Ilu współczesnych mieszkańców Europy to potomkowie wydarzenia, które dziś nazywane jest „wielką wędrówką ludów”? Zintegrowana Platforma Edukacyjna (ZPE) przypomina, że w drugiej połowie IV wieku po narodzeniu Chrystusa z Azji do Europy nadciągnęli Hunowie. „Na wieść o pochodzie Hunów wśród Germanów zapanowała panika. Całe plemiona – wojownicy z kobietami, dziećmi i dobytkiem – ruszyły w stronę limesu rzymskiego, szukając tam schronienia. Tak rozpoczęła się wielka wędrówka ludów” – podaje ZPE.
A przecież nie był to jedyny masowy ruch migracyjny, który objął Stary Kontynent. Naukowcy podają, że już 45–40 tys. lat temu przybyli z Afryki do Europy łowcy-zbieracze i opanowali cały kontynent. Były też tzw. Ludy Morza, które w XV–XIII wieku przed Chrystusem najeżdżały obszary przy wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Byli też Celtowie, którzy przez kilka wieków z terenów dzisiejszych Niemiec i Francji wędrowali na zachód, wschód i południe Europy. Migracje nie są dla naszego kontynentu (i nie tylko dla niego) niczym nowym ani nieznanym, choć, obserwując reakcje dużych części społeczeństw na świecie, można by pomyśleć, że ludzie wcześniej nigdy się masowo nie przemieszczali.
Długotrwała susza w Azji
„Migracje były z nami zawsze. Przez większą część historii ludzkości były niczym nieskrępowane, dlatego ludzie zasiedlili całą ziemię” – mówił dwa lata temu w Polskim Radiu Kacper Nosarzewski z Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością. Według niego dopiero narodziny dziewiętnastowiecznej biurokracji, a później totalitaryzmy XX wieku i zaawansowane metody ochrony granic doprowadziły do kontrolowania przemieszczania się ludności. Jako niektóre przyczyny migracji ludności wymienił zmiany klimatyczne, konflikty zbrojne, poszukiwanie lepszego życia. Zwrócił jednak uwagę, że według raportu opublikowanego przez Międzynarodowy Ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca liczba emigrantów klimatycznych jest pięciokrotnie wyższa niż uchodźców wojennych. Są również badacze, którzy twierdzą, że przyczyną wielkiej wędrówki ludów była długotrwała susza w Azji Środkowej.
Wygląda na to, że kwestie zachodzących na naszej planecie zmian klimatycznych i migracji na dużą skalę trzeba w naszych czasach traktować łącznie, jako powiązane ze sobą. Czy jednak nie mamy do czynienia z narzucaniem pewnej narracji dotyczącej tych tematów przez jedną stronę ideologicznego i politycznego sporu? Skoro są to tak ważne zjawiska, to czy Kościół się nimi zainteresował, czy je w ogóle dostrzegł i zabrał na ich temat głos? A może uznał, że to tematy wykraczające poza sferę jego zainteresowań?
To Bóg był inicjatorem
Byłoby dziwne, gdyby Kościół ignorował temat migracji, skoro w Piśmie Świętym pojawia się on wielokrotnie. Jako pierwszy biblijny migrant wskazywany jest Terach, który, jak podaje Księga Rodzaju, wyruszył z rodziną z Ur chaldejskiego, aby się udać do kraju Kanaan. Nie dotarł tam jednak, lecz osiedlił się w Charanie. Kolejnym migrantem był jego syn, Abram, który (nie bez komplikacji po drodze) do Kanaanu dotarł. Jednak szczególnie istotnym przykładem masowej migracji jest w Biblii wyjście Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej, opisane w Księdze Wyjścia. Można powiedzieć, że starotestamentalne migracje miały w pierwszym rzędzie wymiar religijny, a dopiero potem historyczny, kulturowy i społeczny. To Bóg był inicjatorem wędrówek w dziejach Narodu Wybranego.
Przez całe stulecia przemieszczanie się było uważane za zjawisko naturalne i nie próbowano w nie ingerować. Nie było więc potrzeby, aby Kościół zabierał w tej sprawie głos i zajmował stanowisko. Kiedy jednak władze cywilne zaczęły podejmować próby kontrolowania migracji, Kościół się odezwał. Papież Jan XXIII w encyklice Pacem in terris z roku 1963 sformułował jednoznacznie prawo człowieka do emigracji i imigracji. Napisał też, że „do osobowych praw ludzkich zalicza się i to, że każdemu wolno udać się do tego kraju, w którym ma nadzieję łatwiejszego zaspokojenia potrzeb własnych i swej rodziny”. Dodał, że obowiązkiem sprawujących władzę w państwie jest przyjmowanie przybywających cudzoziemców i – „jeśli to jest zgodne z nieprzesadnie pojmowanym dobrem społeczności, w której piastują władzę” – przychylne ustosunkowanie się do ich prośby o włączenie w nową społeczność.
