Wstrząsające święta

Pokój i jedność, przewyższające „święty spokój”, którego nieraz tak bardzo pragniemy, możliwe są właśnie przez miłość wzajemną, ta zaś możliwa jest, jeśli będziemy naśladować Chrystusa Pana w Jego Człowieczeństwie.
redaktor naczelny
Czyta się kilka minut
Ks. Wojciech Nowicki
Ks. Wojciech Nowicki

Zwykle życzymy sobie świąt spokojnych. Jest to zrozumiałe, jeśli weźmiemy pod uwagę, ile niepokojów, zmartwień, niepewności towarzyszy nam na co dzień. Chociaż święta chcemy mieć w miarę spokojne. Pójdę jednak nieco w poprzek i wcale nie będę życzył świąt spokojnych, choć z całą pewnością życzę wszystkim doświadczenia prawdziwego pokoju.

Dlaczego wydaje mi się, że święta nie powinny być spokojne? Po pierwsze, zastanawiam się, kto z nas życzyłby młodej parze spokojnego wesela? Albo świętującym urodziny – spokojnej zabawy? Nawet jak ktoś idzie na urlop, życzymy mu nie tyle spokojnego czasu, ile udanego odpoczynku, co dla jednych oznaczać może czas spędzony z książką, a dla innych ekstremalny skok na bungee. Po drugie, tajemnice, które wspominamy, mają mało wspólnego ze spokojem. Jezus rodzi się poniekąd w podróży, związanej z zarządzonym spisem ludności, do tego w prymitywnych warunkach, a pierwszymi, którzy oddają mu pokłon, są prości pasterze, wywodzący się z nizin społecznych. W przeciwieństwie do naszych bożonarodzeniowych żłóbków, nie było tam sielsko ani spokojnie. Radość z narodzin Jezusa mąci niespokojny o swoją władzę Herod. Święta Rodzina musi najpierw uchodzić, potem wraca. Ciągle w drodze, ciągle bez stałego miejsca, wciąż w niepewności jutra. Krótkie wspomnienie ofiarowania w świątyni zdradza też status materialny Józefa, Maryi i Józefa. Byli ubodzy.

Ostatecznie jednak nawet nie samo ubóstwo Jezusa jest tym, co nas powinno wytrącić z nazbyt spokojnego przeżywania tego, co się wówczas wydarzyło. Ale sam fakt Wcielenia – Słowo stało się człowiekiem, jak tłumaczy ten fragment prologu Janowego Biblia Poznańska. To musi być wstrząsające i było dla ówczesnej elity Izraela. Mesjasz, którego oczekiwali, przerósł ich najśmielsze wyobrażenia. To była nie tylko kwestia pochodzenia, co wprost wyraził Natanael, pytając, czy może być coś dobrego z Nazaretu. Przerosła ich koncepcja, że Mesjaszem okazał się sam Bóg, JHWH, który przyjął nasze człowieczeństwo, aby w ten sposób nas odkupić. Wydarzenie to jest tak wstrząsające, że Paweł napisze do Kościoła w Filippi: „lecz sam siebie poniżył, przyjąwszy naturę sługi” (Flp 2, 7).

Kilka wieków później Tomasz z Akwinu będzie podkreślał, jak przez swe Człowieczeństwo Chrystus stał się naszym odkupieniem i źródłem łaski, co trafnie wyraża trzecia prefacja na niedziele zwykłe, gdy mówi: „nasze śmiertelne człowieczeństwo stało się narzędziem zbawienia przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Trzy stulecia później przełomowe doświadczenie mistyczne w życiu Teresy z Ávila związane będzie z odkryciem Człowieczeństwa Chrystusa. To właśnie fakt, że Bóg stał się człowiekiem, tak bardzo nieoczywisty, był wstrząsem, pozwalającym świętym pójść w głąb życia duchowego, co konsekwentnie przekładało się na nawrócenie i zmianę w życiu codziennym.

W tym powoli mijającym roku otrzymaliśmy pisaną poniekąd przez dwóch papieży encyklikę o miłości do ubogich – Dilexi te. Także ona ukazuje ten ewangeliczny dynamizm, gdy odkrywamy najpierw, czym faktycznie było uniżenie Chrystusa w Jego Wcieleniu i Narodzeniu i jak to przekłada się na nasze wzajemne relacje. Chrześcijaństwo bowiem to właśnie relacje, których źródło jest w Bogu. Ten jedyny Bóg i jednocześnie wspólnota Trzech Osób, pozostających we wzajemnych relacjach miłości i obdarowania, włącza nas we chrzcie w swoje życie, a więc jesteśmy uczestnikami życia wspólnotowego i relacyjnego. Bóg, który stał się człowiekiem, jako Człowiek pokazał nam, jak budować z innymi relacje, pozostawiając nam przykazanie miłości wzajemnej, a przede wszystkim dając nam wzór realizacji tego przykazania. Pokój i jedność, przewyższające „święty spokój”, którego nieraz tak bardzo pragniemy, możliwe są właśnie przez miłość wzajemną, ta zaś możliwa jest, jeśli będziemy naśladować Chrystusa Pana w Jego Człowieczeństwie.

Dlatego święta dobrze, by były nie tyle spokojne, ile przepełnione pokojem. Przede wszystkim jednak dobrze, by były okazją do przeżycia ożywczego wstrząsu, który pozwoli nam przeżyć prawdziwe nawrócenie: na bycie prawdziwie człowiekiem, to jest takim, jakiego wzór pozostawił nam nowo narodzony Mesjasz Pan.

Nie spokojnych, ale ożywczych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51-52/2025