Poziomy wrażliwości

Czytając o poranku wiadomości prasowe, zastanawiam się nad poziomem naszej wrażliwości. W rocznicę od aferalnej propozycji Rywina, pada zarzut ze strony prawicowych (jakkolwiek by to nie brzmiało) członków Komisji o poważne niedopatrzenia prokuratury. Kolegów bronią, rzecz jasna kolesie, z UP i SLD, a sam Rywin ma się dobrze. Poseł Jagiełło, podejrzany o współpracę z pospolitymi...
Czyta się kilka minut

Czytając o poranku wiadomości prasowe, zastanawiam się nad poziomem naszej wrażliwości. W rocznicę od aferalnej propozycji Rywina, pada zarzut ze strony prawicowych (jakkolwiek by to nie brzmiało) członków Komisji o poważne niedopatrzenia prokuratury. Kolegów bronią, rzecz jasna kolesie, z UP i SLD, a sam Rywin ma się dobrze. Poseł Jagiełło, podejrzany o współpracę z pospolitymi bandytami, zostaje zwolniony z aresztu za poręczeniem 10 tysięcy złotych polskich (ile to diet poselskich?). Kiedy niesłusznie aresztowano szefa Optimusa, wychodził z aresztu za poręczeniem milionowym. Czy tylko dlatego, że nie wierzyli mu przedstawiciele socjallewicy? Oczywiście swoim wierzą bez zastrzeżeń...

"Raport otwarcia", czyli inaczej mówiąc plucie na poprzedni rząd okazuje się nawet nie bełkotem. Mówi się o oczyszczaniu szeregów SLD, ale to tak, jak sprzątanie stajni Augiasza, z tą różnicą, że tu nie ma sposobu na spełnienie tego zadania...

A my wciąż trwamy w jakieś sennej, letniej apatii... Bo, co nas to w końcu obchodzi?

Wielki Jałmużnik (Jerzy Owsiak, przyp. red.) tłumaczy, że nieszczęśliwie potknął się przy stoisku z okularami blisko przystanku Woodstock - Żary. Tym tylko można tłumaczyć wyjątkowo płynną wymowę słownika wulgaryzmów i przekleństw oraz zniszczenie stoiska. Ktoś pisze: "Jurek przegiął"... To nie przegięcie, to bandytyzm i rozbój. To "przegięcie" winno znaleźć finał w prokuraturze. Problem tkwi jednak w tym, że obecna prokuratura też powinna stanąć przed obliczem prokuratury, z tym, że praworządnej.

Myślę o poziomie wrażliwości, gdy odtwarzam w pamięci transmisję spaceru nowojorczyków w dzień bez prądu, w dzień totalnej kompromitacji Stanów Zjednoczonych. Szybko obrócono w żart, pokryto milczeniem przyczyny awarii, przełknięto miliardowe straty... Tylko dlatego, że nie był to atak terrorystów. No i skoro nie ma winnych z zewnątrz, to kogo tu uderzyć... Koreę czy Libię? Nawet wyjątkowo naiwnym Amerykanom nie uda się chyba wmówić, że tam tkwiła przyczyna niemocy przestarzałej amerykańskiej energetyki...

Ale, co nas to w końcu obchodzi?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2003