Do pracy coraz częściej zatrudniane są osoby bez wymaganych kwalifikacji, które zresztą są sukcesywnie obniżane, by uniknąć sytuacji, w których do konkursu nie startuje nikt. Chociaż pod względem gospodarczym Polska osiągnęła wysoki poziom rozwoju, to postęp w sferze publicznej zupełnie go nie odzwierciedla. Problemy się mnożą, a majaczące na bliskim horyzoncie wyzwania stają się coraz bardziej niepokojące.
Szkoła bez nauczycieli
Jedną z tajemnic sukcesu ekonomicznego Polski była edukacja – szeroko dostępna, całkiem egalitarna i bezpłatna. Dzięki temu nawet uczniowie ze środowisk nieuprzywilejowanych mogli spokojnie zdobyć przynajmniej średnie kwalifikacje, które umożliwiały uniknięcie bezrobocia czy czasami poradzenie sobie na emigracji zarobkowej. Niestety w ostatnich latach szkoły przeżywają permanentny kryzys spowodowany niedofinansowaniem, niskimi zarobkami i topniejącym prestiżem zawodu, co razem przełożyło się na tysiące nieobsadzonych stanowisk.
Według danych kuratorium oświaty w połowie lipca tego roku w banku nauczycielskich ofert pracy znajdowało się 20 tys. ogłoszeń. Tylko w pierwszej połowie lipca pojawiło się 11 tys. nowych ofert. To oczywiście kwestia sezonowa – latem szkoły kompletują kadrę, by być gotowym na wrześniowy początek roku szkolnego. Pytanie tylko, czy tak dużą liczbę wakatów uda się uzupełnić, skoro problem ciągnie się od lat. Najwięcej wakatów zanotowano w województwie mazowieckim (4,2 tys.), co nie jest zaskakujące, gdyż przeżyć za pensję nauczycielską w stolicy jest niezmiernie trudno. W drugim województwie małopolskim wykazano 2,5 tys. ofert dla pedagogów – w tym przypadku znów liczbę tę zawyża stolica województwa, czyli Kraków.
Szkoły radzą sobie na różne sposoby. Podstawowym są nadgodziny, które sprawiają, że w praktyce niektórzy nauczyciele zbliżają się do wyrabiania dwóch etatów. Pensum nauczycielskie to 18 godzin lekcyjnych – trzeba pamiętać, że w pozostałym czasie pedagodzy wykonują swoje inne zadania, takie jak spotkania z rodzicami czy sprawdzanie prac uczniów. Aktualnie uczenie przez 30 godzin lekcyjnych nie jest niczym wyjątkowym. Oczywiście przekłada się to na znacznie wyższe pensje – jedna trzecia nauczycieli wpada już w drugi próg podatkowy – jednak w praktyce wydłuża to tydzień pracy do około 50 godzin tygodniowo, co grozi przemęczeniem, a co za tym idzie, obniżeniem jakości nauczania. Tym bardziej, że do prowadzenia lekcji często oddelegowywani są nauczyciele z innych przedmiotów.
Obniżenie standardów to zresztą drugi sposób radzenia sobie z „kryzysem wakatowym” w edukacji publicznej. Według danych „Dziennika Gazety Prawnej" w ubiegłym roku szkolnym placówki edukacyjne złożyły do kuratoriów oświaty niemal 50 tys. wniosków o zgodę na zatrudnienie osób bez wymaganych kwalifikacji. W przypadku 38 tys. wniosków kuratoria wydały zgodę. Inaczej mówiąc, w polskim systemie edukacji pracuje kilkadziesiąt tysięcy osób, które nie są zawodowymi nauczycielami lub uczą przedmiotów bez odpowiedniego przygotowania do nich.
Fikołków już nie trzeba
Do kłopotów publicznego systemu ochrony zdrowia można było się już zdążyć przyzwyczaić. W ostatnich miesiącach do problemu limitowania świadczeń doszły jeszcze afery związane z nieuczciwym zawyżeniem pensji części lekarzy. W związku ze skandalem w stołecznym Szpitalu Południowym Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła inspekcje na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). Według opublikowanych w lipcu wyników kontroli SOR-y są przeciążone, karetki dojeżdżają z opóźnieniem, a kadry są niekompletne, szczególnie w ratownictwie medycznym. W dziewięciu szpitalach niektórzy lekarze pracowali nieprzerwanie przez ponad 24 godziny. W szczecińskim pogotowiu jeden z ratowników medycznych pracował średnio 15 godzin dziennie, co przełożyło się na 456 godzin pracy w miesiącu. Tak duża liczba nadwyżkowych godzin jest możliwa dzięki wykorzystaniu umów cywilnoprawnych. Braki kadrowe wydłużają czas oczekiwania na SOR-ach i przemęczenie kadry, co potencjalnie może prowadzić do błędów medycznych i zagrożenia zdrowia pacjentów.
