Pontyfikat w stylu Augustyna

Rozmowa z  br. Piotrem Lamprechtem OSA
Czyta się kilka minut
Br. Piotr Lamprecht OSA | rys. Zosia Komorowska/PK
Br. Piotr Lamprecht OSA | rys. Zosia Komorowska/PK

Augustianie są w Polsce mało znani. Przeszliście dwie kasaty i odradzacie się od początku lat 90. Macie trzy domy, z czego dwa w Krakowie. Słyniecie z kultu św. Rity, augustianki od spraw beznadziejnych. I nagle augustianin kard. Robert Prevost zostaje papieżem! Czy to duży zakon?
– W Polsce jest nas na razie mało, ale na świecie nie jest źle. Jakiś czas temu porównałem liczbę zakonników podaną przez oficjalne źródła – było nas wtedy niecałe 3 tys., a dominikanów ok. 6 tys. Byliśmy w pierwszej dziesiątce zakonów męskich pod względem liczebności. Polska prowincja też będzie wracać do formy.

Powstaliście z tradycji kontemplacyjnej, dziś to zakon czynny. Sobór Watykański II pomógł skrystalizować tożsamość, zmieniliście nazwę z Ordo Eremitarum Sancti Augustini (OESA) na Ordo Sancti Augustini (OSA). Jaki macie charyzmat?
– Sobór nakazał wszystkim zgromadzeniom powrót do korzeni. U nas sytuacja jest bardzo skomplikowana. Tak w skrócie: Augustyn napisał regułę dla sióstr i braci. Początek brzmi: „Jedno serce, jeden duch, wspólnie skierowany ku Bogu”. Dla nas kluczowe jest wspólne podążanie. Charyzmatem jest droga do Boga jako wartość autoteliczna. Idziemy razem. Życie aktywne, wspólnotowe, stanowi cel sam w sobie.

Celem są braterstwo i relacje?
– Tak. Zadaniem jest budowanie jak najlepszych relacji z bratem, bliźnim, z którym żyję na co dzień. W ludzkim sensie. Odkąd Słowo stało się Ciałem, wszystko, co nas prowadzi do zbawienia, dokonuje się w człowieku. Więc podkreślamy wspólnotę i relacje. Leon XIV ma tego ducha i on będzie teraz emanować na globalną wspólnotę Kościoła. Nowy papież we wszystkich wypowiedziach podkreśla jedność, wspólnota ma być zjednoczona – i w drodze. Jako papież też będzie augustianinem, co wyraził, dając do herbu logo zakonu: księgę, na której jest serce przebite strzałą. Symbol oddaje to, co Augustyn napisał po nawróceniu: „Przebiłeś moje serce swoim słowem”.

To Augustyn jest też autorem zdania „Kochaj i rób, co chcesz”.
– Nie chodziło mu o miłość jako przemijające uczucie, ale o autentyczną miłość płynącą z Boga, który jest na pierwszym miejscu. Jeśli tak jest, cała reszta jest drugorzędna, w tym to, jak miłość jest realizowana. Kochanie jest naśladowaniem Chrystusa. Jeśli to robię na co dzień, w miarę dobrze, mogę sam wybrać, gdzie chcę być aktywny. To jest spójne z charyzmatem, który nie wyznacza konkretnej działalności. Mamy kochać i robić, co chcemy! Bardzo podkreślamy termin „indywidualność”, która nie jest egoizmem, lecz prawdą, że każdy jest oryginalny, niepowtarzalny. W zakonie sam się jakoś organizuję w rzeczywistości. Każdy augustianin wnosi swoje talenty i szuka pomysłu na siebie. Różnice zamiast ujednolicenia.

Wolność nie zagraża Bogu, jeśli rozumiemy ją w kluczu miłości. Papież ma doświadczenie różnorodności, łączy kilka kultur. W Polsce nie macie misjonarzy. Skąd się wzięli?
– Daje dziś do myślenia historia zakonu. W XVI w. współbrat, ks. Marcin Luter, robiąc reformację, podzielił chrześcijan. Część augustianów przeszła na jego stronę, część została. W latach 1545–1563 odbył się Sobór Trydencki, który miał charakter kontrreformacyjny. Ważną rolę odegrał w nim nasz kardynał, Hieronim Selipando. Jako generał ustanowił też polską prowincję w 1546 r. Był głównym autorem traktatów przeciwko Lutrowi. Był to okres, w którym zakon zaczął się sypać. Mnóstwo klasztorów w Niemczech zamknięto. Ale w tym czasie miały miejsce wielkie odkrycia geograficzne, które otworzyły dla chrześcijan nowe kontynenty. Kolumb odkrył obie Ameryki w 1492 r., za nim popłynęli inni. Augustianie wyruszyli na misje. Byli pierwszymi misjonarzami na Filipinach. Dotarliśmy też do Peru. Dlaczego dla nas misja jest ważna? Bo gdybyśmy nie wyszli z Europy, to nasz zakon prawdopodobnie by nie przetrwał. To było dotknięcie Ducha Świętego. Misje przyniosły nowe powołania i stopniowy rozkwit zakonu.

Stąd nacisk na aktywność.
– Musimy być w ruchu. Leon XIV mówi: idziemy! Idziemy razem! Ruch jest dla nas bardzo ważny. To nie będzie pontyfikat obronny, za wygodnym murem Watykanu.

---

Br. Piotr Lamprecht OSA
Augustianin, sekretarz Polskiej Prowincji Zakonu Świętego Augustyna; wikariusz w parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie; poeta

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2025