Jak zostać królem

To, w jaki sposób Dawid został królem, to historia awanturnicza i pełna zwrotów akcji. Jak ulał pasuje do kreskówki z inspirującym przesłaniem.
Czyta się kilka minut
fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Animację o najmłodszym synu Jessego wyprodukowało Angel Studios, a więc firma, która stoi m.in. za sukcesem serialu The Chosen. Kolejny raz wybrano też model finansowania filmu przez widzów, a efekt jest spektakularny, bo na animację zebrano ponad 50 z planowanych 61 mln dolarów (a więc więcej niż na wspomniany The Chosen). Reżyser chciałby z kolei, by Dawid „pokonał” kultową już produkcję Książę Egiptu z 1998 roku. To może się udać, choć prowadzi do gorzkich jak paschalne zioła wniosków, o których napiszę na końcu.

Zaskakujący wybór

Opisana w księdze Samuela historia drugiego króla Izraela pokazuje, że nie ludzkie względy – wiek, dojrzałość, pozycja w społeczeństwie czy siła – wpływają na Boskie wybory. To serce i wewnętrzne predyspozycje, które widzi Bóg, decydowały o losach kolejnych bohaterów biblijnych. Po odrzuceniu króla Saula Bóg polecił prorokowi Samuelowi udać się do Betlejem, do domu Jessego, aby namaścić nowego władcę Izraela. Samuel początkowo zwrócił uwagę na starszych synów Jessego, którzy wydawali się bardziej odpowiedni do pełnienia królewskiej funkcji. Jednak według przekazu biblijnego Bóg przypomniał prorokowi, że człowiek ocenia przede wszystkim wygląd zewnętrzny, podczas gdy Bóg patrzy na serce.

Amerykańską animację rozpoczyna właśnie scena, kiedy w domu Jessego pojawia się prorok i bacznie przygląda się synom gospodarza. Pomimo że scena jest dość familiarna, a prorok z dowcipem odnosi się do domowników, to jednak wprowadza też pewne napięcie. Z jednej strony Jesse nie do końca rozumie, czego się od jego rodziny oczekuje. Z drugiej, gdy już się tego dowiaduje, obawia się ciążącej na nim odpowiedzialności. Wybranym okazał się Dawid – najmłodszy z synów Jessego, który w chwili przybycia Samuela przebywał na pastwisku, pilnując owiec.

Biblia opisuje go jako młodzieńca rudowłosego, o pięknych oczach i miłej powierzchowności. Mimo młodego wieku i skromnej roli pasterza to właśnie on został wskazany przez Boga jako przyszły król Izraela. Samuel namaścił Dawida olejem, a od tego momentu – jak podaje tekst biblijny – Duch Pański spoczął na nim. I tak zawiązał się właśnie ten dramatyczny węzeł, w którym Dawid będzie musiał być niebywale sprytny, ostrożny i konsekwentny.

Dojrzewanie do królestwa

Dawid nie tak wyobrażał sobie swoją przyszłość – o ile miał jakiekolwiek marzenia z nią związane. W tej zgrabnie narysowanej animacji, z niezłymi piosenkami, niemal tanecznym krokiem przechodzi on przez życie. Głównemu bohaterowi nie można odmówić odwagi, nie jest to jednak buta, ale wynikająca z młodzieńczej szczerości pewność siebie. Nieświadomie, będąc pasterzem, Dawid uczy się, jak prowadzić innych. I choć dotychczas było to stado owiec, narażone na różne niebezpieczeństwa (np. lwa), to może to być dobre preludium do pociągania za sobą ludzi. Kolejne karty tej historii zostaną zapisane dzięki talentowi muzycznemu przyszłego króla. Zdecydowanie w animacji Phila Cunninghama są wszystkie chwyty, które uwielbiają fani filmów animowanych z takich studiów jak Disney, Pixar czy DreamWorks. Sceny przechodzą jedna za drugą z rozmachem, a ledwo skończy się jedna wpadająca w ucho piosenka, już następna prowadzi nas do kolejnej historii.