Niebezpieczne są również wakaty w Policji. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w okresie 2023–2026 odsetek wakatów spadł z 15 proc. do 8 proc., co przez rząd uznawane jest za sukces. Problem w tym, że przekłada się to na ponad 8 tys. wakatów. Jedna czwarta z nich notowana jest w Warszawie, gdyż zarobki mundurowych są w stolicy zupełnie niekonkurencyjne. Inną z przyczyn rosnącej liczby nieobsadzonych miejsc pracy w Policji jest podbieranie funkcjonariuszy przez inne służby mundurowe, które wiążą się z wyższymi płacami i prestiżem. Przykładowo, jeszcze w połowie 2024 roku Straż Graniczna wykazywała 2100 wakatów, jednak już na początku tego roku udało się je ograniczyć o 900, dzięki czemu ich odsetek spadł do rekordowo niskich 1,5 proc. Chociaż liczba policjantów osiągnęła rekordowe 102 tys. zatrudnionych, to wyzwania związane z działaniami hybrydowymi Białorusi i Rosji wymagają bardziej rozwiniętych kadr. Poza tym poszerzenie kadry w ostatnich latach odbyło się kosztem wyszkolenia nowych policjantów. W 2024 roku MSW uprościło test sprawności fizycznej, usuwając między innymi przewroty czy ćwiczenia z manekinem.
Wśród służb mundurowych najmniejszym zainteresowaniem „cieszy się” Służba Więzienna (SW). Według kontroli NIK z 2025 roku w latach 2022–2024 liczba wakatów w SW wzrosła niemal dwukrotnie – z 769 do 1420. Odsetek nieobsadzonych stanowisk w zakładach penitencjarnych wzrósł w tym czasie z poniżej 3 proc. do 6 proc. Równocześnie odsetek najmniej doświadczonych funkcjonariuszy SW wzrósł z 12 do 22 proc., co jest efektem wielu odejść do bardziej prestiżowych służb, na rynek prywatny lub emeryturę. W efekcie więzienia kierują na stanowiska ochronne osoby zatrudnione w… administracji, czyli zupełnie nieprzeszkolone do radzenia sobie z osadzonymi. Tymczasem liczba ataków na strażników od kilku lat utrzymuje się na poziomie około stu rocznie.
Zero kandydatów
Głodzenie administracji publicznej przełożyło się na jej problemy kadrowe i znaczną liczbę niedoświadczonych urzędników. Co prawda w 2024 roku sfera publiczna otrzymała 20-procentową podwyżkę płac, jednak już od 2025 roku wzrost wynagrodzeń znów był niższy od wskaźnika dla całego kraju. Według sprawozdania szefa Służby Cywilnej za 2025 rok w niespełna połowie urzędów państwowych przeciętne wynagrodzenie jest niższe od średniej krajowej. Najgorzej jest na stanowiskach administracyjnych w Policji, Straży Pożarnej i w nadzorze budowlanym – w tych jednostkach niemal wszędzie zarabia się poniżej średniej dla kraju.
W rezultacie instytucje państwowe mają problemy z kompletowaniem kadr. W 2025 roku wskaźnik fluktuacji wyniósł 6 proc., co oznaczało odejście niemal 7 tys. osób. Odszedł więc co 17 urzędnik, co i tak jest najlepszym wynikiem od 2015 roku. Równocześnie jednak urzędom coraz trudniej jest zatrudniać nowych pracowników. Odsetek urzędników poniżej 29. roku życia spadł już do mniej niż 6 proc. Ponad jedna trzecia naborów skończyła się nieobsadzeniem stanowiska. W ponad jednej czwartej przypadków brak decyzji o zatrudnieniu wynikał z… braku kandydatów, a w co trzeciej takiej sytuacji nie znalazły się osoby z odpowiednimi kwalifikacjami. Zapewne dożyjemy jednak czasów, w których brak kwalifikacji przestanie być przeszkodą do zatrudnienia na stanowisko urzędnicze, wszak na prestiżowe stanowiska kierownicze już dawno przestał przeszkadzać.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













