Babcia jak mama

W zbiorowej wyobraźni Polek i Polaków babcia jest zwykle synonimem ciepła i łagodności. W niektórych sytuacjach życiowych zaczyna też pełnić rolę matki dla swojego wnuka lub wnuczki.
Czyta się kilka minut
il. Agnieszka Sozańska
il. Agnieszka Sozańska

Jeden z popularnych internetowych cytatów, który bywa często udostępniany w okolicach Dnia Babci głosi nawet, że „Bóg stworzył babcie, bo nie  mógł być wszędzie”. Oczywiście słowa te nie są wyrazem religijnej ortodoksji – mówią natomiast o niebagatelnym znaczeniu babci w życiu wielu z nas.

Żyjemy dzięki babciom

Rola babci i dziadka w wychowaniu na przestrzeni lat

Jedna z ewolucyjnych teorii społecznych mówi, że większość z nas żyje dzięki babciom. Nie, nie chodzi tutaj tylko o łańcuch pokoleń i biologiczny fakt, że nasi rodzice żyją dzięki swoim rodzicom – naszym dziadkom – którzy z kolei ich powołali na ten świat. Nie chcę oczywiście negować praw przyrody, ale raczej rozszerzyć tę perspektywę o kontekst, o którym wspominają badacze dziejów człowieka: otóż wskazują oni, że bez zaangażowania babć w opiekę nad wnuczętami ludzka rodzina nie mogłaby tak bardzo się rozwinąć, a wielu naszych przodków po prostu zmarłoby we wczesnym dzieciństwie. To właśnie babcie bowiem zajmowały się dziećmi w tradycyjnie rolniczych społecznościach wtedy, gdy silniejsze i młodsze kobiety szły pracować w polu lub rodziły kolejne dzieci. Niemowlę pod czujnym okiem babci było bezpieczniejsze niż w ostrym słońcu i w pobliżu zamaszyście poruszającego się sierpa lub kosy.

Współcześnie dysponujemy urlopami macierzyńskimi, żłobkami i przedszkolami, jednak wiele babć wciąż żywo angażuje się w wychowanie dzieci swoich dzieci – nierzadko tworząc wręcz „duet” razem z matką malucha, której partner skupia się na pracy zarobkowej. Babcie (a czasem i prababcie) dają dzieciom to, czego ich rodzice czasami dać nie mogą, choćby nawet bardzo chcieli: dużo spędzonego wspólnie czasu, cierpliwości, poczucie przynależności do szerszej rodziny i łączności z historią. Babcina mądrość, pewien dystans do spraw bieżących i czułość w naturalny sposób bywają więc „uzupełnieniem” dla relacji między rodzicami i dziećmi, które – co zrozumiałe – bywają w niektórych momentach bardziej napięte. Rodzic jest przecież za dziecko odpowiedzialny i w pierwszej kolejności to on ma za zadanie je wychować, co wiąże się z wyznaczaniem granic i wpajaniem pewnych zasad. Takie przynajmniej są współczesne domyślne „założenia”, które czasami bywają weryfikowane przez skomplikowane sytuacje życiowe – wówczas babcia może przejąć na siebie te obowiązki, które „standardowo” wykonuje matka.

„Miała iść na zatracenie?”

Dziadkowie przejmujący odpowiedzialność rodzicielską

Przejęcie opieki nad dzieckiem przez babcię jest czasami efektem tego, że mama, która przecież „z urzędu” powinna zająć się dzieckiem, nie jest w stanie tego zrobić. Przeszkodą w wypełnianiu macierzyńskich obowiązków może być choroba, uzależnienie, emocjonalna niedojrzałość czy niechęć do sprawowania opieki nad maluchem, a niekiedy przedwczesna śmierć rodzicielki. To właśnie dziadkowie w takiej sytuacji często są pierwszymi osobami, które mogą i chcą podjąć się opieki nad dzieckiem, które nie ma szans wychowywać się przy rodzonej matce – co nie oznacza, że jest to zadanie, które przychodzi im z łatwością.

O wyzwaniach związanych z taką opieką, ale również o wielkiej miłości do wnuczki mówi pani Zofia, która od wielu lat zastępuje jej mamę.

