Oszczep wiary

Nazywany jest apostołem Skandynawii. 1200 lat temu ochrzcił króla Danii, trzy lata później misyjne dzieło kontynuował już w Szwecji.
Czyta się kilka minut
Pomnik Ansgara, apostoła Skandynawii, w Hamburgu. Misjonarz był pierwszym biskupem tego niemieckiego miasta fot. Westend61/Getty Images
Pomnik Ansgara, apostoła Skandynawii, w Hamburgu. Misjonarz był pierwszym biskupem tego niemieckiego miasta fot. Westend61/Getty Images

Jego imię – Ansgar albo Oskar – interpretowane jest jako „dzierżący oszczep”. Misjonarz nie poszedł tu śladem swojego wielkiego poprzednika, Winfrida, który zmieniwszy imię z germańskiego na romańskie Bonifacy („dobrze czyniący”) przeszedł do potomności jako apostoł Niemiec. Oszczep wiary, rzucony przez Ansgara w kierunku północy, doleciał jednak równie skutecznie tam, gdzie nie stanęła dotąd stopa żadnego chrześcijanina. 1200 lat temu ochrzcił króla Danii i choć kraj ten długo jeszcze pozostawał pogański, dzieło apostolstwa Skandynawii, raz rozpoczęte, trwało już konsekwentnie, choć z przerwami, aż do jego wypełnienia.

Mnich czyli misjonarz

Choć urodzony na terenie Francji, był Germaninem z pochodzenia. Początek IX wieku (Ansgar przyszedł na świat w 801 roku) to epoka, w której Frankowie, zdobywcy kraju, jaki zawdzięcza im swoją obecną nazwę, zachowali jeszcze resztki rodzimych obyczajów, w tym imiona. Dopiero kolejne pokolenie Franków całkowicie roztopiło się w gallo-rzymskim otoczeniu, tym samym dając początek narodowi Francuzów. Ansgar jednak nigdy nie był specjalnie czczony na terenie Francji, gdyż to nie ona była polem jego aktywności.

Wcześnie osierocony, oddany został przez wychowawców do benedyktyńskiego klasztoru w Korbei. Tam zdobył wiedzę, tam też został postrzyżony na mnicha. Niewiele możemy powiedzieć o jego pierwszych motywach. Łaciński Żywot Ansgara, jedyne źródło do badania jego życiorysu, napisane przez Rimberta, ucznia i następcę misjonarza, jest typową hagiografią, stworzoną już z perspektywy dokonanego dzieła chrystianizacji. Historyk nie odpowie jednak na pytanie, czy powołanie do misji wyszło od niego, czy też było zadaniem nałożonym nań przez przełożonych. W odniesieniu do tamtych czasów, określanych przez dziejopisów mianem głębokiego średniowiecza, kwestia ta ma przecież drugorzędne znaczenie. Jeśli wybrałeś służbę Bogu, a jednocześnie przyszło ci żyć na rubieżach chrześcijaństwa, połączenie w jednym dróg zakonnika i misjonarza było wówczas rzeczą naturalną i oczywistą.

Atrakcyjne, bo trudne

Jako młody, 21-letni zakonnik, Ansgar wysłany został w głąb kraju Germanów. Dolna Saksonia, położona w dolnym biegu Wezery i Łaby, była wówczas miejscem na poły jeszcze pogańskim, mimo długotrwałych wysiłków następców Bonifacego. Benedyktyński klasztor w Nowej Korbei (filia tej „starej”, czyli francuskiej) stał się ośrodkiem szkolenia kadr zakonnych, wysyłanych potem ku ludom, do których nie dotarło jeszcze chrześcijaństwo. A byli to bezpośredni sąsiedzi mieszkańców Dolnej Saksonii. Przybrzeżne wyspy oraz nizinne, zalewowe tereny przylegające do Morza Północnego zasiedlali Fryzowie – lud żyjący z piractwa i przywiązany doń tak samo mocno, jak do starej wiary. Za nimi mieszkali Danowie (Duńczycy), zaś jeszcze dalej na północ Swewowie (Szwedzi) – jedni i drudzy zaliczani już do Skandynawów.

