Gdy w kraju rozkręca się awantura wokół tajnych rozmów Szymona Hołowni z Jarosławem Kaczyńskim, za oceanem dosięga apogeum kłótnia prezydenta Donalda Trumpa z Elonem Muskiem. Czy i jaki jest związek pomiędzy obydwoma tymi wydarzeniami, pisać wprost nie będę. Polskim przypadkiem zajmuje się mój felietonowy kolega Piotr Zaremba, ewentualne analogie niech wychwyci sam czytelnik.
Co takiego uczynił Musk? Otóż ogłosił powstanie trzeciej partii. Dlaczego akurat trzeciej, skoro w USA, wolnym kraju, partii i partyjek – jak mówią Rosjanie – skolko ugodno? Każdy może sobie założyć własną. Ale ważne są tylko dwie: republikanie i demokraci. I tak jest już od bardzo dawna. Reszta to „plankton”, który nie liczy się w wyborach.
Jednak miliarder dobrze wie, co mówi – i to właśnie najbardziej denerwuje jego byłego przyjaciela. Listopadowe zwycięstwo republikanów miało przecież dwie twarze: tuż obok dumnego profilu Trumpa widzieliśmy pełną majestatu sylwetkę Muska. Zupełnie jak Marks z Engelsem. Musk całkiem logicznie liczy teraz, że pod sztandary „Partii Ameryki” zaciągną się miliony ludzi, którzy głosowali na Trumpa, a którzy się na nim dość szybko zawiedli.
Niech się dobrze bawi – prezydent USA nie ma wątpliwości, że amerykański pomysł na „trzecią drogę” skończy się tylko jeszcze większym chaosem. I ma rację.
Duopol demokratyczno-republikański ma jedną niepodważalną zaletę: stabilizuje system. Ma też podstawową wadę, grzech założycielski: antagonizuje ludzi dla zasady. Kiedy nielubiany sąsiad zza miedzy głosuje na republikanów, ty musisz być demokratą. I na odwrót. Taki układ powoduje, że z czasem przestają się liczyć rzeczywiste problemy wspólnoty, zaś obie strony wojującego duopolu skupiają się jedynie na tym, by wygrać. W tej sytuacji wbicie klina w system poprzez utworzenie trzeciej, w zamyśle poważnej partii, wydaje się posunięciem sensownym. Otóż nie, a przynajmniej nie w USA.
O Donaldzie Trumpie jako prezydencie można powiedzieć wiele złego – i autor tego cyklu już dość sobie na nim poużywał. Ten człowiek, odkąd piastuje urząd głowy państwa, robi błąd za błędem. Ale on przynajmniej czegoś chce. Może mylnie, ale autentycznie. I działając w tym kierunku, nie boi się narazić własnym wyborcom. Tymczasem Elon Musk (dodajmy z naciskiem: jako polityk, nie biznesmen) to czysta kreacja medialna. Nie wiemy o nim ani tego, kim naprawdę jest, ani tego, co chce zrobić – poza „symulakrami”, jakie na jego użytek tworzą dla nas platformy społecznościowe. Robi interesy, jest innowatorem, to dobrze, że się na tym zna – tyle że w wielkiej polityce liczą się zupełnie inne zalety. O czym zresztą przekonuje się chyba ostatnio także Trump, który co chwila zawodzi się w swoich kupieckich rachubach na „przyjaciołach” typu Władimir Putin.
Jednak biznesmen Trump ma za sobą potężny aparat analityczny w postaci doradców i wywiadów. I to trochę łagodzi skutki jego błędów. Musk jako przywódca amerykańskiej „trzeciej drogi” będzie tego przymusu odpowiedzialności pozbawiony. Uderzy, jak będzie chciał – a uderzyć będzie musiał mocno, wszak idzie tu o medialne targowisko próżności warte setki miliardów dolarów. I ta zabawa nie skończy się dobrze dla Ameryki. Nie poprawi też losów reszty świata.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








