Choćbyśmy w te wakacje – lub kiedykolwiek indziej – zwiedzili cały świat, zainstalowali własny proporzec na Mount Evereście i za sprawą łodzi podwodnej przedarli się przez mroczne głębiny wszystkich oceanów, najprawdopodobniej i tak częścią naszej tożsamości pozostałyby domy rodzinne, podwórka naszych dziadków czy tanie pensjonaty, w których spędzaliśmy wakacje jako dzieci. Ludzkie przywiązanie do miejsc to nie kwestia egzaltacji, ale kształtowania się charakteru, poczucia estetyki i wartości.
Nie chodzi o geografię
To, do jakiego miejsca się przywiążemy, jedynie w niewielkim stopniu zależy od jego położenia geograficznego. Owszem, trudno byłoby przeciętnemu Europejczykowi czuć się swobodnie na pustyni – jednak zarówno miejsce ulokowane nad jeziorem, jak i górska chatka ukochanej cioci mogą stać się tymi miejscami, które są dla nas czymś zdecydowanie więcej niż punktami na mapie. Tym, co sprawia, że „zakochujemy się” w określanych miejscach, jest specyficzny klimat emocjonalny i to, dla jakich życiowych wydarzeń dane lokalizacje stanowią tło. Większość z nas z sentymentem wspomina miejsca, w których spędziliśmy udane wakacje lub w których poznaliśmy swoją ukochaną osobę – natomiast nawet najpiękniejszy secesyjny budynek, mieszczący przychodnię lub szpital, w których jako dzieci otrzymaliśmy bolesne zastrzyki, raczej nie budzi ciepłych skojarzeń. Wspomnienia określonych miejsc stają się często także inspiracją do tego, jak w dorosłości próbujemy urządzić własną przestrzeń, podobnie jak relacje z rodzicami czy rodzeństwem wpływają na to, jakimi ludźmi otaczamy się jako ludzie pełnoletni. Osoby, które spędzały lato w domkach na wsi należących do ich dziadków (i dla których soundtrackiem lipca i sierpnia była melodia z Lata z Radiem) chętniej decydują się na zakup mebli, plakatów i kubków, które estetyką nawiązują do stylu retro dawnej, sielskiej wsi. Miejsca, do których jesteśmy lub byliśmy przywiązani, kształtują także nasze potrzeby w zakresie przestrzeni wspólnych oraz indywidualnych – wychowanie w ciepłym, wielopokoleniowym domu może skłonić nas do budowy (jeśli oczywiście mamy na to środki) podobnego rodzinnego „gniazda”, a szczęśliwe chwile wolności, które podarowała nam podczas ferii ciocia oferująca samodzielny pokój, mogą skłonić nas do zakupu dwupoziomowego mieszkania, w którym jeden z pokoi będzie stanowić naszą – i tylko naszą! – przystań. Przywiązanie do miejsc stanowi obecnie jeden z obszarów zainteresowań psychologii środowiskowej: badaczy intryguje to, jaki wpływ na człowieka ma przebywanie w szczególnie ważnych dla niego miejscach, opuszczanie go, a także – jakiego rodzaju przestrzenie zazwyczaj stają się naszymi azylami.
