Warsztaty Ars Celebrandi pokazują, że tradycja liturgiczna prowadzi ku jedności

Klasyczna liturgia rzymska często bywa przedstawiana jako źródło sporów i podziałów. Warsztaty Ars Celebrandi pokazują jednak inne oblicze tradycji: modlitwę, formację i odkrywanie piękna liturgii w duchu wierności Kościołowi.
Czyta się kilka minut
Warsztaty ministrantury w rycie dominikańskim wymagają uważności i dobrej synchronizacji | Fot. Piotr Łysakowski
Warsztaty ministrantury w rycie dominikańskim wymagają uważności i dobrej synchronizacji | Fot. Piotr Łysakowski

Starsza forma rzymskiej liturgii, tzw. trydencka, w powszechnej świadomości kojarzy się często z teatrem, drobiazgowym roztrząsaniem niekoniecznie niezbędnych detali i brakiem przełożenia tej modlitwy na życie. Wydawać by się zatem mogło, że tygodniowe warsztaty poświęcone doskonaleniu sztuki celebracji tegoż — świętego, ale wciąż — teatru oraz wnikliwym analizowaniem gestów i słów, będą, by użyć słynnej metafory z filmu Poszukiwany, Poszukiwana, jak pięćset procent cukru w cukrze, realizacją doskonałą wszystkich tych stereotypów. Tymczasem ilekroć przyjeżdżam na Ars Celebrandi, od lat w wyczerpującej roli koordynatora liturgicznego, doświadczam porządku i harmonii – płynących z obrzędów liturgicznych, ale promieniujących dalej w moje życie.

Modlitwa liturgią

Szkieletem, na który mozolnie naciągamy program warsztatów, jest oficjum, czyli modlitwa brewiarzowa Kościoła. Na Ars Celebrandi przybiera ona formę, nazwijmy to, maksymalistyczną, proponując program rozpisany od godziny 6 rano, gdy rozpoczynają się śpiewane laudesy, a więc dzisiejsza jutrznia, kończąc w okolicach 22:30 z ostatnią nutą śpiewanej komplety, poprzedzonej celebrowanymi z pełnymi ceremoniami nieszporami. W niedzielę program jest jeszcze bogatszy, bo śpiewane jest pełne oficjum, obejmujące matutinum (godzinę czytań), laudes, prymę, tercję, sekstę, nonę, nieszpory i kompletę. Oczywiście nikt nie jest zobowiązany do pełnego uczestnictwa, ale jest to z pewnością doświadczenie absolutnie wyjątkowe, niezależnie od roli, w jakiej przyjeżdża się na warsztaty. Na chwilę w samym środku Lichenia, w kościółku Matki Boskiej Częstochowskiej, uczestnicy warsztatów mogą poczuć się trochę jak w benedyktyńskim klasztorze, gdzie modlitwa Kościoła obejmuje cały dzień i porządkuje czas wokół uwielbienia Boga. Powtarzalność psalmów, antyfon i hymnów wprowadza w rytm modlitwy, który pomaga odnaleźć pokój i skupienie na pozostałe części dnia.

Obserwuję, jak duże wrażenie robi na uczestnikach właśnie ta codzienna modlitwa. Wielu z nich po raz pierwszy uczestniczy w śpiewanych nieszporach czy komplecie. Słyszę, że wcześniej traktowali brewiarz przede wszystkim jako obowiązek duchownych, a tutaj odkrywają go jako skarb dostępny całemu Kościołowi.

Skomplikowane ceremonie

Oczywiście jednak Ars Celebrandi kojarzy się przede wszystkim z mszą świętą sprawowaną w klasycznej formie rytu rzymskiego. Prezbiterzy obecni na warsztatach sprawują tzw. msze ciche, bez śpiewu, sami z ministrantem, wczesnym rankiem, jeszcze przed śniadaniem. Dokładnie o 7:30 do rozsianych po terenie licheńskiego sanktuarium kaplic rozchodzą się więc z zakrystii księża w asyście niosącego mszał ministranta. Uczestnictwo w tej pozornie skromniejszej formie celebracji pozwala doświadczyć rzadko dziś dostępnej podczas mszy postawy skupionej, kontemplacyjnej, prowadzącej do osobistego spotkania z tajemnicą Eucharystii.

Punktem centralnym każdego dnia jest jednak msza uroczysta, z asystą diakona i subdiakona, bogatym śpiewem, skomplikowanymi ceremoniami. Celebrans składa w naszym imieniu ofiarę, diakoni przygotowują dla niego ofiarowywane postaci i obsługują wszystko co do tej ofiary jest niezbędne, im zaś w tym wszystkim pomaga asysta złożona z ministrantów. Gdy podczas modlitw wszyscy ustawiają się na stopniach ołtarza: celebrans tuż przy ołtarzu, stopień niżej diakon, jeszcze niżej subdiakon, w swoiście wyobrażonej niebieskiej hierarchii, uczestnicy przenoszą się na trochę do innej rzeczywistości: obserwują to wprawdzie — niektórzy powiedzieliby — biernie, jednak z wiarą, że uczestniczą w czymś większym niż sam tylko liturgiczny teatr. Jak pisał św. Jan Chryzostom:

Gdy bowiem widzisz Pana ofiarowanego i złożonego na ołtarzu, i kapłana stojącego, pochylonego nad ofiarą i modlącego się, i wszystkich naznaczonych czerwienią drogocennej krwi, czy sądzisz, że jesteś jeszcze z ludźmi i na ziemi pozostajesz? Czy wierzysz, że dostałeś się do nieba i, odrzuciwszy z duszę wszelką myśl cielesną, samą duszą i czystym umysłem patrzysz na rzeczy niebiańskie?