Jak wiemy, Dawid trafia na dwór panującego króla Saula, by swoim śpiewem i grą uspokajać króla. A nerwy jego mają prawo być nadszarpnięte, bo Saul wie już, że wypadł z łask, a Samuel, który wcześniej i jego namaścił na króla, zapowiedział, że jest już ktoś szykowany na jego następcę (zatem on sam będzie musiał zakończyć żywot). Początkowo Saul przyjął Dawida bardzo życzliwie. Młody pasterz zyskał uznanie króla po zwycięstwie nad Goliatem, a także dzięki swojej odwadze i talentowi muzycznemu. Z czasem jednak sytuacja się zmieniła. Sukcesy Dawida i rosnąca popularność wśród ludu wzbudziły w Saulu zazdrość i lęk przed utratą władzy. Król zaczął postrzegać Dawida jako rywala i kilkakrotnie próbował go zabić, zmuszając do ucieczki i życia w ukryciu. To także chwytająca za serce ludzka historia, kiedy ktoś wcześniej niezauważalny nawet wbrew własnej woli pnie się na szczyt. To także okazja do opowiedzenia się po stronie tego dobrego, a przeciw temu złemu bohaterowi.

Nie zabraknie też sceny wielkiej przyjaźni. Jonatan, mimo że był następcą tronu, nie zazdrościł Dawidowi. Wręcz przeciwnie – wspierał go i pomógł mu uniknąć gniewu swojego ojca. Dawid dojrzewa na ścieżce, na której mogą znaleźć się młodzi chłopcy i dzisiaj: w poszukiwaniu życiowego celu, braniu odpowiedzialności za swoje wybory, w walce o siebie i swoich najbliższych. Mamy tu więc przepis, jak można było w biblijnych czasach zostać królem. Do tego wśród ludu, który dopiero co dostał się pod królewską władzę, bo nie potrafił się zorganizować tylko pod przepisami prawa Pańskiego. To Boże namaszczenie wyróżniało królestwo Izraela spośród innych, które również są zilustrowane w tej animacji.

Izraelski soft power

Nie da się jednak oglądać tej niewinnie wyglądającej animacji bez odczytywania współczesnych kontekstów. Bo chociaż to może urocza i sprawnie napisana bajka, to jednak oglądający ją dorosły zobaczy w niej nienachalną propagandę polityczną. Nie bez znaczenia jest to, że to produkcja amerykańska, wywodząca się z środowisk ewangelikalnych chrześcijan. Wśród nich bardzo silny jest nurt chrześcijańskiego syjonizmu, który – delikatnie mówiąc – dość swobodnie łączy interpretację Biblii ze współczesnymi realiami politycznymi. Powiedzą oni mianowicie, że współczesne państwo Izrael jest bezpośrednią kontynuacją tej biblijnej historii. Zatem tak jak wtedy mały naród uciskany przez ościenne państwa musiał walczyć, by przetrwać, tak i dziś rząd państwa staje niczym biblijny Dawid do walki z Goliatem. To, że ta analogia ma usprawiedliwić zbrodnie izraelskiego rządu jest przerażające. Chrześcijańscy syjoniści twierdzą, że Biblia musi być wypełniana w sposób dosłowny, a więc na terenie Palestyny musi wrócić królestwo Izraela. Po co? Żeby przyspieszyć Paruzję.

W Polsce takie nurty myślenia nie mają za wielu reprezentantów, głównie dlatego że dominuje u nas katolicyzm, który konsekwentnie od czasu Soboru Watykańskiego II wykłada zdrową interpretację słowa Bożego, w którym lud żydowski w sensie religijnym jest kontynuatorem Starego Przymierza. Na ewangelikalne grupy w USA wpływa z kolei kulturalne soft power państwa Izrael. Izraelski premier Benjamin Netanjahu wielokrotnie podkreślał kluczową rolę ewangelikalnych chrześcijan, nazywając ich jednymi z najlepszych przyjaciół Izraela na świecie. W przestrzeni publicznej jednak nie ma bezinteresownych przyjaźni, a przykłady takich wzajemnych uprzejmości można mnożyć. Ciekawe, czy i państwo Izrael, i ewangelikalni chrześcijanie tak samo chętnie jak o brawurowej młodości i dojściu do władzy Dawida, opowiedzą o dalszych jego losach, nie zawsze przecież kryształowo czystych.

Tak czy inaczej: obejrzeć warto, ale ze świadomością, że to historia sprzed tysiąca lat przed naszą erą, a dziś czytać możemy ją jedynie w alegoryczny sposób, a nie jako gotowy polityczny scenariusz.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2026