Ukrainiec czy Rosjanin – czy to ważne?

Rekord pobiła chyba pani z Konfederacji, która wezwała rząd do sankcji wobec Ukrainy, bo dwaj terroryści – nieważne, czy pracowali dla Putina, czy Zełenskiego – to jednak Ukraińcy.
historyk, eseista, publicysta
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Bartkiewicz
Fot. Magdalena Bartkiewicz

To chyba Antoni Słonimski zauważył już kiedyś, że na jedno zdanie głupie trzeba odpowiedzieć pięcioma mądrymi. Nie zamierzam aż tak bezczelnie reklamować własnego pisania, chodzi mi tylko o przelicznik. Bo ten komentarz, niby w drobnej sprawie, wymaga jednak uwagi czytającego.

Przez media przetoczyła się informacja o „dwóch Ukraińcach”, którzy wysadzili tory pod Puławami. Przetoczyła się, a właściwie wpadła w toń mediów społecznościowych, zataczając, jak na wodzie, kręgi komentarzy. Spośród komentatorskiego grona rekord pobiła chyba pani z Konfederacji, która wezwała rząd do sankcji wobec Ukrainy, bo ci dwaj – nieważne, czy pracowali dla Władimira Putina, czy Wołodymyra Zełenskiego – to jednak są Ukraińcy. Rozumiem, że Ewa Zajączkowska-Hernik konsekwentnie poparłaby pomysł polskich reparacji na rzecz Rosji w zamian za krzywdy, wyrządzone Rosjanom przez Polaka, Feliksa Dzierżyńskiego…

Ale czy naprawdę to są Ukraińcy? Bo tak właśnie opisały dwóch terrorystów media, nadając im chociażby ukraińskie imiona: „Jewhienij” i „Ołeksandr”, a nie „Jewgienij”  i „Alieksandr”, jak zapisalibyśmy po rosyjsku. I tu właśnie pojawia się konieczność napisania owych „pięciu zdań”. Czy są mądre, sami Państwo ocenią.

Po pierwsze: czy ktoś im zaglądał w paszporty? Oczywiście oprócz tego pana, kolekcjonera paszportów, którego puściliśmy wolno zgodnie z nakazem sądu. Jeśli zaglądał, musiał zobaczyć imiona pisane cyrylicą. A te można interpretować dowolnie, „l” jako „ł” i tak dalej.

Po drugie: nawet jeśli Iwanow i Kononow mają wpisaną w paszportach narodowość ukraińską, trzeba wiedzieć, że obaj pochodzą z Doniecka. A tam w czasach sowieckich wpisywano narodowość zgodnie z zamieszkaniem: jeśli jesteś z Ukraińskiej SRR, toś Ukrainiec. Oczywiście można było zastrzec, że nie, jednak w Doniecku, na ukraińsko-rosyjskim pograniczu, nikt nie robił ceregieli z kwestii narodowej przynależności. I ta mentalność przetrwała tam do dziś. Zatem „Ukrainiec” z Doniecka wcale nie musi oznaczać Ukraińca.

Po trzecie: czy Iwanow i Kononow są obywatelami Ukrainy ? To już musiałby rozstrzygnąć specjalista od międzynarodowego prawa. Ci panowie w rzeczywistości obracają się w jakiejś obywatelskiej mgławicy, bo przecież ich domy już prawie dwanaście lat temu zagarnęła Rosja. I to prawdopodobnie za ich zgodą.

Po czwarte: Ukrainiec czy Rosjanin, jakie to ma znaczenie? Ważne, że służą Putinowi. A ich ojczyzną nie jest ani Ukraina, ani nawet Rosja – tylko imperializm.

Po piąte… Ale po co nam piąte zdanie? Chyba cztery poprzednie wystarczą.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2025