Birmingham 21 stycznia – jedna z największych aglomeracji Wysp. 12-letni Leo Ross, określany przez rodzinę i nauczycieli jako „wspaniały, szczęśliwy chłopiec”, wraca ze szkoły do domu. Znienacka wpada na niego dwa lata starszy chłopak. Zamaszystym ruchem wbija nóż w brzuch zszokowanego Leo, a następnie ucieka. Ofiara upada i wije się na ulicy. Schodzą się przechodnie, ktoś wzywa karetkę. Ta przewozi go do szpitala. Walka o życie chłopca trwa cztery godziny, ale ostatecznie nie przynosi rezultatu i Leo umiera. Okazuje się, że sprawca niesprowokowanego napadu dzień wcześniej ranił nożem dwie starsze kobiety. Dla zabawy, dla satysfakcji, dla sportu…
10 marca. Około trzeciej nad ranem służby z Wellingborough nieopodal Birmingham otrzymują zgłoszenie o pożarze w budynku. Po ugaszeniu ognia strażacy znajdują ciało kobiety. To Marta Bednarczyk, 43-letnia Polka, matka trójki dzieci. Wyniki sekcji zwłok wykazują jednoznacznie, że przyczyną śmierci nie był pożar, lecz rany kłute. Kobieta wcześniej została śmiertelnie ugodzona nożem. Jak się okazuje w drodze postępowania, przez 13-letnią dziewczynkę z sąsiedztwa. Nastolatka podczas procesu kurczowo trzyma pluszowego misia. Trzęsie się, ale nie wyraża żalu. Do końca nie potrafi uzasadnić, dlaczego chwyciła za nóż i zabiła, następnie rozniecając ogień.
W samym tylko 2025 r. do podobnych, tragicznych w skutkach wydarzeń doszło już co najmniej 60 razy. Wynika to z policyjnych statystyk, ponieważ ogólnokrajowe media nagłaśniają jedynie poszczególne przypadki. Większość ofiar dostaje śmiertelny cios w zaułkach, bocznych uliczkach, na klatkach schodowych albo nawet we własnych domach. O tym, że dane miejsce było niemym świadkiem wielkiej tragedii, świadczą co najwyżej ręcznie wypisywane kondolencje, znicze, kilka podrzuconych maskotek na chodniku.
Będzie jeszcze gorzej
Najnowsze dane brytyjskiego rządu wskazują, że z blisko 20 tys. ostatnich przestępstw związanych z atakami nożem, maczetą lub innym niebezpiecznym narzędziem aż za 18 proc. przypadków odpowiedzialni byli nieletni w wieku od 10 do 17 lat.
W ciągu ostatniej dekady liczba aktów kryminalnych ze strony dzieci zwiększyła się tak mocno, że przywykli do takiego stanu rzeczy sędziowie decydują się na coraz niższe wyroki. Osoba dopuszczająca się ataku z użyciem niebezpiecznego narzędzia, która w 2012 r. zostałaby ukarana ośmioma miesiącami prac społecznych, obecnie zadośćuczyniłaby w ten sposób już po pół roku podobnej aktywności. Najczęstszym wyrokiem w obrębie tej grupy – o ile nie doszło do zgonu ofiary – wciąż pozostaje pouczenie i ewentualny nadzór kuratora.
„Przy takim stanie prawnym, kolejne fale aktów przemocy, które w konsekwencji przerodzą się w gehennę ofiar, pozostają jedynie kwestią czasu” – tłumaczy Benjamin Obese-Jecty. Członek partii konserwatywnej, od ubiegłego roku zasiadający w brytyjskim parlamencie, zwraca uwagę na problem, który skutecznie zamiatały pod dywan wszystkie poprzednie gabinety. Polityk stara się uchwycić sedno problemu: „Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego dzieci są obecnie gotowe do tego, aby mordować inne dzieci? Nie można dłużej ignorować faktu, że co tydzień – a nawet codziennie – widzimy niezliczone przykłady młodych ludzi dźgniętych nożem przez swoich rówieśników. Kiedy dzieciaki rozwinęły ten nihilistyczny światopogląd skutkujący chęcią odebrania życia swemu koledze lub koleżance? W przeszłości jako oficer armii przeprowadzałem rekrutów przez pierwszą fazę szkolenia wojskowego, więc wiem, jak wiele czasu zajmowało przekonanie kogoś, aby był zdolny do zabicia drugiego człowieka. To tym bardziej szokujące, jak łatwo niektóre dzieci rozwijają takie nastawienie samoistnie!” – dodaje polityk.