Jest grzechem ciężkim
Niektórzy akcentują, że Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens z 1981 roku nazwał emigrację stratą, a nawet „pewnym złem”. Stwierdził jednak jednoznacznie, że „Człowiek ma prawo do opuszczenia kraju swego pochodzenia z różnych motywów, ażeby szukać warunków życia w innym kraju, ma też prawo powrotu do swego kraju”. Podkreślił też, że jeśli nawet emigracja jest pewnym złem, „jest to w określonych okolicznościach tzw. zło konieczne”.
Jednoznaczne jest również stanowisko zawarte w Katechizmie Kościoła katolickiego. Stwierdza on, że narody bogate są obowiązane przyjmować, o ile to możliwe, obcokrajowców poszukujących bezpieczeństwa i środków do życia, których nie mogą znaleźć w kraju rodzinnym. Władze publiczne natomiast powinny czuwać nad poszanowaniem prawa naturalnego, powierzającego przybysza opiece tych, którzy go przyjmują. Według Katechizmu „Władze polityczne z uwagi na dobro wspólne, za które ponoszą odpowiedzialność, mogą poddać prawo do emigracji różnym warunkom prawnym, zwłaszcza poszanowaniu obowiązków migrantów względem kraju przyjmującego”, natomiast „Imigrant obowiązany jest z wdzięcznością szanować dziedzictwo materialne i duchowe kraju przyjmującego, być posłusznym jego prawom i wnosić swój wkład w jego wydatki” (KKK 2241). Warto zwrócić uwagę, że sformułowania te znajdują się w części Katechizmu omawiającej czwarte przykazanie dekalogu.
Trudno policzyć wypowiedzi papieża Franciszka wzywające do przyjmowania i integrowania migrantów. Warto jednak przypomnieć, że w czasie audiencji generalnej 28 sierpnia 2024 roku powiedział: „Trzeba to wyraźnie powiedzieć: są ludzie, którzy systematycznie i wszelkimi sposobami starają się odeprzeć migrantów. A kiedy jest to czynione świadomie i z pełną odpowiedzialnością, jest grzechem ciężkim”.
Nie tylko jako dbanie o przyrodę
A co z klimatem, którego zmiany podawane są często za przyczynę migracji ludzkich na dużą skalę? Jan Paweł II w Orędziu na XXIII Światowy Dzień Pokoju (1 stycznia 1990 roku), omawiając kryzys ekologiczny jako problem moralny, napisał: „Obserwuje się liczne zmiany klimatyczne i atmosferyczne, które niosą z sobą wielorakie konsekwencje, począwszy od szkodliwego działania na zdrowie ludzkie, a skończywszy na niebezpieczeństwie zatopienia przybrzeżnych obszarów lądu”. Jednak ujął sprawę szerzej, wskazując, że „ziemia jest zasadniczo wspólnym dziedzictwem, którego owoce powinny służyć wszystkim”.
Benedykt XVI podczas audiencji generalnej 26 sierpnia 2009 roku powiedział: „Kościół uważa, że zagadnienia dotyczące środowiska i jego ochrony są głęboko związane z tematem integralnego rozwoju człowieka” i przypomniał, że do tych spraw nawiązał wielokrotnie w swej encyklice Caritas in veritate, podpisanej dwa miesiące wcześniej.
Polska Agencja Prasowa stwierdziła w kwietniu, że papież Franciszek uczynił troskę o środowisko kluczowym tematem swojego pontyfikatu. „Rozumiał to nie tylko jako dbanie o przyrodę, ale także fundament etyki społecznej. Jego koncepcja integralnej ekologii zakłada, że ochrona środowiska jest częścią sprawiedliwości społecznej i troski o najsłabszych” – wyjaśniła PAP, przypominając „przełomową encyklikę Laudato si’, wydaną w roku 2015. Warto zauważyć, że Franciszek kontynuował nauczanie dotyczące poszanowania świata stworzonego w adhortacji apostolskiej Laudate Deum z 2023 roku.
9 lipca w Castel Gandolfo papież Leon XIV odprawił mszę św. według nowego (ogłoszonego sześć dni wcześniej) formularza liturgicznego „w intencji opieki nad Stworzeniem”. Ma on pogłębiać wrażliwość wiernych na odpowiedzialność za świat stworzony i będzie dostępny w całym Kościele. A w orędziu na tegoroczny Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego (obchodzony 1 września) napisał, że nadal brakuje świadomości, iż niszczenie przyrody nie dotyka wszystkich w ten sam sposób: „podeptanie sprawiedliwości i pokoju oznacza uderzenie przede wszystkim w najuboższych, zmarginalizowanych i wykluczonych”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















