Miejsce po prawej lub po lewej

Wyrosło już więcej niż jedno pokolenie przyzwyczajone do tego, że w razie czego robimy reset systemu i zaczynamy od nowa. Tymczasem w teologii Kościoła jedną z kluczowych prawd jest ta, że nastąpi moment ostatecznego rozstrzygnięcia.
Czyta się kilka minut
Sąd Ostateczny, Fra Angelico, 1425–1430. Po lewej stronie Chrystusa zasiadającego na tronie potępieni wtrącani do piekła, po prawej – zbawieni. W centrum otwarte groby symbolizują zmartwychwstanie umarłych fot. Wikipedia
Sąd Ostateczny, Fra Angelico, 1425–1430. Po lewej stronie Chrystusa zasiadającego na tronie potępieni wtrącani do piekła, po prawej – zbawieni. W centrum otwarte groby symbolizują zmartwychwstanie umarłych fot. Wikipedia

Podejmiemy ostateczną decyzję i poniesiemy jej ostateczne, a więc totalne, skutki. Dokona się to w chwili naszej śmierci, kiedy, jak naucza Kościół, Bóg dokona sądu szczegółowego nad każdym z nas. Wyobrażenia na temat tego ostatniego są różne. Pierwsze z nich to typowa scena sądowa, jak chociażby ta w Księdze Daniela (zob. Dn 7, 9–14). Sąd zasiada, otwarte zostają księgi, w których zapisane jest życie podsądnego, i na podstawie tej opowieści wydany zostaje wyrok. Podobnie relacjonuje to w swoich objawieniach św. Brygida Szwedzka, zresztą córka sędziego. Współcześnie opisuje się to wydarzenie raczej w kategoriach relacji, a więc spotkania z Bogiem, poznania Go i udzielenia wtedy ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy przyjmuję odkupienie, które On mi daje. C.S. Lewis przedstawił ten moment w Ostatniej bitwie jako spojrzenie w twarz Aslana przy przejściu przez bramę z tej rzeczywistości do nowej: jedni patrzą z miłością, na twarzach drugich maluje się nienawiść. Nie ma stanu pośredniego i nie jest to błąd teologiczny – bardzo często zapominamy, że ci, którzy są w czyśćcu, są już zbawieni. Potrzebują tylko oczyszczenia.

Niebo albo piekło

Zacznę od piekła, by mieć jak najszybciej to za sobą i zająć się przyjemniejszą perspektywą. Nie ukrywam, że im jestem starsza, tym bardziej doceniam genialność obrazu, którego do opisania tego stanu użył wspomniany wyżej pisarz, choć w innej książce – Listach starego diabła do młodego. Królestwo demonów to u niego bezduszny urząd, z jego zamulającą biurokracją, hierarchią i bezwzględną rywalizacją przy wspinaniu się po szczebelkach kariery. Potępienie polega na tym, że dusze stają się pokarmem dla demonów, nie ma więc wyrafinowanych sposobów męczenia potępionych, jak u Dantego. Jest jednocześnie prościej i bardziej przerażająco: diabły albo dostarczają pokarmu, albo same się nim stają. Dominującą postawą jest pogarda i podszyta nią służalczość, a tym, czego najbardziej brak, jest miłość. I nie tylko sama jej postawa, ale nawet zdolność do jej dostrzeżenia. Taki wniosek można wysnuć z tego, jak Krętacz opisuje rodzinę, która kocha: „Dom pełen nieprzeniknionej tajemnicy. Jesteśmy pewni (wynika to z podstawowych założeń), każdy członek tej rodziny musi w jakiś sposób wykorzystywać pozostałych, lecz nie możemy odkryć, w jaki sposób to czyni. Podobnie jak sam Nieprzyjaciel [Bóg] strzegą zadrośnie tajemnicy tego, co rzeczywiście się kryje za owym udawaniem bezinteresownej miłości”. Zgodnie z obrazem Lewisa nie ma więc w piekle dramatyzmu, dynamiki, jest za to nuda i hałas, nieustanny lęk przed drugim, który w każdej chwili może stać się zagrożeniem, oraz totalna utrata autonomii, opisywana tu jako pożeranie.

Rodzi się pytanie, kto przy zdrowych zmysłach wybrałby taką egzystencję zamiast królestwa Boga? Właśnie, w tym pytaniu kluczowy nie jest czasownik, tylko warunek początkowy: przy zdrowych zmysłach czy też zdrowym rozeznaniu. Kluczem jest pewna prawda, którą rzadko bierzemy pod uwagę, myśląc o sądzie, mianowicie ta, że każdy doczesny wybór w nas się odciska. Neurobiolodzy mówią o tym, że wytwarzają się w naszym mózgu konkretne ścieżki neuronowe, a potem utrwalają. Myślę, że podobny proces dokonuje się w naszych duszach: podejmując konkretne działania, wyrabiamy w niej nawyk wybierania dobra (kształtujemy cnotę) lub zła (pielęgnujemy wadę). W obrazie otwarcia ksiąg i lekturze naszych uczynków trzeba więc widzieć nie tyle bezduszną prawną wyliczankę, co opowieść o stanie naszego sumienia; to, czy staraliśmy się żyć w prawdzie, czy tylko na pokaz? Kierowaliśmy się miłością czy lękiem przed konsekwencjami, w sercu jednak pielęgnując pragnienie, by coś zrobić i nie ponieść tych ostatnich? W naszym życiu chodziło o bliskość Boga czy o to, co ludzie powiedzą?

