejskich zwolenników USA.

Jednak Waszyngton i Londyn szybko zrozumiały - że to zwolennicy siłowego rozbrojenia Saddama Hussajna są obiektem ataku gospodarza Pałacu Elizejskiego.

Francja, która tak gburowato poucza Polskę, Węgry i Czechy o wymogach lojalności - sama ze swej strony nie liczy się z nikim przy ugruntowywaniu swojej przyjaźni z Rosją, absolutnie lekceważąc negocjacje Unii z Rosją w sprawie wiz dla mieszkańców Kaliningradu (Chirac odwiedził jesienią zeszłego roku Putina i w pełni poparł postulaty Moskwy). To, że było to absolutne zlekceważenie postulatów Litwy, całkowicie Chiracowi nie przeszkadzało.

Takie same podwójne normy stosuje Francja i dziś. Poparcie Ósemki dla USA traktowane jest jako łamanie europejskiej solidarności. Gdy Francja dogaduje się wraz z Niemcami i Rosją w sprawie planu pokojowego wobec Iraku, oddalającego groźbę wojny wszystko jest w porządku. Gdy Polska kupuje amerykański samolot F-16, a nie francuskiego Miraga - jest to w opinii Paryża skandal.

Można nie przepadać za stylem polityki Ameryki, można starać się by za pomocą środków dyplomatycznych skłonić Irak do rozbrojenia. Nie wolno jednak w kryzys Iracki wprowadzać płytkich, ambicjonalnych zachowań. Nie wolno też, jeszcze przed wejściem do Unii nowych krajów, już dziś sugerować, że "nowi" to kandydaci drugiej kategorii, którzy mają pokornie słuchać się unijnych potentatów.

W tym sensie wypowiedź Chiraca bardziej rozbija jedność europejską niż polityka Waszyngtonu. Warto, by zrozumiano to nad Sekwaną.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2003