Wymiary przywiązania
Wspomniana „gałąź” psychologii opisuje dwa wymiary przywiązania ludzi do pewnych lokalizacji: jednym z nich jest tożsamość z miejscem, czyli poczucie, że otoczenie stanowi część nas samych. Drugim jest zależność od miejsca, które oznacza ocenę stopnia, w jakim przestrzeń sprzyja zaspokajaniu naszych potrzeb i istotnym aktywnościom. Psychologowie zajmujący się tym zagadnieniem stworzyli nawet narzędzie badawcze, pozwalające w bardziej metodyczny sposób ocenić przywiązanie ludzi do pewnych miejsc – jest to tzw. skala przywiązania do miejsca (The Measure of Place Attachment) autorstwa Daniela Williamsa i Jerry'ego Vaske’a. To, że czujemy się szczególnie związani z jakimś miejscem i że uciekamy do niego myślami, stanowi bowiem nie tylko urokliwy sentyment, ale istotny element naszego życia wewnętrznego i cenny zasób. Analogicznie, brak możliwości przywiązania się do jakiekolwiek miejsca, czyli „zapuszczenia korzeni” dla większości osób jest doświadczeniem ekstremalnie obciążającym psychicznie. Ludzie, którzy z konieczności i od najmłodszych lat bardzo często się przeprowadzają, którzy nie wiedzą, skąd pochodzą i gdzie spędzili pierwsze lata życia (bo np. zostali porzuceni jako niemowlęta), często odczuwają pustkę i brak poczucia bezpieczeństwa. Na szczęście dziś tego typu sytuacje są niezwykle rzadkie – jednak wśród osób, które przetrwały wojenną zawieruchę, nie brakowało osób z tego typu przeżyciami. Można nawet powiedzieć, że brak swojego miejsca stanowi wręcz swoistą torturę psychologiczną – i nie bez przyczyny to właśnie wygnanie (banicja) stanowiło jedną z pierwszych kar wynalezionych przez ludzkość. Należy jednak uczciwie przyznać, że choć przywiązanie do określonego miejsca i posiadanie lokalizacji, którą można nazwać własnym domem (nawet jeśli nie jest to lokum, w którym jesteśmy administracyjnie zameldowani) jest elementarną potrzebą człowieka, to może ono również stać się problematyczne. Zbyt silny związek z danym miejscem może niekiedy sprawiać, że dana osoba nie decyduje się na przeprowadzkę, choć jest ona ze wszech miar racjonalna, a nawet konieczna – można to było zaobserwować np. tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, gdy część osób odmówiła opuszczenia kraju, a także po eksplozji w Czarnobylu – niektóre osoby, nie godząc się na porzucenie swoich domów, postanowiły dalej żyć w skażonej strefie. Przywiązanie do określonego miejsca może także niekiedy blokować poznawanie przez nas świata – dzieje się to wtedy, gdy jesteśmy na tyle silnie związani emocjonalnie z wakacyjną destynacją, że nie podejmujemy żadnych innych podróży i mimo posiadanych możliwości nie odkrywamy innych lokalizacji. Nie każdy musi oczywiście lubić podróżować i nie ma niczego złego w odwiedzaniu ukochanego miejsca np. w sezonie letnim – jednak zbyt silny sentyment połączony z lękiem przed nowościami i niską otwartością na doświadczenie może stać się hamulcem, który sprawi, że nie poznamy wielu pięknych i fascynujących miejsc. Od miejsca, które lubimy, i które stanowi część naszego wewnętrznego krajobrazu, czasem także warto odpocząć – tak samo jak potrzebujemy czasowego oddzielenia od osób, na którym najbardziej nam zależy.
Sacrum na skraju lasu
Surowy i apodyktyczny ojciec Andrzeja Talara z serialu Dom z twierdził, że sprzedaż domu rodzinnego to czyn gorszy niż obrabowanie kościoła. Dla eterycznej Telimeny z Pana Tadeusza miejscem głębokich rozmyślań była „Świątynia dumania”, zaś popularni przed laty twórcy Mezo/Tabb i Kasia Wilk nagrali utwór Sacrum, który odnosi się właśnie do wyjątkowego dla podmiotu mówiącego miejsca i którego fragment brzmi następująco: „Jest na ziemi jedno moje małe miejsce/ gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej/ uciekam tam z moją całą miłością/ wierzę w ciebie, wierzę w moje sacrum”. Tego typu teksty wskazują, że ludzkie przywiązanie do miejsc posiada także wymiar, który – może nieco nadmiarowo – można nazwać mistycznym, quasisakralnym. Nie jest to przypadek: miejsca, które nosimy w sercu, są często tymi, w których wpajano nam podstawowe wartości, w których poznawaliśmy zasady rządzące światem i w których nawiązaliśmy najważniejsze relacje. To właśnie w skromnych domkach ciotek, usytuowanych na skraju lasu, wielu z nas uzmysłowiło sobie, że sami również stanowimy część natury, że czas – tak jak wiosna i lato – przemija, a młodsze kuzynostwo, słabe i niezdarne – potrzebuje pomocy przy krojeniu chleba. Miejsca, które wspominamy najcieplej, stanowią nie tylko obszary, w których tkane są piękne wspomnienia, ale w których kształtuje się rdzeń naszej moralności. Jednocześnie nasze ukochane miejsca – choć postrzegamy je przez pryzmat emocji – stworzone są z materii, a więc podlegają bezlitosnemu prawu przemijania i zmian. W Traktacie o łuskaniu fasoli Wiesława Myśliwskiego czytelnik napotyka na dość trudne do przyjęcia i bardzo otrzeźwiające zdanie: „To złudna wiara, że miejsca są trwalsze od czasu i śmierci”. Nasze „sakralne” domy i idealizowane małe ojczyzny pewnego dnia mogą zmienić się nie do poznania – a odwiedzanie ich może wówczas wiązać się z bólem i poczuciem straty.
