Polska i Niemcy – do pojednania daleko

Pytanie może jeszcze trudniejsze dotyczy tego, co tak naprawdę siedzi w głowach zwykłych Niemców odnośnie do hitlerowskiego okresu ich kraju
dziennikarz KAI
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Bezczelny wpis ambasadora Niemiec dotyczący wojennych reparacji dla Polski z nową siłą stawia pytanie o to, czy pojednanie polsko-niemieckie jest w ogóle możliwe. Tytułem przypomnienia: europoseł Mularczyk wyraził (we wpisie na X) chęć osobistego przekazania ambasadorowi Raportu o polskich stratach wojennych – podstawowego opracowania w procesie roszczeń reparacyjnych. Miguel Berger odparł: „Szanowny panie pośle, myli się pan sądząc, że pański ‘raport’ i pański aktywizm będą kształtować przyszłość naszych relacji. Ciągłe podziały kreowane przez ludzi takich jak pan pomagają jedynie Putinowi”. Do bezczelności dodałbym też cynizm i zwyczajne chamstwo, okazane także w pisowni (cztery razy „pan”).

Słowa ambasadora są tym bardziej złowróżbne, że napisane zostały w przededniu 60. rocznicy wymiany listów biskupów Polski i Niemiec. Z obu stron padły tam słowa o wybaczeniu, braterstwie i szacunku. Niemiecki ambasador okazał pogardę nie tylko wobec proroczego gestu polskich biskupów (za który to gest przyszło im słono zapłacić), ale też wobec hierarchów swojego kraju.

Czytając wpis Bergera, znów zacząłem stawiać sobie najprostsze pytania dotyczące polsko- niemieckiego pojednania: co właściwie miałoby oznaczać, co ze sobą nieść, czym zaowocować? I kiedy moglibyśmy – ale wspólnie – uznać, że oto pojednanie naprawdę się dokonało?

Pytanie może jeszcze trudniejsze dotyczy tego, co tak naprawdę siedzi w głowach zwykłych Niemców odnośnie do hitlerowskiego okresu ich kraju. Jeśli prawdą jest, że ryba psuje się od głowy, to wyznanie Bergera i z tego punktu widzenia budzi głęboki sceptycyzm. Ostatecznie przeszedł on drogę edukacji na niezłym chyba poziomie. Ale czego się dowiedział, skoro wobec raportu o niemieckich zbrodniach przyjmuje postawę wyparcia i relatywizmu? Jeśli tak zachowuje się wyedukowana (wydawałoby się) niemiecka elita, to co myśli ogół społeczeństwa?

Kiedy sobie nad tym dumałem, nadeszła kolejna ponura informacja, która jeszcze bardziej  wzmocniła mój sceptycyzm co do stanu niemieckiej świadomości. Oto Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss planował wystawić na sprzedaż kilkaset dokumentów i przedmiotów związanych z Holokaustem, w tym należących do ofiar Zagłady. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski uznał to za przedsięwzięcie cyniczne i bezwstydne, oburzenie wyrazili polski prezydent i szef MSZ. Aukcję ostatecznie odwołano, ale marna to pociecha. Można by zapytać o to, czy sama inicjatywa nie dowodzi, iż znaczącej (jak dużej?) części niemieckiego społeczeństwa brakuje elementarnego zmysłu moralnego, dzięki któremu podobne pomysły nie mogłyby ujrzeć światła dziennego. Tymczasem pozbawieni moralnych skrupułów inicjatorzy niedoszłej aukcji zacierają już ręce, bo afera jedynie rozbudzi chore zainteresowanie potencjalnych, równie chorych, uczestników licytacji. Ta zaś – choć oficjalnie odwołana – na pewno w takiej czy innej formie jednak się urzeczywistni. Tego jestem pewien.

Tak, mój sceptycyzm co do świadomości Niemców o zbrodniach ojców, dziadów i pradziadów zdecydowanie w ostatnim czasie wzrósł. Niby te ostatnie wydarzenia nie powinny zaskakiwać, bo powszechnie wiadomo i o symbolicznych karach dla nielicznych, sądzonych w Niemczech zbrodniarzy i o ogromnym udziale nazistowskich oprawców w tamtejszym aparacie bezpieczeństwa po wojnie. A jednak ciągnąca się do naszych dni buta, arogancja i opór wobec prawdy – wpis ambasadora i inicjatywa aukcyjna – czerpią z tego samego, zatrutego źródła – są czymś zdumiewającym i bardzo smutnym.

Czy z okazji 60. rocznicy wymiany listów Polacy i Niemcy będą bliżej prawdziwego pojednania? Szczerze mówiąc – wątpię.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2025