Ostatni rozdział pontyfikatu

Pontyfikat Franciszka wszedł w nowy rozdział. Stan zdrowia papieża i długotrwała hospitalizacja sprawiły, że pytań o przyszłość zaczęło przybywać. Teraz, po jego powrocie do Watykanu, mnożą się kolejne wątpliwości.
Czyta się kilka minut
Pielgrzymi Roku Jubileuszowego w drodze do bazyliki Świętego Piotra, Rzym, via della Concillazione, 07 marca 2025 r. | fot. Christopher Furlong/Getty Images
Pielgrzymi Roku Jubileuszowego w drodze do bazyliki Świętego Piotra, Rzym, via della Concillazione, 07 marca 2025 r. | fot. Christopher Furlong/Getty Images

Trwający aż 38 dni pobyt Franciszka w rzymskiej klinice Gemelli to najdłuższy epizod szpitalny jego pontyfikatu. Choć lekarze zapewniają, że umysł papieża pozostał w pełni sprawny, a Franciszek miał być też cały czas przytomny, zalecili mu co najmniej dwa miesiące odpoczynku i unikania dużych zgromadzeń oraz wysiłku. To coś więcej niż tylko medyczna rekomendacja – to symboliczny punkt zwrotny.

Najdłuższa hospitalizacja
Od początku swojego pontyfikatu Franciszek był niezmordowany: przeniósł się do Domu św. Marty, gdzie spotykał się z gośćmi i jadł posiłki w zwykłej stołówce, jego grafik był pełen spotkań – zarówno oficjalnych, jak i prywatnych. Nawet w dniu hospitalizacji, mimo problemów z oddychaniem, odbył aż pięć audiencji. Tak wyglądająca papieska codzienność dobiegła końca, przynajmniej na jakiś czas.
Krótka niedzielna wizyta papieża na szpitalnym balkonie, kiedy widzieliśmy go z ledwością mówiącego i niemogącego unieść ramion, ukazała nową rzeczywistość: Ojciec Święty nie jest już w stanie działać tak jak dotąd. Jeszcze pół roku temu odbył swoją najdłuższą zagraniczną podróż, przez 12 dni przebywając w Azji i Oceanii, ale dziś perspektywa kolejnych wyjazdów staje się coraz bardziej nierealna.
Najtrudniejsze może być dla papieża jednak nie tyle ograniczenie aktywności, ile rezygnacja z jego ulubionego sposobu bycia: bezpośredniego, spontanicznego kontaktu z wiernymi. Każdy, kto poznał czy nawet widział Franciszka na audiencji generalnej lub w tłumie pielgrzymów, wie, jak bardzo karmił się takimi chwilami. Ich brak będzie dla niego bolesny. Niełatwe okaże się również delegowanie zadań. Papież znany jest z osobistego stylu zarządzania: zaskakuje współpracowników nagłymi pytaniami, niespodziewanymi decyzjami czy nawet odwiedzinami. Teraz będzie musiał bardziej polegać na innych. A pierwszy tego powiew zobaczymy podczas Wielkiego Tygodnia Roku Jubileuszowego 2025.

Inna Wielkanoc
Jak Watykan poradzi sobie z liturgiami Wielkiego Tygodnia, wizytą króla Karola i zarządzaniem decyzjami w czasie ograniczonej obecności papieża Franciszka? To pytania, które usłyszeć można coraz częściej na watykańskich korytarzach.
Choć papież nie przestał całkowicie pracować – podpisuje dokumenty i podejmuje najważniejsze decyzje – jego publiczna aktywność została znacznie ograniczona. To, jak długo potrwa ta sytuacja i jak wpłynie na życie Kościoła, pozostaje pytaniem otwartym. Choć wiele głosów przypomina, że takie rzeczy nawet w najnowszej historii Kościoła się zdarzały, to zbliżające się obchody Wielkanocy powiedzą wiele o tym, jak wygląda sytuacja w Watykanie i w Kościele powszechnym.
Niepewność – to charakteryzuje obecną sytuację. Choć liturgie będą odprawiane „w imieniu Ojca Świętego”, on sam raczej nie weźmie w nich udziału. Podobna sytuacja miała miejsce w 2005 r., gdy ciężko chory Jan Paweł II obserwował obchody Wielkanocy z apartamentu w Pałacu Apostolskim. Jeśli jednak faktycznie obecność Franciszka będzie niemożliwa, funkcje liturgiczne rozdzielą między siebie wysocy rangą duchowni (m.in. kardynałowie Baldassare Reina, Robert Prevost czy Pietro Parolin). Tradycyjna droga krzyżowa w Koloseum, z której papież zrezygnował już w 2023 i 2024 r., również najprawdopodobniej odbędzie się bez jego udziału.
Zapowiadana szumnie wizyta króla Karola III w Watykanie też została odłożona na nieokreślony termin. Mimo że watykańska dyplomacja do ostatniej chwili liczyła na choćby krótkie spotkanie monarchy z papieżem, doradcy medyczni zarówno z Watykanu, jak i z Pałacu Buckingham zasugerowali potrzebę dalszego odpoczynku. Spotkanie z królem miało mieć wymiar ekumeniczny: modlitwa w kaplicy Sykstyńskiej razem z głową Kościoła anglikańskiego byłaby gestem symbolicznej wagi. Teraz pozostaje tylko planem, odłożonym na symboliczne „kiedyś”.
Ciekawym aspektem obecnej sytuacji jest także sposób komunikowania stanu zdrowia Ojca Świętego. W przeciwieństwie do pontyfikatu Jana Pawła II, który do końca pokazywał się publicznie, nawet w stanie skrajnego osłabienia, Franciszek pozostaje niemal całkowicie niewidoczny. Poza zdjęciem z balkonu szpitala i krótkim nagraniem dźwiękowym nie zobaczyliśmy zbyt wiele Franciszka w ostatnich dniach. Czy to strategia większej dyskrecji? Czy może znak, że papież nie chce, aby jego choroba zdominowała przekaz? A może doszliśmy do momentu, w którym papież nie jest już Kościołowi tak bardzo potrzebny? Spoglądając bowiem codziennie na plac św. Piotra, widać dokładnie, że pielgrzymi i wierni jak chodzili do bazyliki św. Piotra i modlili się, tak robią to i teraz.

