Niespodziany zwrot w sprawie komisji

To, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami, pokazuje, że polski episkopat jest podzielony, tak zresztą jak podzielone i spolaryzowane jest polskie społeczeństwo
Czyta się kilka minut
Ks. Wojciech Nowicki | fot. Zuzanna Szczerbińska/PK
Ks. Wojciech Nowicki | fot. Zuzanna Szczerbińska/PK

Akcja jak u Hitchcocka. Najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać. Tak można by skomentować to, co wydarzyło się podczas Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w drugim tygodniu czerwca. Owym trzęsieniem ziemi była niespodziewana decyzja o zakończeniu prac zespołu ekspertów pod kierunkiem prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka i powołaniu nowego zespołu, a właściwie jak na razie jego przewodniczącego, którym został biskup gliwicki Sławomir Oder. Konferencja prasowa, na której obecny był bp Oder, nie przyniosła odpowiedzi na pytanie, dlaczego zdecydowano się na taką woltę. Zespół prymasa Polski pracował przez dwa lata nad przygotowaniem dokumentów, na podstawie których miała funkcjonować zapowiadana przez Episkopat komisja historyczna. Komunikat opublikowany na stronie KEP jest lakoniczny. Abp. Polakowi i jego zespołowi podziękowano „za przygotowanie konkretnych fundamentów do kolejnego etapu prac”. Czy ten kolejny etap uwzględni jednak wypracowane zasady, które – choć nieostateczne – zostały upublicznione przez dziennikarzy Katolickiej Agencji Informacyjnej, tego nie wiemy.
Obowiązkiem dziennikarzy jest dochodzenie prawdy, bez z góry ustalonej tezy, do czego prowadzi wsłuchanie się w każdą ze stron i próba zrozumienia obydwu. Tak też próbujemy robić. Oddajemy więc najpierw głos samym zainteresowanym, osobom skrzywdzonym, dla których decyzja była mimo wszystko zaskoczeniem. Być może gdyby została jakkolwiek z nimi skonsultowana, albo lepiej zakomunikowana, odczucie byłoby inne. Dominuje jednak poczucie zawodu. Są głosy bardzo stanowcze i jednoznaczne, jak Roberta Fidury, który w mediach społecznościowych napisał, że nigdy więcej nie zaufa już biskupom. Są głosy rozżalenia, jak Jakuba Pankowiaka, który nie chce już dłużej współpracować z Episkopatem. Są wreszcie i takie, jak Tośki Szewczyk, która „nieumarła” wciąż próbuje ratować w sobie wiarę w Kościół, który przede wszystkim jest przy tych najmniejszych, najsłabszych i najbardziej zranionych.
Z całą pewnością to, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami, pokazuje, że polski episkopat jest podzielony, tak zresztą jak podzielone i spolaryzowane jest polskie społeczeństwo. Mam świadomość, że ludzie oczekują pewnej jednolitości pośród biskupów, zwłaszcza pośród zamętu i niepewności, z drugiej strony wiem, że to mrzonka, bo nawet w czasach silnego przywództwa prymasa Wyszyńskiego biskupi nie byli jednomyślni, choć oczywiście w komunikacji na zewnątrz wydawali się drużyną grającą do tej samej bramki. Dziś jednak, w tak innym świecie, gdzie dużo trudniej zidentyfikować i nazwać przeciwnika, w społeczeństwach pluralistycznych i zróżnicowanych, w dobie absolutnie wolnego dostępu do informacji, gdzie w mediach społecznościowych można natychmiast nadać interpretację wydarzeniom, być może należałoby zmienić strategię i nie bać się otwartej polemiki. Być może oczyściłoby to atmosferę i uniknęlibyśmy sytuacji domysłów, niepewności, niedomówień, rodzących ostatecznie nieufność.
Bo właśnie podejrzliwość o nietransparentne działania jest najczęściej powtarzającym się zarzutem. I można zżymać się na dziennikarzy, w tym duchu komentujących wydarzenia, ja jednak wolałbym, abyśmy w Kościele się nie obrażali, tylko pytali, jak lepiej komunikować swoje decyzje, przy założeniu, że faktycznie są transparentne i nie kryją jakiegoś drugiego dna.
W jakiejś mierze syntezę tych odczuć oddają na naszych łamach Natalia Budzyńska i Tomasz Krzyżak. Nasza felietonistka, w stylu właściwym dla tej formy dziennikarskiej, jest głosem najbardziej oburzonych decyzją Episkopatu komentatorów. Rozmówca Małgorzaty Bilskiej na ostatniej stronie, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, reprezentuje z kolei tych, którzy mówią: piłka jest teraz po stronie biskupów, niech pokażą, że są – jak sami podkreślili – zdeterminowani do tego, by komisja powstała.
Przy okazji tematu powstania tej komisji wróciłem do listu Benedykta XVI do katolików w Irlandii z 2010 roku. Został on napisany po tym, gdy opinią publiczną wstrząsnęły informacje „o grzesznych i zbrodniczych czynach, [jakie] miały miejsce, oraz o tym, w jaki sposób potraktowały je władze Kościoła w Irlandii”. Do biskupów papież napisał: „W pełni stosujcie przepisy prawa kanonicznego w rozwiązywaniu spraw związanych z nadużyciami w stosunku do dzieci, a także współpracujcie z władzami cywilnymi w tym, co należy do ich kompetencji”. Oraz: „Irlandczycy słusznie oczekują, że będziecie mężami Bożymi, że będziecie święci, że wasze życie będzie proste, że codziennie będziecie dążyli do osobistego nawrócenia. Dla nich, zgodnie ze słowami św. Augustyna, jesteście biskupami; jednakże razem z nimi jesteście powołani, by naśladować Chrystusa”. Polacy tego oczekują od biskupów w Polsce.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2025