Co łączyło Fryzów, Duńczyków i Szwedów? Przede wszystkim zamiłowanie do łupiestwa bogatszych od nich sąsiadów. Skandynawowie doszli w tym do mistrzostwa, prześcigając w dziele rabunku nawet Fryzów. Ich długie łodzie były wówczas postrachem całej północnej Europy. „Chodzenie na wiking” (wyprawy rabunkowe) stało się nawet ich synonimem i odtąd świat znał ich pod nazwą Wikingów.

Wysyłanie do takich ludzi młodych, świeżo wyszkolonych zakonników wydawało się aktem szaleństwa. Jednak taka to była epoka. Im trudniejsze wyzwanie, tym bardziej nęciło ono wyznawców Chrystusa. Włącznie z perspektywą męczeństwa za wiarę – na wzór Mistrza z Galilei.

Aż do krańców ziemi

Ansgar ruszył więc na północ z błogosławieństwem opata Adalharda, który na drogę wskazał mu cytat z Księgi Izajasza. Bóg zwraca się tam do proroka: „Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”. Pan „uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną” – wyznaje w innym miejscu Izajasz i można się domyślać, że młody Ansgar, jako „dzierżący włócznię”, wziął do siebie również i te słowa.

Lakoniczne fakty i daty, podane nam przez Rimberta, zawierają jakby magnes przyciągający wyobraźnię. Przedstawmy więc sobie drogę benedyktyna i czyhające na niej niebezpieczeństwa. A przede wszystkim postarajmy się docenić jego odwagę.

Gdy nawrócił na chrześcijaństwo króla Danii Haralda Klaka, miał zaledwie 25 lat. W trzy lata później, w 829 roku, widzimy Ansgara już w Szwecji, gdzie kontynuuje misyjne dzieło. Trwało ono właściwie aż do śmierci benedyktyna 3 lutego 865 roku w Bremie. Kanonizowano go już w dwa lata później; odtąd Kościół obchodzi każdego 3 lutego dzień jego pamięci.

Dlaczego Brema? Otóż to miasto, a wcześniej jeszcze Hamburg, stały się bazami wypadowymi misyjnych wypraw Ansgara. Misjonarz był też pierwszym biskupem Hamburga, a także Bremy.

Młodsza Europa

Ziarno przezeń posiane przykryła warstwa gleby: po śmierci Ansgara, przez kolejne dwa wieki, Skandynawia na nowo pogrążyła się w pogaństwie. Misyjne próby, choć nadal trwały, były nieskuteczne. Dopiero od początków XI stulecia możemy na dobrą sprawę mówić tam o trwałym i nieprzerwanym pochodzie chrześcijaństwa.

Skąd wziął się więc fenomen Ansgara jako „Bożego Oszczepu”? IX wiek po Chrystusie to w Europie czas małego odrodzenia, zwany przez historyków kultury „renesansem karolińskim”. Potomkowie Karola Wielkiego panowali nad ludami kontynentu nie tylko mieczem, ale i księgą słowa Bożego. Kiedy wymarli, osłabły kulturowe centra zachodniego chrześcijaństwa, a Europa, nękana od północy najazdami Wikingów, zaś od południa atakami Węgrów i Saracenów, jakby skurczyła się w sobie. Chrześcijańskie misje nie miały już tej śmiałości co za czasów Ansgara.

Ten kryzys trwał przez 200 lat. Znamienne, że w tym samym czasie podobny proces dokonał się na południu i wschodzie Europy. W krainach zamieszkałych przez Słowian misyjne dzieło świętych Cyryla i Metodego odnosiło prawdziwe sukcesy, zanim przytłumił je okres pogańskich najazdów. Obrządek słowiański wyszedł z tego dwustuletniego kryzysu na tyle osłabiony, że nie miał już siły przetrwania wobec nowej fali misyjnej, prowadzonej już przez łacińskich misjonarzy z Bawarii.

Jednak wspólna, bo chronologicznie ta sama historia chrystianizacji narodów słowiańskich i skandynawskich, dała historykom kultury impuls do nazwania ich wszystkich „młodszą Europą” – tak jak jej starszą siostrą jest chrześcijańska Europa basenu Morza Śródziemnego.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2026