Logo Przewdonik Katolicki

Jestem, by służyć

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Rozmowa z Księdzem Zygmuntem Robaszkiewiczem, Biskupem diecezji Morombe na Madagaskarze, ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny 2 czerwca 2001 roku, w samo południe, Watykan przekazał informację, że Ojciec Święty mianował nowego biskupa diecezji Morombe. Wiadomość ta była podwójnie miłym zaskoczeniem, bowiem po pierwsze Wasza Ekscelencja został pierwszym polskim misjonarzem,...

Rozmowa z Księdzem Zygmuntem Robaszkiewiczem, Biskupem diecezji Morombe na Madagaskarze, ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny


2 czerwca 2001 roku, w samo południe, Watykan przekazał informację, że Ojciec Święty mianował nowego biskupa diecezji Morombe. Wiadomość ta była podwójnie miłym zaskoczeniem, bowiem po pierwsze Wasza Ekscelencja został pierwszym polskim misjonarzem, który otrzymał sakrę biskupią, po drugie wszystkich zaskoczył młody wiek nowego biskupa.



- Fakt wyniesienia mnie do godności biskupiej był także niezwykłym zaskoczeniem dla mnie samego, bardzo radosnym, gdyż nominację otrzymałem w dniu swoich imienin. Gdy otrzymywałem sakrę biskupią, miałem faktycznie zaledwie czterdzieści trzy lata, ale za sobą czternaście lat pracy misyjnej na Madagaskarze.

Jaka była droga Księdza Biskupa do Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny?

- Poważnie o pracy na misjach zacząłem myśleć już w szkole podstawowej. Bardzo chciałem pracować na rzecz pomocy drugiemu człowiekowi. Nie mogłem się tylko zdecydować, jakie wybrać zgromadzenie lub zakon, który spełniałby moje oczekiwania. Do Zgromadzenia Świętej Rodziny trafiłem dzięki rekolekcjom wielkopostnym, które prowadził misjonarz z tej wspólnoty. Zrozumiałem wówczas, że w niej najlepiej będę mógł zrealizować swoje powołanie. Zawsze marzyłem o pracy w Indonezji. Jednak Pan Bóg miał własne plany i w niecałe dwa lata po otrzymaniu święceń kapłańskich znalazłem się na Madagaskarze, gdzie pracuję już szesnasty rok. Przyznać się jednak muszę, że dotychczas nie miałem jeszcze możliwości poznania całego tego pięknego i jakże dużego kraju. Praca i obowiązki zmuszają mnie bowiem do stałego pobytu w mojej diecezji.

Co najbardziej zaskoczyło Księdza Biskupa po pierwszym zetknięciu z Madagaskarem?

- Bieda, straszna bieda. Choć słyszałem, i jakby teoretycznie byłem przygotowany na to, że spotkam tam nędzę, to jednak zastana rzeczywistość przekroczyła moje najśmielsze wyobrażenia.

Wasza Ekscelencjo, Kościół katolicki obecny jest na Madagaskarze od czterdziestu lat. Jak często zatem świat pogański zderza się jeszcze ze światem chrześcijańskim?

- Chcąc dobrze pracować na misji, trzeba bardzo zaangażować się w pracę dla społeczeństwa. W naszej diecezji mamy dwieście szkół podstawowych, siedem gimnazjów oraz siedem szpitali misyjnych. Właśnie poprzez humanitarną pomoc i miłość bliźniego można najłatwiej nawrócić drugiego człowieka. Ponieważ na Madagaskarze Kościół jest jeszcze młody, to w któryś momentach rzeczywiście następuje zderzenie dwóch światów; pogańskiego z chrześcijańskim. Bowiem zdarza się, że młodzi malgascy chrześcijanie wciąż sięgają do swoich pogańskich obrzędów. W dalszym ciągu największym autorytetem w wielu kwestiach pozostaje dla nich czarownik. Z drugiej strony ich wiara jest niezwykle głęboka i autentyczna.

