Jak nie oddać maszynom tego, co czyni nas ludźmi

Czy w pogoni za wygodą nie oddamy sztucznej inteligencji tego, co często uważamy za ciężar, a co w rzeczywistości nas rozwija – wysiłku, który buduje kompetencje, charakter i poczucie sensu?
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu WALL·E | fot. Materiały prasowe
Kadr z filmu WALL·E | fot. Materiały prasowe

Ludzie siedzą w miękkich fotelach na pokładzie ogromnego statku kosmicznego Axiom. Nie chodzą, bo nie muszą. Nie gotują, nie sprzątają i nie pracują. Wszystko robią za nich maszyny. Są bezpieczni i syci. Tylko życia jest w nich coraz mniej.

Kiedy w 2008 roku Pixar pokazał film WALL·E, wielu widzów odebrało go jako satyrę na konsumpcjonizm i otyłość. Dziś można go odczytać inaczej – jako opowieść o świecie, w którym człowiek stopniowo oddaje kolejne czynności maszynom, bo te wykonują je szybciej, sprawniej i lepiej.

Nie stało się to z dnia na dzień. Najpierw przekazaliśmy maszynom ciężką pracę fizyczną, potem liczenie i rutynowe zadania. Dziś coraz częściej powierzamy im także pisanie, analizowanie, planowanie, a nawet podejmowanie decyzji. Wygoda jest ogromna. Coraz więcej badań pokazuje jednak, że każda technologia coś nam daje, ale też coś nam odbiera.

Narzędzia AI, które miały odciążać pracowników, tak naprawdę u wielu z nich powodują dodatkowe przeciążenie mentalne. Według badania Harvard Business Review w niektórych branżach problem ten zgłasza ponad jedna czwarta specjalistów. Uczestnicy mówią o mgle umysłowej, bólach głowy i problemach z koncentracją – zjawisko to nazwano wypaleniem mózgu przez AI. W efekcie ryzyko paraliżu decyzyjnego wzrasta o 33 proc., a błędy stają się częstsze.

Na alarm bije również brytyjski Institute for the Future of Work: częsty kontakt z systemami monitorującymi, robotami i narzędziami AI pogarsza zdrowie psychiczne pracowników, zwiększa niepewność zatrudnienia, presję na wydajność oraz odbiera poczucie autonomii – zaczynamy czuć się jedynie dodatkiem do algorytmu.

Dlatego warto pytać nie tylko o to, co potrafi sztuczna inteligencja, ale przede wszystkim o to, co robi z człowiekiem – z jego myśleniem, relacjami i poczuciem sprawczości. 

Nieużywany mięsień słabnie

Cywilizacja to uwalnianie ludzi od wysiłku. Koło ułatwiło transport, silnik zastąpił mięśnie, kalkulator wykonuje trudne obliczenia. Sztuczna inteligencja jest jednak inna. Nie ogranicza się do pojedynczych zadań, lecz przejmuje całe spektrum procesów poznawczych: analizuje dane, programuje, tłumaczy, prowadzi korespondencję i zarządza kalendarzem. Dzięki temu mamy więcej czasu, wygody i możliwości. Tylko czy w tym nowym świecie znajdzie się jeszcze miejsce na to, co najbardziej ludzkie: ciekawość, kreatywność i wyobraźnię? 

Nieużywane mięśnie zanikają. Z mózgiem jest podobnie – rozwija się tylko wtedy, gdy pracuje. Każda umiejętność wymaga wysiłku. Skrzypek ćwiczy gamy, pilot spędza setki godzin w kokpicie, a pisarz wyrzuca więcej stron, niż publikuje. To nie sukces nas rozwija, lecz droga, która do niego prowadzi. Sztuczna inteligencja oszczędza nam trudu. Przygotowuje prezentacje, układa plany konferencji i sporządza listy gości. Skoro zrobi wszystko za nas, nie musimy nawet kiwnąć palcem. 

Bierność ma jednak swoją cenę. Pokazuje to trwający 30 miesięcy eksperyment z udziałem 26,8 tys. chińskich licealistów. Uczniowie korzystający z AI szybciej odrabiali prace domowe i dostawali lepsze oceny. Sześć miesięcy później wypadali jednak gorzej na egzaminach, a po dwóch latach większość nie potrafiła rozwiązywać zadań bez wsparcia technologii.

To nie jedyny sygnał ostrzegawczy. 

Badanie Microsoftu i Uniwersytetu Carnegie Mellon pokazało bowiem prostą zależność: im większe zaufanie do AI, tym rzadsza weryfikacja jej odpowiedzi. W 40 proc. zadań pracownicy przestawali je sprawdzać. Nie dlatego, że wierzyli w nieomylność algorytmów. Zwyciężała wygoda, a wraz z nią słabł nawyk krytycznego myślenia. 

Gdy AI zaczyna wyręczać 

Od tysięcy lat człowiek uczy się w ten sam sposób: pytanie, niepewność, błąd, kolejna próba, zwątpienie i dopiero na końcu odpowiedź. Ten długi, często frustrujący proces hartuje umysł. AI skraca go do kilku sekund. Wpisujemy polecenie i natychmiast dostajemy gotowy tekst, analizę czy strategię.