Rozczarowanie powrotem
Niejeden z nas zadaje sobie pytanie, czy sentymentalne wycieczki do miejsc, w których spędziliśmy dzieciństwo czy młodość, w ogóle mają sens. Odpowiedź będzie, jak można się domyślać, niejednoznaczna: wszystko zależy bowiem od tego, jakie właściwie mamy oczekiwania względem tego typu podróży. Jeśli wierzymy, że za sprawą odwiedzin urokliwej wsi, z której pochodzili nasi dziadkowie i gdzie spędzaliśmy beztroskie wakacje lub nadmorskiej mieściny, w której uczyliśmy się łowić ryby z tatą i dawno nieżyjącym wujem „przeniesiemy się w czasie” i poczujemy dokładnie tak, jak przed laty, to wyjazd tego typu najpewniej skończy się rozczarowaniem. Przez kilkadziesiąt lat w niegdyś znanych nam miejscach zapewne zmieniła się sceneria (połacie, które niegdyś porastały łany zbóż, mogą być zajęte przez łanowe osiedla deweloperskie), mieszkańcy (sympatyczni sąsiedzi dziadków być może odeszli już z tego świata), a także – zmieniliśmy się my sami. Jako dzieci inaczej postrzegaliśmy odległości, zapachy, rozmiary (drzewa, w których cieniu wypoczywaliśmy, kiedyś wydawały się nam bardziej rozłożyste) czy dźwięki – ujadanie psów, niegdyś urokliwe, dziś może wydawać się nam irytujące. Wizyta w miejscu, które zajmuje w naszej pamięci szczególne miejsce, nieuchronnie konfrontuje nas także z własnym starzeniem się oraz utratą niektórych życiowych możliwości. Kiedy Wiktor Ruben, bohater Panien z Wilka, odwiedza dwór, w którym spędzał swoje wczesne lata, doświadcza szoku i żalu w miejsce spodziewanej euforii – do mężczyzny dociera, że jego młodość i związane z nią możliwości bezpowrotnie przeminęły. Jeśli jednak podróż do miejsca, z którym czujemy się związani, ma nam służyć jako „odświeżenie” wspomnień, to jest to jak najbardziej uzasadnione. Powroty do znanych nam miejsc pozwalają utrzymać poczucie ciągłości własnego życia, wzmacniają poczucie przynależności, a także mogą stać się łączącą pokolenia wyprawą, jeśli na tego typu wycieczkę zabierzemy dzieci lub wnuki.
„Suche” opowieści o dawnych czasach mogą być dla młodych ludzi nużące – ale jeśli o swoim dzieciństwie opowiemy siadając w pobliżu starej studni, z której niegdyś czerpaliśmy wodę, istnieje większa szansa, że przedstawiciele młodszych pokoleń zainteresują się rodzinną historią i choćby częściowo zrozumieją nasze sentymenty.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















