Czy już czwarta?

Afera Rywina coraz bardziej trzęsie sceną polityczną, choć niekoniecznie sumieniami. Pokazuje, jak bardzo skorumpowane są najwyższe instytucje władzy, czynniki opiniotwórcze, media, rząd. Pokazuje to w sposób wystarczająco czytelny dla przeciętnego uczestnika życia publicznego, choć to wcale niekoniecznie musi oznaczać, że owa jawność i oczywistość stanie się udziałem prokuratury....
Czyta się kilka minut

Afera Rywina coraz bardziej trzęsie sceną polityczną, choć niekoniecznie sumieniami. Pokazuje, jak bardzo skorumpowane są najwyższe instytucje władzy, czynniki opiniotwórcze, media, rząd. Pokazuje to w sposób wystarczająco czytelny dla przeciętnego uczestnika życia publicznego, choć to wcale niekoniecznie musi oznaczać, że owa jawność i oczywistość stanie się udziałem prokuratury. Tym bardziej, że główny bohater tej afery zajął interesującą (dla niego samego) pozycję. Rzecz zaczęła się od opublikowania jego słów wypowiedzianych redaktorowi "Wyborczej". Padło w tej rozmowie trochę za dużo słów. Za dużo kompromitujących słów i zbyt jednoznacznych. Bohater nie pokazał w tej sytuacji siły lwa, lecz swoistą roztropność strusia. Schował głowę w piasek, wypowiadając jedynie przed tym kilka nie popartych niczym oskarżeń i zapadł w milczenie (z głową w piasku trudno się mówi). Niemniej ten gest pochylenia głowy i ukrycia jej wyeksponował niejako inną część ciała, wyniesioną wysoko i czytelnie dla innych. Po prostu - chowając głowę, wypiął się.

Taką ilustrację wspiera zachowanie prokuratury, która - albo działa bardzo skrycie, albo wcale. Tak jakby chciała podjąć kroki po tym, aż sejmowa komisja śledcza opadnie z sił.

To wszystko sprawia, że niewielu już chyba wierzy wiarą świeżą i szczerą w sprawność prokuratury, niezawisłość sądów, dobre intencje rządzących, umiejętność kończenia w stylu prawdziwego mężczyzny przez premiera...

Dramaturgii dopełnia to, że opozycja nie ma alternatywnej i konstruktywnej propozycji. Chyba, że za taką uznać rządy ulicy. Jeśli rząd przetrwa, to z racji braku tej alternatywy i z racji pragmatyki (wszak wchodzimy do Unii).

W takiej atmosferze trochę patetyczne, a trochę może paradoksalnie za ciche są słowa propozycji mówiące o budowaniu czwartej Rzeczypospolitej. Czwartej, która powstałaby po okresie trzeciorzędu transformacji ustrojowej, a zarazem walki o władzę i wpływy, działań kolesiów. Czwarta Rzeczypospolita winna być już nie odzyskiwaną państwowością, ale budowaniem etosu państwa. Powinna stać się wreszcie Polską.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2003