Zwykle życzymy sobie świąt spokojnych. Jest to zrozumiałe, jeśli weźmiemy pod uwagę, ile niepokojów, zmartwień, niepewności towarzyszy nam na co dzień. Chociaż święta chcemy mieć w miarę spokojne. Pójdę jednak nieco w poprzek i wcale nie będę życzył świąt spokojnych, choć z całą pewnością życzę wszystkim doświadczenia prawdziwego pokoju.
Dlaczego wydaje mi się, że święta nie powinny być spokojne? Po pierwsze, zastanawiam się, kto z nas życzyłby młodej parze spokojnego wesela? Albo świętującym urodziny – spokojnej zabawy? Nawet jak ktoś idzie na urlop, życzymy mu nie tyle spokojnego czasu, ile udanego odpoczynku, co dla jednych oznaczać może czas spędzony z książką, a dla innych ekstremalny skok na bungee. Po drugie, tajemnice, które wspominamy, mają mało wspólnego ze spokojem. Jezus rodzi się poniekąd w podróży, związanej z zarządzonym spisem ludności, do tego w prymitywnych warunkach, a pierwszymi, którzy oddają mu pokłon, są prości pasterze, wywodzący się z nizin społecznych. W przeciwieństwie do naszych bożonarodzeniowych żłóbków, nie było tam sielsko ani spokojnie. Radość z narodzin Jezusa mąci niespokojny o swoją władzę Herod. Święta Rodzina musi najpierw uchodzić, potem wraca. Ciągle w drodze, ciągle bez stałego miejsca, wciąż w niepewności jutra. Krótkie wspomnienie ofiarowania w świątyni zdradza też status materialny Józefa, Maryi i Józefa. Byli ubodzy.
Ostatecznie jednak nawet nie samo ubóstwo Jezusa jest tym, co nas powinno wytrącić z nazbyt spokojnego przeżywania tego, co się wówczas wydarzyło. Ale sam fakt Wcielenia – Słowo stało się człowiekiem, jak tłumaczy ten fragment prologu Janowego Biblia Poznańska. To musi być wstrząsające i było dla ówczesnej elity Izraela. Mesjasz, którego oczekiwali, przerósł ich najśmielsze wyobrażenia. To była nie tylko kwestia pochodzenia, co wprost wyraził Natanael, pytając, czy może być coś dobrego z Nazaretu. Przerosła ich koncepcja, że Mesjaszem okazał się sam Bóg, JHWH, który przyjął nasze człowieczeństwo, aby w ten sposób nas odkupić. Wydarzenie to jest tak wstrząsające, że Paweł napisze do Kościoła w Filippi: „lecz sam siebie poniżył, przyjąwszy naturę sługi” (Flp 2, 7).
Kilka wieków później Tomasz z Akwinu będzie podkreślał, jak przez swe Człowieczeństwo Chrystus stał się naszym odkupieniem i źródłem łaski, co trafnie wyraża trzecia prefacja na niedziele zwykłe, gdy mówi: „nasze śmiertelne człowieczeństwo stało się narzędziem zbawienia przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Trzy stulecia później przełomowe doświadczenie mistyczne w życiu Teresy z Ávila związane będzie z odkryciem Człowieczeństwa Chrystusa. To właśnie fakt, że Bóg stał się człowiekiem, tak bardzo nieoczywisty, był wstrząsem, pozwalającym świętym pójść w głąb życia duchowego, co konsekwentnie przekładało się na nawrócenie i zmianę w życiu codziennym.
W tym powoli mijającym roku otrzymaliśmy pisaną poniekąd przez dwóch papieży encyklikę o miłości do ubogich – Dilexi te. Także ona ukazuje ten ewangeliczny dynamizm, gdy odkrywamy najpierw, czym faktycznie było uniżenie Chrystusa w Jego Wcieleniu i Narodzeniu i jak to przekłada się na nasze wzajemne relacje. Chrześcijaństwo bowiem to właśnie relacje, których źródło jest w Bogu. Ten jedyny Bóg i jednocześnie wspólnota Trzech Osób, pozostających we wzajemnych relacjach miłości i obdarowania, włącza nas we chrzcie w swoje życie, a więc jesteśmy uczestnikami życia wspólnotowego i relacyjnego. Bóg, który stał się człowiekiem, jako Człowiek pokazał nam, jak budować z innymi relacje, pozostawiając nam przykazanie miłości wzajemnej, a przede wszystkim dając nam wzór realizacji tego przykazania. Pokój i jedność, przewyższające „święty spokój”, którego nieraz tak bardzo pragniemy, możliwe są właśnie przez miłość wzajemną, ta zaś możliwa jest, jeśli będziemy naśladować Chrystusa Pana w Jego Człowieczeństwie.
Dlatego święta dobrze, by były nie tyle spokojne, ile przepełnione pokojem. Przede wszystkim jednak dobrze, by były okazją do przeżycia ożywczego wstrząsu, który pozwoli nam przeżyć prawdziwe nawrócenie: na bycie prawdziwie człowiekiem, to jest takim, jakiego wzór pozostawił nam nowo narodzony Mesjasz Pan.
Nie spokojnych, ale ożywczych.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