Nie mylmy jednak odpowiedzi ze zrozumieniem, a wygody z osiągnięciem. To tak, jakby przeczytać samo zakończenie i uznać, że zna się całą powieść, albo wjechać kolejką na szczyt góry i twierdzić, że zdobyło się go tak samo jak ci, którzy wspinali się o własnych siłach. Cel został osiągnięty, ale doświadczenie pokonywania własnych ograniczeń przepadło.

Rozwijają nas nie gotowe odpowiedzi, lecz pytania. To one zmuszają do myślenia, porównywania faktów i wyciągania wniosków. Psychologowie od lat podkreślają, że uczymy się nie dzięki łatwym rozwiązaniom, ale zmaganiu z problemami. Jeśli zawsze będziemy wybierali drogę na skróty, możemy podzielić los bohaterów animacji firmy Pixar.

Każdy pamięta ten moment, gdy osiągnął coś, co wydawało się niemożliwe: przebiegł maraton, wygrał konkurs matematyczny, założył firmę. Te doświadczenia łączy jedno – przekonanie, że nasze działania mają znaczenie i prowadzą do celu. Sukces owocuje pewnością, że poradzimy sobie także następnym razem. Na tym polega poczucie sprawstwa.

Sztuczna inteligencja często wzmacnia nasze kompetencje. Lekarz szybciej stawia diagnozę, architekt sprawniej porównuje wersje projektu, a przedsiębiorca trafniej ocenia ryzyko. Problem pojawia się, gdy AI przestaje pomagać, a zaczyna wyręczać. Oszczędzamy czas, lecz tracimy okazję do szlifowania swoich umiejętności. Kiedy omijamy trudności, jak się przekonać, na co naprawdę nas stać? 

Nadchodzi cyfrowe bezrobocie?

NASK szacuje, że generatywna sztuczna inteligencja może wpłynąć na 30 proc. miejsc pracy w Polsce, czyli na około 5 mln stanowisk. Ponad 800 tys. z nich znajduje się w strefie wysokiego ryzyka. Najbardziej zagrożone są zawody związane z przetwarzaniem informacji.

Debata społeczna nie powinna się jednak kręcić wokół pytania, ile profesji zniknie. Ważniejsze jest to, co tracimy wraz z zatrudnieniem poza samą pensją. Już w latach 80. psycholog Marie Jahoda zwracała uwagę, że praca porządkuje dzień, tworzy relacje, wskazuje cele, buduje status i skłania do aktywności. Te często niezauważane czynniki decydują o naszym dobrostanie.

Potwierdzają to wyniki niedawnego badania Gallupa obejmującego ponad 350 tys. pracowników z 149 krajów. Czerpiący satysfakcję z obowiązków zawodowych oceniają swoje życie średnio o 1 pkt wyżej (w 10-stopniowej skali) niż osoby niezadowolone ze swojego zajęcia. 

Bezrobocie technologiczne łatwo uznać za wyzwanie wyłącznie ekonomiczne. W rzeczywistości stawką jest coś więcej. Co stanie się z człowiekiem, jeśli coraz rzadziej będzie doświadczał sprawczości, odpowiedzialności i satysfakcji z własnych osiągnięć? I czy nie zapłacimy za to większą samotnością?

Pasażerowie statku kosmicznego Axiom, choć siedzą obok siebie, rozmawiają przez ekrany. My coraz częściej obywamy się bez ludzi. Chatbot staje się nauczycielem, trenerem i powiernikiem. Jest zawsze dostępny i nigdy nie ocenia. Szkopuł w tym, że – jak zauważa psycholog Paul Bloom – może jedynie dawać pozór bycia wysłuchanym. Psychiatra Serge Tisseron idzie o krok dalej, przypominając, że AI została zaprojektowana tak, by się z nami bezwarunkowo zgadzać, podczas gdy to właśnie sprzeciw i tarcia uczą nas dostrzegać różne perspektywy. 

To warto robić samemu 

Obaw związanych ze sztuczną inteligencją przybywa. Coraz częściej wyrażają je przedstawiciele pokolenia Z, jeszcze niedawno uważani za największych entuzjastów cyfrowych innowacji. Dobrze pokazała to tegoroczna uroczystość wręczenia dyplomów na Uniwersytecie Arizony. Eric Schmidt, były prezes Google’a, przekonywał absolwentów, że rewolucja wywołana przez sztuczną inteligencję będzie „większa, szybsza i bardziej wszechobecna niż wszystko, co było wcześniej”. Zamiast oklasków usłyszał gwizdy i buczenie. Część studentów demonstracyjnie opuściła ceremonię. 

Oczywiście postępu nie da się zatrzymać – i nie ma takiej potrzeby. Algorytmy będą coraz lepsze. Będą pisać, analizować i projektować sprawniej niż dziś, przejmując kolejne zadania. To dobra wiadomość, o ile nie zapomnimy, że celem technologii nie jest zastąpienie człowieka, lecz poszerzenie jego możliwości. Każde pokolenie musi samo zdecydować, gdzie postawić granicę.

Są sfery, które powinny pozostać wyłącznie ludzkie: głębokie rozmowy, krytyczne myślenie, samoobserwacja i moralne wybory. Tylko od nas zależy, czy wygoda nie zamieni nas w ociężałych i zblazowanych bohaterów filmu WALL·E.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pytania ważniejsze od odpowiedzi