Dekady zaniedbań
Jeszcze w XIX w. na Wyspach panowało przekonanie, że dzieci nie zasługują na specjalną ochronę, a ich prawa były często ignorowane. Do czasu wprowadzenia tzw. Factory Acts, które rozpoczęły regulację statusu pracowniczego młodocianych, byli oni traktowani jako najtańsza i najłatwiejsza do zdyscyplinowania siła robocza. Przemoc wobec nieletnich była czymś oczywistym i niebudzącym zastrzeżeń. To historyczne dziedzictwo musiało wpłynąć na to, jak dziś postrzega się kwestie związane z dorastaniem. Chęć zrekompensowania wieków zaniedbań doprowadziła do przeważenia w drugą stronę. W wielu brytyjskich miastach młodociani stanowią największe zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Kamienie rzucane w stronę przejeżdżających autobusów, grupowe bójki na ulicach, drobne kradzieże i poważne rabunki – to rzeczywistość, wobec której trudno przejść obojętnie. Szczególnie jeśli jest się dorosłym i wszelka próba interwencji może skończyć się posądzeniem o przemoc wobec dzieci.
Bezkarność młodych w oczywisty sposób wykorzystywana bywa przez zorganizowane grupy przestępcze, które z obecnego stanu prawnego czerpią ogromne profity. Obese-Jecty przez dekadę mieszkał w położonej na północy Londynu Haringey – dzielnicy, w której, jak sam mówi, „morderstwa i pchnięcia nożem stały się tak powszechne, że wywołują u lokalnych mieszkańców niewiele więcej niż wzruszenie ramion”. Polityk wskazuje na to, by rodzice zawsze byli wyczuleni na to, co robi i z kim zadaje się ich dziecko. „Młodzi z każdego środowiska są narażeni na wykorzystanie przez gangi. Te dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, w jaki sposób zostają wykorzystane, a to ze względu na stosowane wobec nich zabiegi: dostają nowe buty sportowe, rower lub choćby grę na Play Station od starszej osoby, którą podziwiają lub której się boją. Wszystko pozornie bez żadnych zobowiązań. A kiedy już złapią haczyk, nagle stają się dłużnikami na usługach przestępców. To napędza ten mechanizm” – wyjaśnia Benjamin Obese-Jecty.
Szukając wyjścia
W pobrexitowej rzeczywistości, w której wzrasta liczba ludzi uzależnionych od regularnej pomocy socjalnej, kraj zdaje się cierpieć nie tylko ze względu na deficyt środków, ale chyba przede wszystkim brak światłych pomysłów na wybrnięcie ze ślepego zaułka. Dlatego trzeba zacząć od zdiagnozowania problemów i powszechnego uznania faktu, że takowe istnieją. Nierówności społeczne i poczucie wykluczenia w brytyjskim społeczeństwie klasowym, niedobór skutecznych programów społecznych i łatwo dostępnego wsparcia psychologicznego dla młodych. Kult przemocy w filmach i sieci, narastający stres, który sprzyja rozwojowi zaburzeń psychicznych, depresji i lęków. Wreszcie trudny w kontroli przepływ narkotyków oraz bardzo szeroki dostęp do środków odurzających. To cała gama problemów, których nie rozwiąże się bez uchwalenia stosownych przepisów i ich surowego egzekwowania. Pracy jest dużo. Oby więc nie brakło polityków, którzy usłyszą nawoływania Benjamina Obese-Jecty’ego.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