Zarządzanie decyzjami i przyszłość
Mimo ograniczeń decyzje w Kościele nadal zapadają. Papież zatwierdza nominacje biskupów, a dokumenty, jak list opublikowany niedawno w „Corriere della Sera”, są nadal podpisywane, choć czasem bez jasnej informacji, kto pośredniczył w ich publikacji. Sprawna administracja Watykanu działa nadal tak, jakby nic się nie wydarzyło. Nie ma „wicepapieża”, ale też nie ma próżni władzy. Watykańscy hierarchowie pracują normalnie i prowadzą Kościół. Wspólnota, jak mówi stare rzymskie przysłowie, idzie dalej.
Nadchodzące tygodnie będą jednak niewątpliwie dla Kościoła testem, zarówno w wymiarze liturgicznym, komunikacyjnym, jak i decyzyjnym. Pojawia się również pytanie o zaplanowaną na 27 kwietnia kanonizację bł. Carlo Acutisa, która wymaga osobistej obecności papieża. Czy Watykan znajdzie rozwiązanie? Czy może będzie to moment, w którym Franciszek wróci do wykonywania swoich obowiązków? Mnożą się pytania, odpowiedzi brak. Jedno jest pewne: nawet jeśli Franciszek musi na jakiś czas zwolnić tempo, Kościół nie zatrzymuje się. Trwa dalej, wierny swojej misji. Pytanie tylko, jak długo papież będzie w stanie pełnić swą rolę w dotychczasowej formie i czy obecna rekonwalescencja nie zwiastuje szerszych zmian w funkcjonowaniu papiestwa? Słychać bowiem głosy, że możemy być świadkami swoistego signum temporis.

Plany, plany, plany
Co dalej? Podczas hospitalizacji Franciszek zatwierdził przedłużenie Synodu o synodalności aż do 2028 r. Nadal więc skupia się na swoim kluczowym projekcie: reformie Kościoła, opartej na wspólnym rozeznaniu i dialogu. Zatwierdził też kilka beatyfikacji i nominacji biskupich. Ale pytanie pozostaje: gdzie będzie kierował swoją uwagę w najbliższych miesiącach?
Sytuacja przypomina ostatnie lata życia św. Jana Pawła II, również naznaczone cierpieniem i pytaniami o to, kto faktycznie kieruje Kościołem. Franciszek może uniknąć podobnych wątpliwości, stawiając na przejrzystość. Coś, z czym Watykan dotąd nie zawsze sobie radził.
Nawet jeśli Ojciec Święty nie weźmie udziału w liturgiach Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy, najważniejsze świadectwo jego pontyfikatu może nadejść właśnie teraz: w czasie milczenia i ograniczenia. W przesłaniu na Anioł Pański, napisanym tuż po opuszczeniu szpitala, Franciszek pisał o cierpliwości w bólu. Podkreślił, jak bardzo doświadczył cierpliwej obecności Boga i oddania pracowników służby zdrowia.
Dla świata przyzwyczajonego do aktywnego, bezpośredniego i żywiołowego papieża, przywódcy ery mediów społecznościowych, może to być najmocniejsze i najbardziej inspirujące przesłanie: cierpliwość, pokora i ufność mimo ograniczeń. To bowiem nie koniec pontyfikatu, ale początek zupełnie nowego rozdziału.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł
Michał Kłosowski

Artykuł pochodzi z numeru 14/2025