W Polsce, a także w innych krajach Europy rodzina przeżywa poważny kryzys. W jakiej kondycji jest rodzina madagaskarska?

- Na Madagaskarze najtrudniejszym problem jest brak stałości związków małżeńskich. Poza tym w dalszym ciągu bardzo mało zawieranych jest ślubów katolickich. Problemem Malgaszów jest częste zmienianie partnerek życiowych, między małżonkami występują też duże różnice wieku. Żonę w dalszym ciągu "kupuje" się od rodziny. Kobieta, która zostaje porzucona przez swojego partnera, najczęściej powraca do swojej rodziny. Tak więc nasza praca polega na chrześcijańskim ukierunkowaniu rodzin madagaskarskich, które tworzą wielkie, wielopokoleniowe, solidarne i bardzo ze sobą zżyte społeczności. Jak silne są to więzi, świadczy fakt, że do stryjów, wujków czy cioć dzieci zwracają się jednakowo jak do swoich rodziców; mamo, tato. Na tym solidnym fundamencie chcemy budować rodziny katolickie. Jest to niezwykle ciężka praca. Ale pomału zaczynamy odczuwać jej efekty.

Kto zatem jest głową tak licznej rodziny i jakie są jej zwyczaje?

- Oficjalnie głową rodziny jest mężczyzna, ale nieoficjalnie o wszystkim decyduje kobieta, najczęściej najstarsza w rodzie. Małżeństwa zawierane są przed rodziną. Rodziny są wielodzietne, posiadające minimum dziesięcioro potomstwa. Według malgaskiej tradycji mężczyzna płaci swoim teściom za każde dziecko, które uzna za swoje. Jeśli natomiast tak się nie dzieje, dziecko pozostaje w rodzinie matki. Malgasze bardzo kochają dzieci, dlatego nie ma dzieci porzuconych czy niechcianych. Niestety, życie seksualne na Madagaskarze rozpoczyna się bardzo wcześnie, bo już w wieku 13 czy 14 lat. Rodzina dziewczyny buduje jej samodzielny dom, w którym bez skrępowania może przyjmować mężczyzn, dopóki nie zdecyduje się na zamążpójście. Dla nas może taki zwyczaj wydaje się szokujący, dla Malgaszy jest tradycją, ale na szczęście pomału zanikającą. Bowiem szkoły misyjne, do których uczęszczają dzieci, zmieniają kierunek myślenia młodych Malgaszy.

Skoro jest tam taka bieda, a rodziny są wielodzietne to raczej nierealne wydaje się, aby wszystkie uczęszczały do szkoły. Jaki zatem procent dzieci korzysta z nauki?

- Według statystyk kościelnych, do szkoły uczęszcza około 30% dzieci, choć z konstytucji jasno wynika, że szkoła podstawowa w tym kraju jest obowiązkowa. Rodzina, nie widząc sensu kształcenia dzieci, woli przygotowywać je do pracy na roli czy rybołówstwa. Biorąc pod uwagę potrzeby Malgaszy, zmieniamy kierunek nauczania w szkołach. Nie będziemy już dzieciom przekazywać wiedzy ogólnej, ale półtechniczną. To znaczy będziemy ich uczyć nowych metod uprawy roli czy połowu ryb. Dziewczęta już od dawna w szkołach uczą się szycia, gotowania, utrzymywania higieny osobistej oraz świadomego macierzyństwa. Niestety, wciąż jednak na Madagaskarze utrzymuje się bardzo wysoki wskaźnik umieralności niemowląt, według mojej oceny umiera aż 50% narodzonych dzieci. Potężnym wrogiem niemowląt jest malaria oraz brak podstawowych lekarstw. W dalszym ciągu większość dzieci rodzi się w domach, gdzie warunki higieniczne niestety pozostawiają wiele do życzenia.

