Dzietność to dziś bardziej problem kulturowy

Nagle Tuska uznano za „dziadersa” nierozumiejącego młodego pokolenia. Za maską rzecznika praw kobiet miał się ukrywać męski szowinista
Publicysta „Plusa i Minusa” oraz Interii
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Książek
Fot. Magdalena Książek

Kotki i psiecka nie zastąpią ci dziecka – transparent z takim hasłem pojawił się na Marszu Niepodległości. Wyjaśnienie dla kogoś, kto jeszcze nie wie. W Polsce od kilku lat modne jest ogłaszanie przez kobiety, a czasem przez pary, że nie potrzebują potomstwa, bo ich rolę przejęły rozpieszczane i kochane pieski.

Hasło wywołało oburzenie. Protestowały feministki, posłanki Lewicy, uznając, że to wyśmiewanie, nawet obrażanie kobiet. Po lewej stronie pojawił się znany refren: rzecz nie w zmianach kulturowych, a w barierach ekonomicznych. Powtarzali to zwolennicy obecnej koalicji, jak i kontestujący ją lewicowi aktywiści typu Jana Śpiewaka.

Rzecz zabawna, ale niedawno z podobnym jak prawicowcy zarzutem, że niesłusznie obwinia kobiety, spotkał się ich śmiertelny wróg, premier Donald Tusk. Podczas rozmowy z dziennikarzem brytyjskiego „Sunday Times” był pytany o negatywne czynniki wpływające na demografię. I odpowiedział tak: „To teraz bardziej problem kulturowy niż społeczny. Kiedy pytasz młodych ludzi, a zwłaszcza młode kobiety, jaki jest problem z macierzyństwem, to nie jest to problem społeczny, nie chodzi o mieszkania, nie chodzi o pieniądze. Chodzi o to, że nie lubią takiego stylu życia, obowiązków, odpowiedzialności”.

Nagle uznano go za „dziadersa” nierozumiejącego młodego pokolenia. Za maską rzecznika praw kobiet miał się ukrywać męski szowinista. Komentatorzy tej jego wypowiedzi podejrzewali, że próbuje opowieścią o „czynnikach kulturowych” osłonić niedostatki polityki socjalnej swojego rządu. I dodajmy: coś z prawdy w tym może być.

Czy to jednak oznacza, że Tusk nie ma kompletnie racji? Jestem krytyczny wobec większości tego, co mówi o polskiej polityce i społeczeństwie. Ale w tym przypadku nie mogę totalnie odrzucić jego diagnozy.

Skądinąd to zabawne, ale Tusk przeżył podobne ataki jak nieco wcześniej Jarosław Kaczyński, kiedy on z kolei zabrał się za rozpoznawanie powodów zbyt niskiego przyrostu naturalnego. Ogłosił coś takiego: „Jeżeli na przykład utrzyma się taki stan, że do 25. roku życia dziewczęta, młode kobiety, piją tyle samo co ich rówieśnicy, to dzieci nie będzie”. I dalej: „Ale jak do 25. roku życia daje w szyje, to – trochę żartuję – ale nie jest to dobry prognostyk w tych sprawach”.

Kaczyńskiego zgubiła niepotrzebna rubaszność w nie najlepszym stylu. Ale okazało się, że politykom nie wolno jest osądzać ludzi młodych, szczególnie kobiet. Z punktu widzenia logiki demokracji nazywanej medialną to oczywista reguła: nie należy sobie zrażać dużych grup obywateli. Czy jednak takie ograniczenie sprzyja nieskrępowanej debacie, czy raczej ją tłamsi?

Tomasz Sommer związany ze środowiskiem Janusza Korwin-Mikkego napisał na platformie X: „Liczba psów w Polsce to 8 i pół miliona. Liczba dzieci to 7.2 miliona. Polskim kobietom coś się pomyliło”. Feministka Maja Staśko przypomniała mu, że o narodzinach dziecka kobieta nie decyduje sama, wpływ na nią ma również mężczyzna.

I to prawda, tyle że na transparencie prawicowców nie pisano, do kogo adresowana jest ta uwaga. Faktycznie „psiecko” często bywa adoptowane przez pary. Twierdzić jednak, że względy kulturowe nie mają żadnego wpływu na trendy antyrodzinne, to nieporozumienie. Media liberalne stworzyły ze zniechęcania do małżeństwa, rodziny, a przede wszystkim posiadania dzieci cały przemysł. On się odwołuje nie do lęku przed biedą, lecz do wygody.

Opinia24 spytała kobiety i mężczyzn niechcących mieć dzieci o powody ich wyboru. Względy ekonomiczne były na odległych miejscach podawanych tłumaczeń. Aż 75 procent kobiet orzekło, że po prostu nie lubi dzieci.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2025