Nowy bat na drogowych piratów

Wprawdzie spada liczba śmiertelnych wypadków na polskich drogach, ale nadal jest ich za dużo. Za wiele z nich odpowiedzialni są kierowcy, którzy lekceważą bezpieczeństwo swoje i innych. Zmienić ma to surowsze prawo wobec drogowych piratów.
Czyta się kilka minut
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTEReast news
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTEReast news

Statystyki przekonują, że na polskich drogach ginie coraz mniej ludzi. Jednocześnie media systematycznie donoszą o tragicznych w skutkach wypadkach. Przyczyn jest wiele, niestety najczęstszymi są brawura, nieodpowiedzialność i świadome łamanie przepisów.

Lepiej, ale nie idealnie

Ze statystyk opublikowanych przez Komisję Europejską (KE) wynika, że w całej Unii Europejskiej w 2024 roku w wypadkach drogowych zginęło 19 940 osób, czyli o 2 proc. mniej niż rok wcześniej i 12 proc. mniej niż w 2019 roku. Choć liczba ta spada, postęp w kierunku unijnego celu „zero ofiar śmiertelnych do 2050 roku” wciąż jest zbyt powolny – alarmuje KE.

Polska, mimo że wciąż znajduje się powyżej średniej unijnej pod względem liczby osób zabitych na drogach na milion mieszkańców (średnia to 45, a w Polsce wynosi ona 52), w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowała największą poprawę w całej Unii. W 2024 roku w wypadkach drogowych w Polsce zginęło 1896 osób, co oznacza spadek o ponad jedną trzecią w ciągu pięciu lat. Ze wstępnych danych wynika, że w pierwszym półroczu tego roku ponownie odnotowano tendencję spadkową.

Komisja Europejska podkreśliła, że kluczowe znaczenie dla poprawy bezpieczeństwa mają: rozwój infrastruktury, lepsze egzekwowanie przepisów, a także wdrażanie nowych technologii w pojazdach.

Niebezpieczne wakacje

Wprawdzie w Polsce nadal jest sporo do zrobienia, jeśli chodzi o unowocześnienie infrastruktury drogowej, to jednak nie ten aspekt bezpieczeństwa jest najczęstszą przyczyną wypadków, a błędy kierowców. Nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, zbyt duża prędkość i niedostosowanie jej do warunków panujących na drodze oraz nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu – to główne grzechy polskich kierowców. Inne to: niezachowanie bezpiecznej odległości, nieprawidłowe wyprzedzanie, a także jazda pod wpływem alkoholu oraz rozproszenie uwagi, czyli korzystanie ze smartfona, rozmowa z pasażerem czy jedzenie za kierownicą.

Szczególnie niebezpiecznie na polskich drogach jest w weekendy, święta i w lecie. Okazuje się, że wakacyjna aura sprzyja wypadkom. Z danych Instytutu Transportu Samochodowego (ITS) wynika, że do około 20 proc. wszystkich wypadków drogowych dochodzi właśnie w lipcu i sierpniu. W latach 2022–2024 podczas wakacji wydarzyło się ponad 12,7 tys. wypadków, w których zginęło 1 124 osób, a prawie 15 tys. zostało rannych – z czego blisko 4,7 tys. odniosło ciężkie obrażenia.

„Letnia aura sprzyja podróżom, ale też ryzykownym zachowaniom – szczególnie przekraczaniu dozwolonej prędkości, ignorowaniu przepisów przez kierowców, ale też braku ostrożności wśród pieszych czy rowerzystów. Latem wzrasta również udział dzieci i młodzieży w ruchu drogowym, więcej osób porusza się rowerami, motocyklem czy elektryczną hulajnogą – wszyscy zatem musimy szczególnie uważać” – apelują autorzy raportu.

Podczas wakacji najczęściej w wypadkach uczestniczą osoby podróżujące samochodami osobowymi. Dużą grupą poszkodowanych byli też piesi, w tym osoby korzystające na przykład z deskorolek, rolek itp. W przypadku motocyklistów i użytkowników motorowerów odnotowano 12-procentowy wzrost liczby wypadków. W trzy wakacyjne sezony życie straciły 224 osoby poruszające się tymi pojazdami. Wzrosła również liczba wypadków z udziałem rowerzystów i osób poruszających się e-hulajnogami i UTO (urządzenia transportu osobistego napędzane elektrycznie, z wyjątkiem hulajnóg). W stosunku do 2023 roku liczba wypadków rowerzystów wzrosła o 10 proc., a z udziałem e-hulajnóg i UTO aż o 34 proc.

