Godzina próby

Unia Europejska ma swoją godzinę próby. Zarówno w wymiarze politycznym, jak i militarnym. Jeden aspekt wiąże się z drugim. Wydawać się może, że spór toczy się wokół klasycznego, a zarazem zmodernizowanego pojęcia "wojny sprawiedliwej". Czy taką wojną jest wojna z Irakiem, jak chcą tego Stany Zjednoczone? Zdania w tej kwestii są podzielone. Moi studenci, którzy zmagali się z podobnym...
Czyta się kilka minut

Unia Europejska ma swoją godzinę próby. Zarówno w wymiarze politycznym, jak i militarnym. Jeden aspekt wiąże się z drugim. Wydawać się może, że spór toczy się wokół klasycznego, a zarazem zmodernizowanego pojęcia "wojny sprawiedliwej". Czy taką wojną jest wojna z Irakiem, jak chcą tego Stany Zjednoczone? Zdania w tej kwestii są podzielone. Moi studenci, którzy zmagali się z podobnym zagadnieniem na egzaminie - częstokroć twierdzili, że nie. Dlaczego? Bo - jak pisali "uważam, że żadna wojna nie jest sprawiedliwa", "myślę, że chodzi tu o hegemonię Ameryki, a nie o sprawiedliwość...", inni dowodzili, że "sądzę, iż życie ludzkie jest święte"... Problem w tym, że nie chodzi tu o to, co się sądzi, co się prywatnie uważa. Problem w tym, co powinno być normą. Dlatego cenię intuicję tych państw, które sprzeciwiają się amerykańskiej koncepcji "wojny sprawiedliwej" z Irakiem, ale mniej cenię sposoby dowodzenia tego stanu rzeczy (np. "bo trzeba się liczyć z opinią publiczną"). A co będzie, jeśli opinia publiczna orzeknie, że trzeba Turków przepędzić z Europy...

Spór nie toczy się zatem, tak naprawdę, wokół zasad etyki. Bo o tę, zaiste, trudno dzisiaj, choć słowo to pada z regularnością wystrzałów kałasznikowa...

Spór toczy się o pewne rozwiązania polityczne. Być może jest to spór o realną hegemonię w Europie, o wyzwolenie spod dominacji amerykańskiej, o przywrócenie pewnego status quo, wedle którego wielkie państwa europejskie będą mówić za siebie i ... za inne.

Właśnie ten moment jest szczególnie trudny, bolesny i niemożliwy do zaakceptowania. Dzisiejsza prasa donosi o oburzeniu premiera Chiraca, który z pasją skrytykował kraje kandydujące do Unii za to, że śmiały się wypowiedzieć przeciw polityce unijnej, a za polityką Stanów Zjednoczonych. Ton francuskiego premiera jednoznacznie przypomina, kto tu rządzi, i kto ma rządzić, a jakie jest miejsce państw drugiej kategorii.

To wszystko jest bardzo niebezpiecznym sygnałem. Pokazuje zarazem dobitnie, że budowanie Europy na pragmatycznej wizji polityki będzie rodziło sprzeciw. Polityka jest wspólną troską o dobro wspólne - tak ujmuje to Jan Paweł II. Czas wpoić sobie tę prostą zasadę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2003