Uczestniczenie, szczególnie czynne, przypomina mi trochę śpiew w chórze, w którym każdy głos, każda mała funkcja ma swoje ważne miejsce i nie pozostaje bez znaczenia.

Możliwość doświadczenia obu form liturgii — i tej skomplikowanej i oszczędnej, cichej, pozwala lepiej zrozumieć eucharystyczną jedność, której podczas mszy możemy doświadczyć. W tych z pozoru bardzo różnych liturgiach można odnaleźć tę samą prawdę: liturgia jest skierowana ku Bogu i prowadzi człowieka do zjednoczenia z Nim.

Warsztaty 

Nie bez przyczyny o Ars Celebrandi mówi się jako o warsztatach, bo poza bogatym oficjum i doniosłymi liturgiami, dzień płynie na szkoleniu w różnych formach ars celebrandi: odprawiania liturgii, służenia do niej oraz śpiewu chorału gregoriańskiego. Przez każdą edycję wydarzenia przewija się kilkudziesięciu księży, uczących się od podstaw lub doskonalących odprawianie starszej formy liturgii, przez wszystkie trzynaście edycji miało miejsce kilkadziesiąt „trydenckich prymicji”. Od wydania Traditionis custodes, dokumentu regulującego i ograniczającego możliwość odprawiania starszej formy liturgii, liczba ta jednak mocno spadła z uwagi na to, że księża wyświęceni po 2021 roku muszą prosić o zgodę na odprawianie tej liturgii Stolicę Apostolską. W środowisku wyczuwalna jest nadzieja na ponowne uregulowanie sytuacji starszej liturgii i złagodzenie obostrzeń, przynajmniej tych dotyczących neoprezbiterów.

Ważną specyfiką środowisk korzystających ze starszych ksiąg liturgicznych jest duża rola świeckich, dlatego co roku największą liczbę uczestników gromadzą warsztaty ministranckie — w ostatnich latach szczególnie te dla najstarszych i najbardziej doświadczonych ministrantów, czyli dla ceremoniarzy. Tam uczą się nie tylko, co robić w prezbiterium, ale również jak obsługiwać księgi liturgiczne, a nawet gdzie i kiedy pilnować, by odprawiający księża wykonywali wszystko zgodnie z duchem i przepisami liturgii.

Ryt dominikański

Od początku ważną specyfiką warsztatów jest ryt własny Zakonu Kaznodziejskiego, odprawiany przez ojców aż do posoborowych reform liturgicznych, rozwijający się zupełnie obok dobrze znanego nam rytu rzymskiego, obecnego w zreformowanej formie w parafiach. Ważne jest to, że ryt dominikański nie jest egzotyczną ciekawostką. Szczególnie w obliczu schizmatyckich święceń dokonanych przez biskupów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w szwajcarskim Écône, obecność innych rytów jest ważnym świadectwem, jak przez wieki różne wspólnoty zakonne rozwijały swoje formy celebracji, zachowując jednocześnie jedność wiary i sakramentów z Kościołem. Ryt dominikański sprawowany jest coraz częściej przez ojców na całym świecie, nierzadko w oderwaniu od tzw. środowisk tradycji, po prostu jako dziedzictwo liturgiczne swojego zakonu.

Szkoła modlitwy i służby Kościołowi

Sprawowana w tym roku msza o jedność Kościoła była dla mnie jednym z najbardziej poruszających momentów całych warsztatów. W liturgii tradycyjnej łatwo dostrzec piękno formy, logikę i harmonię ceremonii. Jednak tradycja liturgiczna nie może stawać się pretekstem do budowania podziałów. Przeciwnie, powinna prowadzić do głębszego zakorzenienia w życiu Kościoła, również w komunii z następcą św. Piotra.

Ars Celebrandi stara się właśnie tak rozumieć swoją misję. Nie chodzi jedynie o przekazywanie wiedzy, choć ona również jest ważna. Chodzi o formację liturgiczną, która łączy modlitwę, zakorzenioną w tradycji, z wiernością Kościołowi. Uczestnicy uczą się, jak poprawnie pełnić funkcje podczas mszy świętej i oficjum, ale jednocześnie odkrywają, że liturgia jest źródłem duchowego życia. To doświadczenie owocuje później w parafiach i wspólnotach, do których wracają po zakończeniu warsztatów.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł
Fot. Justyna Nowicka
barszczewski@swietywojciech.pl

Artykuł pochodzi z numeru 29/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pomost między tradycją a współczesnością