Deszcz życia

Moment sądu szczegółowego to także chwila wylania na nas łaski. Dużo jednak zależy od tego, jaką glebę stanowi nasze serce. Dobrze tę dynamikę oddaje prawda, że wilgoć najskuteczniej wchłania gleba, która już jest lekko wilgotna i jednocześnie cały czas tę wilgoć oddaje roślinom. Jeśli ziemia zanadto wyschła, na jej powierzchni wytwarza się skorupa, która blokuje dopływ wody do jej wnętrza, przez co nie dość, że pole jest nieurodzajne, to jeszcze padający deszcz po prostu po niej spływa, nie zmieniając jej stanu. Starając się uchronić wewnątrz siebie wilgoć, którą ma, pole takie zamyka się na obdarowanie z zewnątrz.

O tym zresztą mówi Jezus w przypowieści o talentach, opisując zachowanie ostatniego sługi: otrzymuje on wiele, ale przez to, że nie puszcza tej kwoty w obieg, tylko ze strachu zakopuje te pieniądze, sam nic nie zyskuje, nie daje nic panu ani nie przyczynia się do wzrostu PKB (ówczesnego odpowiednika), czyli społecznej korzyści.

Zasadniczo chodzi tu o sytuację, kiedy za wszelką cenę ktoś próbuje pielęgnować ku własnej chwale to, co otrzymał od Boga, zamiast wykorzystać to do służenia innym. Jeśli zamiast tego ćwiczyłby się w cnocie – czytaj: regularnie przyjmował i przekazywał dalej „wodę” łaski dawanej przez Pana – po pierwsze, byłby na nią coraz bardziej wrażliwy i otwarty, po drugie, wydawałby plon, po trzecie wreszcie, w chwili sądu szczegółowego pozwoliłby łasce się przeniknąć i pociągnąć ku Światłu.

Nowe Jeruzalem

Opozycją piekła nie jest raj. Nam zostało obiecane nowe niebo i nowa ziemia, nie powrót do pierwszego ogrodu. Problem w tym, że rzeczywistość niebiańska jest w popularnej kulturze opisywana w sposób zdecydowanie mało zachęcający. Jednym z najostrzej podkpiwających z tej wizji był Mark Twain, piszący o tym, jak przerażającą perspektywą jest machanie przez całą wieczność palmą i śpiewanie kościelnych hymnów, szczególnie jeśli nie ma się głosu ani słuchu. Zresztą Dantemu także lepiej wyszło opisanie piekła niż raju, a na pewno ten pierwszy opis jest szerzej znany. Nawet współczesne kino ma pod górkę z ukazywaniem dobra i świętości tak, by nie było to kiczowate lub drętwe.

Myślę, że problem ten bierze się z prostoty dobra i świętości, po prostu odbieramy je jako stan naturalny, normalność. Co zresztą pokazuje, że właśnie do niego zostaliśmy stworzeni. Biblia, pisząc o niebie, używa obrazu miasta żyjącego w pokoju, choć nie w stagnacji. Akwinata mówi, że będzie to stan, w którym wciąż żywe będą w nas pragnienia i będą się rodzić kolejne, ale jednocześnie będą od razu w pełni zaspokajane. Znów przywołam C.S. Lewisa i Ostatnią bitwę – pisząc o nowym stworzeniu, używa on obrazu biegu „dalej wzwyż, dalej w głąb”. Jest tu i dynamika, i dążenie, i poznawanie, wreszcie niesamowita radość płynąca z samego ruchu. Od siebie dodałabym jakiś aspekt tworzenia i rozwoju, bo myślę, że będąc w jedności ze Stwórcą, nie da się Go w tej kwestii nie naśladować.

Czyściec

Na koniec krótko o stanie przejściowym. Jak napisałam, są w nim ci, którzy przyjęli zbawienie – okazali się przenikliwi dla łaski, że wrócę na moment do opisu gleby, ale jednocześnie ich doczesne wybory sprawiły, że nie osiągnęli pełni swojego potencjału kochania. W wielu wizjach czyściec to przestrzeń wypełniona ogniem, ale, jak się zdaje, nie chodzi o materialny płomień. To obraz tęsknoty za Bogiem, która rozszerza serce, wypala to, co zbędne, stymulując rozwój tego, co dobre. Swego rodzaju przygotowanie kondycyjne przed niebiańskim maratonem.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2025