– Wychowałam dwoje dzieci jak najlepiej umiałam – opowiada. – Popełniliśmy z mężem błędy, chyba za mało czasu poświęciliśmy zwłaszcza córce, która jest starsza. Dziewczyna wpadła w złe towarzystwo już w technikum. Później zaczęły się narkotyki, wyszła z tego, ale alkoholu nie przestała pić. Nie umiała utrzymać stałej pracy, ale kiedy w końcu zatrudniła się na część etatu w kuchni, myślałam, że będzie lepiej. Poznała tam chłopaka, szybko zaszła z nim w ciążę. Nie byłam tym zachwycona, ale nie było mowy, żebym zostawiła ją bez pomocy. Myślałam, że dziecko ją zmieni, że dojrzeje – macierzyństwo uczy życia. Urodziła śliczną córeczkę, moją najukochańszą wnusię, Tosieńkę. Na początku się starała, potem wróciły imprezy i używki. Kiedyś przyszłam do córki bez zapowiedzi – a jej nie było w domu. Tosiulek był pod opieką jakiegoś znajomego, który chyba nie był do końca trzeźwy. No i co, miała ta moja mała na zatracenie iść? Wzięłam ją do siebie. Mąż trochę się wahał, zastanawiał się, jak sobie poradzimy, ale oczywiście się zgodził.

Kolejne lata opieki nad wnuczką nie były łatwe. – Córka, nad czym płaczę do dziś, poszła w Polskę. Prawie nie mam z nią kontaktu. Razem z mężem zostaliśmy rodziną zastępczą dla Tosi – opowiada pani Zofia. – Dziś Tosia jest już panienką – chodzi do liceum, dobrze radzi sobie w szkole. Jednak początki były trudne. Tosia pytała, gdzie jest mama, a kiedy podrosła, ciągle powtarzała, że mama jej widocznie nie chciała. Trochę później zaczęła mówić o mamie same najgorsze rzeczy, takie naprawdę okropne… Ja też miałam złość i żal do córki. Nie wiem, ile jeszcze pożyję. Czeka mnie operacja biodra, a mąż jest po wylewie. Jak mam się spokojnie położyć do szpitala, kiedy nie wiem, jak w tym czasie będzie dopilnowana Tosia? Kocham ją niemożliwie mocno, ale mój czas na macierzyństwo minął. To nie jest wiek na zajmowanie się dziećmi. Tosia teraz mówi, że się cieszy, że to u nas przyszło jej żyć, że jesteśmy lepsi niż rodzice jej koleżanek. Nie wiem, czy tak jest, ale innego wyjścia po prostu nie było. Czego się boję, to tego, że córka w którymś momencie wróci i będzie chciała ustawiać sobie Tosię po swojemu, że wciągnie ją w coś złego. Mam jednak nadzieję, że Tosia nie popełni błędów swojej mamy.

Babcia mamą, mama siostrą

Kto przy zamianie ról zajmuje się wychowaniem i nauczaniem dziecka?

Nie zawsze nadrzędna rola babci w wychowaniu dziecka wiąże się z prawnym ustanowieniem pieczy zastępczej czy ze „zniknięciem” rodziców. Czasami rodzice (lub chociaż jedno z nich) fizycznie są w życiu dziecka obecni, młody człowiek ma z nimi kontakt, a sami rodzice „poprawnie” funkcjonują w społeczeństwie. Z różnych powodów jednak to babcia, a nie biologiczna mama ma w życiu więcej przestrzeni, aby zająć się przedstawicielem najmłodszego pokolenia w rodzinie. Rozwiązanie takie może być planowane jako tymczasowe, jednak na ogół cedowanie opieki nad dzieckiem, głównie na babcię, ma trwałe konsekwencje, o czym mówi – nie bez trudu – Michalina, której główną opiekunką już na samym początku życia została babcia.

– Mama urodziła mnie na studiach, moim ojcem był jej ówczesny chłopak – ale widziałam go parę razy w życiu, w tym na sprawie sądowej o możliwość przyznania mi paszportu. Byłam wpadką, co chyba oczywiste. Dwudziestolatka – tyle miała wtedy moja mama – nie bardzo umiała się zająć dzieckiem, a poza tym chciała skończyć studia, żeby później łatwiej było jej znaleźć pracę. Zajmowała się mną więc babcia Renia. Kochałam ją z całego serca. To z nią chodziłam na zakupy, to ona kołysała mnie, gdy byłam chora, ona uczyła mnie lepić knedle i odmawiać modlitwę Aniele Boży. Mama przychodziła po zajęciach, całowała mnie i szła się uczyć albo pracować – bo na ostatnim roku studiów zatrudniła się w sklepie z nabiałem. Kiedyś zapytałam nawet babcię, czy może być tak, że to ona będzie moją mamą, a mama będzie moją starszą siostrą – bo w sumie tak to wtedy wyglądało. Babcia nie bardzo wiedziała, co ma na to odpowiedzieć, więc powiedziała tylko, że ona i mama bardzo mnie kochają. Kilka lat później mama zakochała się, wyszła za mąż i mam z tego związku przyrodniego brata. I chociaż bardzo się stara, to ja i tak nie umiem widzieć w niej autorytetu. Kocham mamę, nie mam pretensji o przeszłość, myślę, że dobrze poradziła sobie ze wszystkim. Ale to babcia była najważniejszą postacią mojego wczesnego dzieciństwa. Na własnej terapii doszłam do wniosku, że to właśnie jej śmierć była jedną z przyczyn mojej depresji. To o babci myślałam jak o mamie. Czasem nadal tak o niej myślę.