ITS przypomniał, że bezpieczeństwo na drodze zależy od wszystkich użytkowników, niezależnie od środka lokomocji. Kluczowe są: rozwaga, znajomość przepisów, trzeźwość, dostosowanie prędkości do warunków ruchu oraz nakazów ograniczenia prędkości. Badania Instytutu pokazują, że aż 79 proc. polskich kierowców przekracza limity dozwolonych prędkości poza obszarem zabudowanym.

Surowsze prawo

Rząd ma nowe pomysły na poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) przygotowuje właśnie nowy pakiet przepisów. Zmiany wprowadzają wyższe kary za brawurową, niebezpieczną jazdę. Do tego recydywiści i posiadacze wielokrotnych zakazów prowadzenia pojazdów mają zniknąć z ruchu drogowego. Drakońskie sankcje mają dotyczyć szczególnie osób lekceważących przepisy.

Chodzi o organizatorów i uczestników ulicznych wyścigów. Z danych MS wynika, że codziennie organizowane są średnio trzy potwierdzone nielegalne wyścigi samochodowe. Dlatego amatorów street racingu policja miałaby traktować jak przestępców. Karany będzie także drift, czyli jak wyjaśnia resort, celowe wprowadzenie pojazdu w poślizg lub doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, wykonane w trakcie ogólnodostępnego zgromadzenia, bez wymaganego zezwolenia. Przepis obejmie też motocyklistów, którzy jeżdżą na jednym kole (tzw. stójka). Za organizację lub udział w nielegalnych wyścigach przewidziano karę od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Nowelizacja przewiduje również karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat za prowadzenie pojazdu poza nielegalnym wyścigiem, ale w sposób brawurowy i jednocześnie stwarzający zagrożenie. Chodzi o rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa na drodze, przekroczenie dopuszczalnej prędkości co najmniej o połowę na autostradzie lub na drodze ekspresowej albo co najmniej dwukrotnie na innej drodze oraz stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa innej osoby.

MS zakłada również, że jeśli kierowca spowoduje wypadek śmiertelny albo ciężki uszczerbek na zdrowiu innej osoby, wówczas będzie podlegał karze od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Przepis ten będzie dotyczył osób, które uczestniczą w nielegalnym wyścigu, prowadzą pojazd w sposób brawurowy lub naruszają zakaz prowadzenia pojazdów.

Zaostrzone przepisy przewidują także, że osoba, która wsiądzie za kierownicę mimo czasowego zatrzymania prawa jazdy i złapie ją policja, będzie miała odebrane uprawnienia na stałe. O nowe prawo jazdy będzie można starać się dopiero po pięciu latach. Ta sankcja ma wyeliminować z ruchu recydywistów drogowych. Z danych policji wynika, że wobec ponad 40 tys. kierowców sądy orzekły więcej niż jeden zakaz prowadzenia. Ponad 50 osób ma więcej niż 10 zakazów. Rekordzista miał ich 23, z czego sześć dożywotnich. Tylko w 2025 roku policja zatrzymała za kierownicą 13 829 osób, wobec których orzeczony był zakaz prowadzenia pojazdów.

Zaostrzone zostają również przepisy dotyczące przepadku pojazdów. Będzie on możliwy także, jeśli sprawca był trzeźwy, ale kierował pojazdem pomimo obowiązującego zakazu. Kolejna zmiana to surowsze kary za nadmierną szybkość. Trzy przekroczenia +50 km/h i kierowca ma stracić prawo jazdy na zawsze.

W MS pracuje zespół, który ma pilnie wypracować metody skutecznej walki z osobami notorycznie łamiącymi sądowe zakazy. Ma w tym pomóc system dozoru elektronicznego oraz miejski monitoring. W przypadku tego drugiego chodzi o skanowanie twarzy przez kamery.

Jeśli do proponowanych przez rząd zmian w przepisach przychyli się parlament i prezydent, to mają one szansę wejść w życie w przyszłym roku. Pytanie, czy nowy bat na drogowych piratów przyniesie oczekiwany skutek. Czas i statystyki pokażą.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2025