Napięcie jest większe po 2022 roku

Czyta się kilka minut
Witold Horowski/Rys. Zosia Komorowska/PK
Witold Horowski/Rys. Zosia Komorowska/PK

Konflikt polsko–ukraiński, który wybuchł ostatnio w związku z decyzją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA, wprowadza oba państwa w nową fazę relacji. Przeprowadził Pan analizę, jak temat ludobójstwa na Wołyniu wpływał na nie w ostatnich latach. Jak to wyglądało?

– Zestawiłem dane z Google Trends dla hasła „Wołyń” oraz odsłony hasła „Rzeź wołyńska” w Wikipedii z danymi z dostępnych raportów na temat antyukraińskich zachowań w Polsce. Wniosek jest taki, że nie istnieje prosta zależność między wzrostem zainteresowania Wołyniem, a wzrostem agresji wobec Ukraińców. Do 2014 roku niewiele się o nim mówiło. Zmianę przyniosła premiera filmu Wołyń Wojciecha Smarzowskiego (2016), a potem obchody 75. rocznicy rzezi (2018). Nie skutkowało to jednak wzrostem postaw ksenofobicznych i agresji. Taki problem istniał, ale bez istotnego związku z pamięcią o Wołyniu.

Po wybuchu wojny w 2022 roku widzimy jednak zmianę. Wpływ rosyjskiej propagandy, polaryzacja polityczna i aktywność ludzi w social mediach to czynniki, które wpływają wprost na wzrost napięcia polsko-ukraińskiego. Dziś, po decyzjach polityków, konflikt ogniskuje się na pamięci historycznej o Wołyniu. Prowadzi to do radykalizacji postaw, aż po skrajną przemoc.

Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego temat UPA i Wołynia został teraz wywołany. Emocjonalna reakcja polskiej prawicy była przewidywalna. Co swoją decyzją zyskał prezydent Zełenski?

– Są analogie w mechanizmach polityki naszych krajów. Emocje zbiorowe to jedno, decyzje zawodowych polityków – drugie. W pewnej chwili politycy dostrzegli, że na eskalacji tego typu można zbić kapitał polityczny, bo populizmowi ulega nie tylko skrajna prawica, ale i grupa wyborców umiarkowanego środka. Radykalizacja politykom się opłaca. Poza tym wystarczy, że jeden z nich zaczyna prowadzić narrację wokół tych tematów, pozostali muszą się wobec tego określić.

Prezydent Zełenski zmusił do tego (intencjonalnie lub nie) większość swoich rywali politycznych. Zgodnie z przewidywaniami stanęli za nim murem. W Polsce z kolei rosyjska dezinformacja wykorzystuje konflikt do swoich celów, a część polskiej sceny politycznej (świadomie lub nie), ten przekaz wzmacnia. Sceptycyzm wobec Ukrainy ma inne natężenie w Konfederacji, inne w PiS i KO czy PSL, ale jest powszechny. Zmienił się język klasy politycznej, za tym poszła radykalizacja opinii publicznej. Narasta ilość szowinistycznych ataków słownych, a nawet fizycznych.

Rosyjska dezinformacja to samo robi w Ukrainie! Polska zmienia dziś zasady świadczenia pomocy dla uchodźców. Jak Ukraińcy to odbierają?

– Problemem jest nie tyle zmiana zasad, co atmosfera, w jakiej się to odbywa. Jeśli decyzjom administracyjnym towarzyszy narracja sugerująca, że uchodźcy są źródłem problemów społecznych, pojawia się poczucie odrzucenia, nieufności. Tymczasem zdecydowana większość obywateli Ukrainy pracuje, płaci podatki i chce tylko normalnie funkcjonować w Polsce. Według ekonomistów praca imigrantów z Ukrainy jest nad wyraz korzystna dla polskiej gospodarki. To uważam za rozstrzygające. Decyzje o ograniczeniu pomocy są tu polityczne, a nie uzasadnione troską o budżet.

Media właśnie napisały o śmiertelnym pobiciu Polaka przez trzech obywateli Ukrainy i o agresji Polaka wobec ukraińskich dzieci. Ile w tym autentycznego oburzenia, a ile racjonalizacji ksenofobii?

– Zestawianie pospolitego przestępstwa (pobicie, znieważenie itd.) bez podtekstu narodowego (tak było w przypadku ataku na Polaka, który zmarł, co potwierdziła prokuratura) z tzw. przestępstwami z nienawiści, jest wątpliwe. Jednak każdy przypadek przemocy ze strony osób tej czy innej narodowości będzie prowadzić do dalszej eskalacji emocji, stereotypów i uprzedzeń, a zatem do wzajemnej agresji. Musimy być uważni, emocje łatwo wymykają się spod kontroli. Natomiast podkreślam: to nie pamięć historyczna jest źródłem tego konfliktu! Generuje go sposób, w jaki wykorzystują ją politycy do populistycznych celów. Stawką nie jest tu prawda, lecz władza.

Prezydent Ukrainy deklaruje otwarcie archiwów dotyczących Wołynia. Zrobi to?

– Tak, deklaruje też przyspieszenie ekshumacji. Niezależnie od tego jakie będą fakty, to ten gest stał się już sygnałem politycznym. A to dobra wiadomość.

WITOLD HOROWSKI

Ekonomista, przedsiębiorca i marketer; poznański działacz społeczny, od 2011 roku prezes Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polska-Ukraina, organizator Festiwalu Kultury Ukraińska Wiosna; w latach 2012-2019 Konsul Honorowy Ukrainy w Poznaniu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2026