Wgląd w historię

Konsekwencje zastąpienia matki przez babcię

Mam głębokie przekonanie, że babciom oraz wszystkich innym osobom, które tworzą rodziny zastępcze, należą się wyrazy uszanowania. To, że dziecko, którego rodzice nie mogą się nim zająć, pozostaje pod opieką członka rodziny, jest często najbardziej korzystną opcją dla doświadczonego przez los malucha. Nie można jednak pominąć trudności i potencjalnych dylematów, które mogą pojawić się w sytuacji wychowywania dziecka przez babcię. Pierwszym nasuwającym się na myśl elementem jest upływ czasu i jego konsekwencje – choć żyjemy coraz dłużej i mamy większą świadomość dotyczącą np. profilaktyki wielu chorób, to jednak zupełnie zrozumiałe jest, że babcia może mieć mniej sił, by „nadążać” za szybko rozwijającym się dzieckiem. Dla babci trudniejsze niż dla osoby młodszej może być także np. towarzyszenie dziecku w świecie nowych mediów – dla niejednego seniora internet i szeroko rozumiana elektronika stanowią obszar, w którym niełatwo jest się poruszać.

Opiekun dziecka, który nie jest jego biologicznym rodzicem, musi mieć także świadomość, że w pewnym momencie w umyśle i na ustach młodego człowieka pojawią się pytania o matkę i ojca: albo o to, gdzie jest i dlaczego się nim nie zajmuje, albo – w przypadku fizycznej obecności mamy – czemu to nie ona spędza z nim najwięcej czasu. Babcia pełniąca wobec dziecka rolę matczyną nierzadko rozlicza też siebie samą ze swojego rodzicielstwa – o czym mówiła chociażby pani Zofia. Jeśli jej własne dziecko nie mogło – np. z powodu nałogu – stworzyć rodziny dla swojego potomstwa, może prowokować to pytania o popełnione błędy, które przyczyniły się do zaistnienia takiej sytuacji. Surowe rozliczanie samej siebie z przeszłości – zwłaszcza jeśli trwa zbyt długo – nadwyręża jednak osobiste zasoby, które są potrzebne w sprawowaniu opieki nad wnukiem. Jeśli więc nawet popełniliśmy znaczące błędy wychowawcze, to w pewnym momencie warto je sobie wybaczyć – permanentne psychiczne biczowanie się raczej nie czyni nas lepszymi opiekunami.

A przecież na babcię – główną opiekunkę czeka wiele ważnych i niełatwych zadań: stworzenie bezpiecznego domu dla dużo młodszego od siebie dziecka, wspieranie go w budowaniu wewnętrznego obrazu własnej matki (której w żadnym wypadku nie wolno przy dziecku deprecjonować ani zabraniać o niej mówić) oraz „nadążenie” za wnukiem, który dorasta w innych warunkach społecznych niż jej własne dzieci. W przypadku gdy babcia staje się prawną opiekunką dziecka z uwagi na to, że jego mama umiera, babcia i wnuk potrzebują także przejść przez proces żałoby. Jest to sytuacja naznaczona zarówno tragizmem: babcia traci przecież własne dziecko (albo synową), ale i nadzieją. Żyjący wnuk jest przecież jej potomkiem i widocznym owocem życia ukochanego dziecka.

Miłość babci połączona z poczuciem obowiązku na ogół jest w stanie przezwyciężyć trudności wynikające z „niestandardowości” takiego układu życia rodzinnego. Będzie jej o wiele łatwiej podołać temu zadaniu, jeśli nie będzie musiała działać samotnie – i jeśli jako społeczeństwo docenimy jej wysiłek.

---

Niektóre szczegóły zostały zmienione.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2025