Czym zajmują się dzieci, które nie uczęszczają do szkoły?

- Pracują razem z rodzicami, czy to na roli, czy też pomagają w połowie ryb. Zajmują się bydłem, i często młodszym rodzeństwem. Słońce wytycza rytm dnia całej rodziny. Praca rozpoczyna się już od szóstej rano, potem między dwunastą a piętnastą z powodu wysokiego upału następuje przerwa i po godzinie szesnastej Malgasze znów powracają do swoich codziennych obowiązków.

Księże Biskupie, kultura i religia Malgaszy oparta jest przede wszystkim na kulcie zmarłych przodków. Jak zatem odnoszą się do dóbr doczesnych?

- Dla Malgaszy dobra doczesne nie mają żadnego znaczenia. Zdarza się więc często tak, że za życia Malgasz żyje w nędzy, ponieważ większość zarobionych pieniędzy lokuje w swój grobowiec. Tak więc szokującym wydaje się fakt, że Malgasz, który żyje w lichej chacie, buduje potężny betonowy grobowiec. Dla Malgaszy śmierć jest świętem, przejściem do lepszego życia, dlatego tak łatwo im zrozumieć naszą wiarę.

Wspomniał Ksiądz Biskup o malarii, która dziesiątkuje Malgaszy, czy również AIDS zbiera takie śmiertelne żniwo?

- W szkołach i nie tylko nieustannie trwa kampania uświadamiająca o AIDS. Na szczęście choroba ta jeszcze nie jest poważnym problemem Madagaskaru. Prócz malarii bardzo poważnym problemem zdrowotnym jest belarios, typowa choroba pasożytnicza ludzi uprawiających ryż, oraz gruźlica, która od kilku lat staje się coraz poważniejszym problemem.

Wasza Ekscelencjo porozmawiajmy teraz o radościach i problemach dnia codziennego Biskupa diecezji Morombe.

- Praca wśród Malgaszy praktycznie sprawia mi same radości. Problemem natomiast jest brak księży w mojej diecezji, która liczy sobie około 28 tys. kilometrów kwadratowych. Na tak dużym obszarze pracuje w tej chwili tylko piętnastu kapłanów a potrzebowałbym co najmniej stu. Większość misjonarzy pochodzi ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, mamy też trzech jezuitów i jednego kapłana diecezjalnego. W tym roku dołączy do nas jeszcze trzech księży z mojego macierzystego zgromadzenia.

Czy sakrament Chrztu oraz Pierwszej Komunii Świętej jest przez rodzinę dziecka uroczyście świętowany?

- Sakramenty te uroczyście przeżywane są tylko w kościele, w domu nie urządza się żadnych uroczystości. Natomiast w dalszym ciągu największym rodzinnym świętem jest rytuał obrzezania, którego dokonuje się u pięcioletnich chłopców. Cała rodzina włącznie ze wszystkimi mieszkańcami wioski bierze udział w tym święcie. Dopiero od tego momentu chłopiec zostaje przez ojca oficjalnie przyjmowany do rodziny. Drugim ważnym świętem rodzinnym jest pogrzeb. Ciekawym jest fakt, że najbliżsi zmarłego nic po nim nie dziedziczą. Uroczystości pogrzebowe zatem trwają tak długo, aż nie zje się całego żywego inwentarzowego dobytku zmarłego.

Jak do Waszej Ekscelencji zwracają się wierni?

- Tu pewnie panią zszokuję, ale najczęściej zwracają się do mnie po imieniu. W związku z tym, że bardzo kocham swoich wiernych, którzy są niezwykle pogodni, serdeczni i życzliwi, nie widzę w tym nic złego. Jestem tam po to, aby im służyć i ewangelizować. Od początku mojej pracy misyjnej Maglasze mogli liczyć na mnie 24 godziny na dobę, i po otrzymaniu sakry biskupiej nic w tym względzie się nie zmieniło.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki